:: k o m p u t e r ::   :: m u z y k a ::   :: f i l m ::   :: c z y t e l n i a ::  
  :: w w w . z a l o g a g . n e t ::  
 
NetArt - www.serwery.pl - reklama

 
  72  
C Z Y T E L N I A
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona 
 


"Anioły i owady"
A.S. Byatt

 
r e c e n z j a
" (...) sama nie wiem czy to strach, czy może raczej nadzieja; motyl jest tak delikatny i kruchy, zupełnie zagubiony w przestrzeni - a jednak żywy, kolorowy, niezwykły i olśniewający.

- I o to właśnie chodzi - potwierdza kapitan Papagay. - żeby być żywym. Jak długo się żyje, wszystko jest niezwykłe i olśniewające."


Nie mogąc się powstrzymać, sięgnęłam ostatnio po kolejną książkę Agnes Susan Byatt i oczywiście znowu utknęłam, zachwycona, na wiele godzin z oczami utkwionymi w czarnych literkach. To wspaniałe uczucie, wracać do ulubionych pisarzy i odkrywać znów tę samą przyjemność, znany styl...

Pisałam Wam o pani Byatt w zeszłym roku, w październikowym numerze Załogi, recenzując "Opętanie" / "Possesion", najsłynniejszą chyba powieść pisarki. Pozycja, którą dziś chcę Wam polecić, choć nie tak monumentalna, wciąga z podobną siłą. To właściwie dwa opowiadania: "Morpho Eugenia" i "Anioł małżeński", zebrane pod wspólnym tytułem "Anioły i owady". Tematyka obu utworów koncentruje się wokół dziewiętnastowiecznych rozważań o naturze człowieka, jego pochodzeniu, związkach z prastarym światem roślin i zwierząt z jednej strony, a duchowością i mistyką z drugiej.

"Morpho Eugenia"

Główny bohater, William Adamson, jest przyrodnikiem zapaleńcem, podróżującym po świecie w poszukiwaniu tematów do kolejnych badań. Wracając z wyprawy do Amazonii traci jednak większość cennych zbiorów w katastrofie morskiej. Nie mając pieniędzy, które miała mu przynieść sprzedaż zdobyczy, postanawia zatrzymać się u zamożnego protektora, Haralda Alabastera, który zatrudnia go do porządkowania swej wielkiej przyrodniczej kolekcji. W wielkim domostwie Alabasterów poznaje William piękną Eugenię, w której zakochuje się namiętnie acz skrycie. Sądzi bowiem, że człowiek niskiego stanu, bez majątku i towarzyskiej ogłady nie ma najmniejszych szans na tak cudowną kobietę. Eugenia jawi mu się jako nietykalny motyl, najdelikatniejszy kwiat o bladych płatkach, zwiewnych i kruchych. W nocy śni o jej jasnych policzkach i dużych, smutnych oczach, poważnym, drżącym głosiku. Przypominając sobie proste, ogorzałe kobiety Amazonii, o spoconych, chętnych ciałach idealizuje Eugenię jako niewinną, płochą istotę.

Jak dalece mija się z prawdą, przekona się za jakiś czas, w okolicznościach, których w najśmielszych snach nie mógłby sobie wyobrazić...

"Anioł małżeński"

Tematyka tego opowiadania krąży wokół modnych w XIX wieku spirytystycznych spotkań, mających na celu skontaktowanie się ze zmarłymi. Kilka osób spotyka się, by przywołać dusze zmarłych, choć na chwilę doznać bliskości ukochanych osób, które odeszły. Jest więc tu matka, której wszystkie córeczki umierały niedługo po urodzeniu, kobieta, której narzeczony zmarł nim zdążyli się pobrać oraz wdowa, nie mająca przekonania, że nią jest - mąż bowiem zaginął na morzu.




: do góry :


Ludzie ci z jednej strony cytują znanych poetów, odwołują się do historycznych dzieł, i utrzymują swe seanse w intelektualistyczno - mistycznym duchu; z drugiej strony nieobce są im wścibskość, przyziemność i tajone seksualne pragnienia. Bardzo ciekawą postacią jest Sophy Sheeky, dziewczyna-medium, w niezwykle sugestywny sposób opisana przez Byatt. Na niej spirytystyczne seanse wyciskają prawdziwe piętno, a czytelnik czuje dreszczyk grozy, przewracając kolejne kartki.

"To jest mój sen; lecz kimże jestem?"

Oba opowiadania pokazują bohaterów na tle epoki wiktoriańskiej, ulubionej przez Byatt, może ze względu na ścieranie się w niej duchowości z ukrywaną cielesnością. W "Morpho Eugenia" w zamkniętych pokojach kwitnie kazirodczy związek, w "Aniele małżeńskim" bogobojny poczciwina rzuca się w seksualnym szale na współuczestniczkę seansu spirytystycznego.

Bohaterowie Byatt walczą z własną cielesnością i jednocześnie starają się sprawiać wrażenie ludzi przestrzegających narzuconych im norm. Ale "pozory mylą" - to zdanie powtarza się po wielokroć w "Morpho Eugenia" i ono najtrafniej chyba określa klimat obu opowiadań.


 
  
  
Copyright (c) 1998-2003 Załoga G
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona