| |
Do tego wywiadu Yaro podchodził bardzo ostrożnie. Nie często przecież można pogadać ze swoimi muzycznymi bogami, a jemu sie udało. Pod celownik pytań dostał się Paul Mazurkiewicz, demon za perkusją, poza nią bardzo sympatyczny i konkretny rozmówca. Oto czego się dowiedzieliśmy.
| |
ZalogaG: Jeteśmy z internetowego magazynu o nazwie Załoga G, którego pewnie nie znasz...
Paul: No akurat nie wydaje mi się bym znał...
ZG: Jest to magazyn głównie o grach komputerowych...
P: Aha, w takim razie powinniście rozmawiać z George`m. On co prawda dopiero co wstał, lecz jest maniakiem gier komputerowych lub coś w tym rodzaju. Chociaż tak naprawdę to ja jestem od komputerów, a on pogrywa na Playstation.
ZG: Powiedziałeś, że George dopiero co wstał była pewnie jakaś mała imprezka wczoraj?!
P: Aaaa (śmiech), to normalnie dla tych gości. George zawsze jest na nogach do dziewiątej nad ranem następnego dnia. To jest całkiem normalne jeżeli chodzi o niego.
ZG: Nie jesteście w Polsce po raz pierwszy. Jak Ci się podoba Nasz kraj?
Lubicie tu grać?
P: Jest wspaniale, naprawdę fajnie tu być kolejny raz. To w końcu moja ojczyzna... Ludzie są wspaniali i zawsze dobrze się tutaj bawimy.
ZG: Rok temu graliście na katowickim festiwalu Metalmania. Jakieś wrażenia z tego koncertu?
P: Tak, rzeczywiście. To było bardzo dobry festiwal, dobre koncerty wszystkich zespołów oraz dobra organizacja, no i szczególnie bardzo dobra publika. Zawsze chcieliśmy zagrać z Saxon. "Gramy na tych samych deskach co Saxon" to było dla Nas wspaniałe!
ZG: W USA jest wiele zespołów grających tzw. nu metal. Co o nich sądzisz? Czy uważasz, że ich popularność wpływa w jakiś sposób na prawdziwy metal?
P: Szczerze mówiąc to nie wiem. Nie słucham muzyki tych zespołów. Może istnieje jakiś wpływ. Są różne zespoły, ale np. jest taki Slipknot, który posiada także i death metalowe wpływy. Duża część ich muzyki jest dosyć intensywna i ciężka, i sam fakt, że udało im się osiągnąć sukces na tyle, że ich album stał się numerem jeden w Stanach, a to duże osiągnięcie, to mogę mieć nadzieję, że w jakiś sposób pomoże to death metalowi ogólnie. Kto wie, może spowoduje to, że Cannibal Corpse będzie miał więcej fanów i nasza muzyka będzie szerzej akceptowana. Kto wie... Ale ja nie słucham tych kapel...
ZG: To jakiej muzyki słuchasz?
P: Słucham bardzo dużo klasyki rocka, przy której zresztą dorastałem. Dużo rock`n`roll`a z lat 70. Wtedy nie było jeszcze MTV i wszystko w muzyce kręciło się wokół rock`a, tylko podłączyć gitarę i zacząć grać. Jednym z moich ulubionych zespołów był James Gang. To był czysty rock`n`roll, prawdziwy początek ciężkiej muzyki. Są jeszcze zespoły, na których się wychowałem. Nadal są bliskie memu sercu. To takie grupy jak Black Sabbath, Iron Maiden, Kiss i Rush. Dla mnie najcięższym zespołem jest Slayer. Kocham ich twórczość, ich muzyka jest po prostu niesamowita.
ZG: A co możesz powiedzieć o perkusistach, kto jest numerem jeden według Ciebie?!
P: Nie wiem, w sumie to zależy z jakiej strony się patrzy i na co. Oczywiście jest bardzo dużo wspaniałych death metal`owych perkusistów. Są niesamowici. Moi faworyci to Neil Peer (sprawdź to na necie!) z Rush oraz Dave Lombardo. To najlepsi bębniarze wszechczasów. Mogę nawet stwierdzić, że to Lombardo spowodował, że zacząłem sam grać w stylu, w jakim gram. No i obecnie jest bardzo dużo dobrych pałkerów takich jak Derek Roddy czy Gene Hoglan. To zależy także od tego jaką muzykę się gra.
ZG: Może słyszałeś ostatni album takiego zespołu jak Apocalyptica?
Lombardo zagrał właśnie na nim na bębnach...
P: Nie, nie słyszałem. Właściwie nie zagłębiam się i nie słucham wszystkich projektów Dave`a. Jest oczywiście Fantomas, ale ich muzyka różni się bardzo, a ja nie jestem jakoś specjalnie nią zainteresowany.
ZG: Kiedy zacząłeś grać na perkusji? I dlaczego perkusja, a nie na przykład gitara!?
P: Zacząłem grać na bębnach, chyba jak miałem 16 lat, wtedy też dostałem swój pierwszy zestaw. To było dziwne, bo w ogóle to zacząłem grać na gitarze (śmiech). To było dawno, byłem młody, miałem wtedy chyba ze 13 lat. Chciałem grać na gitarze i brałem lekcje przez sześć miesięcy na gitarze akustycznej. Chciałem by rodzice kupili mi gitarę elektryczną i wzmacniacz, bo właściwie to chciałem hałasować (śmiech). Chciałem grać muzykę, której słuchałem, czyli rock`ową. Uczyłem się podstaw na gitarze akustycznej i chyba mi się to znudziło, bo byłem młody. Może jakbym miał elektryczną, to nie przestałbym się uczyć... Kilka lat później zacząłem jednak grać na bębnach, lubiłem bardzo patrzeć na grę bębniarzy. Wiecie, widzisz tego człowieka w zespole, który siedzi za perkusją i robi tyle rzeczy jednocześnie to było bardzo intrygujące. Sądzę, że trochę pomógł mi w tym wszystkim mój wujek, który grał w polskim zespole folklorystycznym... wiecie, taki zespół, gdzie jakiś gość gra na akordeonie, ktoś inny jeszcze na innym instrumencie... zresztą pewnie wiecie lepiej niż ja (śmiech). Mój wujek grał właśnie na perkusji. Do tego jeszcze mój kuzyn, który jest kilka lat starszy ode mnie wkręcił mnie w muzykę metalową. Miał także zestaw perkusyjny i kiedy chodziłem do jego domu mogłem grać na bębnach. I tak to się zaczęło.
ZG: Zanim zadam Ci następne pytanie chciałbym żebyś powiedział zanim na nie odpowiesz, ile razy słyszałeś już je słyszałeś? A pytanie to co myślisz o całym tym irackim konflikcie?
P: Wcale nie słyszałem tego pytania dużo razy. Nie dawaliśmy wielu wywiadów od momentu kiedy to wszystko się zaczęło. Jeśli chodzi o samą sprawę to naprawdę nie mam zdania na ten temat. Nie interesuję się polityką. Wielu Amerykanów będzie miało zdanie ale ja nawet nie głosuję. Nie śledzę polityki. Nawet jeśli gdzieś tam jest wojna, ja się tym nie interesuje. Dużo ludzi ogląda codziennie CNN, wiadomości, a ja mam inne sprawy i problemy na głowie.
: do góry : | |
ZG: O.K. to może zmieńmy temat. Wróćmy do muzyki, Chciałbym wiedzieć, co sądzisz o formacie mp3?
P: Dla mnie to wcale nie jest zła rzecz, tak sadzę. To rodzaj promocji. Dla naszego stylu muzyki to dobra sprawa. Na przykład ktoś stwierdzi "Co to jest Cannibal Corpse? Nigdy ich nie słyszałem!". I wtedy jak ściągnie sobie utwór i usłyszy naszą muzykę, którą mu się spodoba to sądzę, że będzie chciał pełny album, by zobaczyć grafikę, zapoznać się lirykami. Mp3 wcale nie odciąga ludzi od kupowania naszych wydawnictw. My nie jesteśmy kapelą ze szczytów list przebojów, których okładek płyt nie potrzebujesz, po co komu to. Na przykład okładka płyty Madonny, nie sądzę. I nawet nie musisz mieć tekstów piosenek, bo sam możesz je skojarzyć z utworów. Możesz ściągnąć piosenki z sieci i powiedzieć sobie "Mam utwory i po cholerę mi okładka i teksty, kogo to obchodzi?". Ale jeśli chodzi o Nas, myślę, że ludzie będą chcieli mieć całość. W końcu naszych textów nie da się wyłapać ze śpiewu George`a (śmiech).
ZG: Jak oceniasz obecną scenę death metal w USA i w Europie?!
P: Trzyma się dobrze. Jest chyba silna jak nigdy przedtem. Ostatnie nasze tournee po Stanach i po Europie pokazało, że death metal trzyma się mocno. Cieszę się, że stare kapele takie jak Morbid Angel czy Deicide dają niezłego kopa!
ZG: Szkoda, że Chuck nie żyje!
P: Niestety. Jego śmierć była szokiem dla Nas wszystkich. Myślę po prostu, że takie już jest życie. Szkoda, że odszedł w tak młodym wieku. To jest do dupy.
ZG: Powiedz mi, jakie są relacje zespołu z Chrisem Burns`em?
P: Naprawdę, to żadne! Widzieliśmy go pierwszy raz, kiedy graliśmy na Wacken Open-Air, cztery lata temu. To był pierwszy raz po tym jak wyrzuciliśmy go z zespołu. Było spoko, pogadaliśmy bez żadnych złych rzeczy, stwierdzeń. Ale to wszystko. Później widzieliśmy go chyba ze dwa czy trzy razy.
ZG: A jak Ci się podoba muzyka, którą tworzy on razem z Six Feet Under?
P: Nie obchodzi mnie to bardzo. Słyszałem jego muzykę, ale to nie mój styl. Cokolwiek robi i jest z tego szczęśliwy, to jest to dla mnie w porządku. Ale nie wsadzę tego do swojego odtwarzacza i nie będę słuchał. To nie mój styl.
ZG: Słyszałem, ze planujecie wydanie nowego albumu...
P: Tak, to prawda. Chcemy wydać album późną zimą przyszłego roku, ale zaczynamy nagrywać go w sierpniu. Wchodziliśmy do studia dokładnie 15 sierpnia. To samo studio w El Paso i ten sam producent Neil Kernon. Prawdopodobnie płyta nie będzie gotowa aż do końca października. Później kilka miesięcy związanych z opakowaniem i promocją. I mam nadzieję, że ukaże się w styczniu lub w lutym.
ZG: Czego się możemy spodziewać?
P: Cannibal Corpse (śmiech)
ZG: Tylko tyle?! Dwa słowa!
P: Tak jest. To tyle co mogę powiedzieć. Mamy jak na razie cztery utwory napisane, ale bez tekstów, bez tytułów. Nawet album nie ma tytułu.
ZG: To może zorganizujecie jakiś konkurs internetowy dla fanów na najlepszy tytuł albumu Cannibal Corpse?!
P: Nie... sądzę, że zostawimy to dla siebie. Wydaje mi się, że uda nam się do czegoś dojść (śmiech)
ZG: A czy myśleliście o jakichś gościach na płycie?
P: Nie, nigdy. Tylko Cannibal Corpse. Chcemy zachować to wszystko tak jak jest. Jedynych gości w studiu jakich mieliśmy, to Glenn i Moyses z Incubus. Nagrali oni dodatkowe wokale do jednego utworu na nasz pierwszy album. Wszystko inne dotychczas nagrane to wyłącznie Cannibal Corpse i nie myślimy o następnych gościach w studiu.
ZG: Jesteście na tournee po Europie. Kiedy gracie w Niemczech?
P: Graliśmy już jedną sztukę i zostały nam jeszcze dwie. Jutro gramy w Hamburgu.
ZG: Pytam, bo nie możecie grać tam utworów z trzech pierwszych albumów...
P: To jest wkurzające, ale na szczęście mamy wystarczająco dużo utworów, że możemy wybierać, co zagramy. Najgorsze jest to, że Niemcy nie usłyszą "Hammer Smashed Face".
Jestem pewny, że fani chcieliby usłyszeć także inne utwory, ale ten utwór chcieliby najbardziej.
ZG: Ale jak to jest? Jacyś ludzie przychodzą przed koncertem i mówią " Nie możecie grać tych czy tamtych utworów!" ?
P: Zdarza się. Fakt, że prawdopodobnie w roku 1996 albo coś w tym rodzaju, kiedy cała sprawa się nagłośniła, musielibyśmy podpisać pewne papiery, oficjalne rządowe papiery mówiące, że nie będziemy grać tych i tych utworów pod karą ich prawa. Może zmuszeni byśmy byli zapłacić jakąś karę albo iść do więzienia. Kto wie?! Nadal składamy skargi na tą sytuację, ale nie jest też tak, że na każdy z naszych koncertów przychodzą ludzie i mówią "Obserwujemy Was. Jesteśmy tu i pilnujemy byście nie zagrali tych numerów". Jednak nie chcemy ryzykować, bo kto wie jakie mogą być konsekwencje.
ZG: Może ostatnie pytanie ze względu na fakt, że nasz czas dobiega końca. Mój kolega chciał żebym zadał to pytanie - czy jecie martwych ludzi?
P: Nie, nie jemy (śmiech). Ale może w przyszłości, kto wie! (śmiech).
ZG: O.K. Dzięki Paul za wywiad!
P: Dzięki chłopaki. Do zobaczenia na koncercie.
|