:: k o m p u t e r ::   :: m u z y k a ::   :: f i l m ::   :: c z y t e l n i a ::  
  :: w w w . z a l o g a g . n e t ::  
 
NetArt - www.serwery.pl - reklama

 
  93  
C Z Y T E L N I A
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona 
 


BRUCE TIMM
FACET OD ANIMOWANEGO "BATMANA"

 
k o m i k s
Bruce Timm, to facet, który trafił na usta wszystkich miłośników komiksów, w szczególności zaś "Batmana", po tym jak kreskówka o Człowieku-Nietoperzu, którą wyprodukował, obiegła świat rozdziawiając gęby dla większości fanów herosa. Mimo tego, twórca nie doczekał się w Polsce zbyt wielu wzmianek prasowych. Nieco zdezorientowany tym faktem postanowiłem rzucić trochę światła na jego komiksowy życiorys. Trzeba bowiem wiedzieć, iż Timm zaczął swoją przygodę z komiksem na długo przed tym, zanim dostał się w objęcia wytwórni Warner Bros. i ich licencji na zakapturzonego mściciela.

42-letni dziś rysownik był za młodu mocno zafascynowany filmami science fiction oraz komiksami i w związku z tym marzył by za lat parę dołączyć do grona ich szacownych twórców. Marzenia dość powszechne wśród fanów komiksu, nie da się zaprzeczyć, z tym, że Bruce'owi w odróżnieniu od pospołu innych, udało się je zrealizować... Pierwszym znaczącym krokiem (nie licząc zamiłowania do rysunku, które pielęgnował od dawna) ku wyśnionej karierze było podjęcie w 1981 roku pracy w słynnej wytwórni Filmation, gdzie zajął się lay-outem seriali animowanych "Blackstar", "Flash Gordon", "The Lone Ranger" i "She-Ra Princess of Power", a także najsłynniejszego z całego repertuaru "He-Man and The Masters of the Universe". Zresztą, skoro już o He-Manie mowa, to Timm stał się również czołowym rysownikiem serii mini-komiksów, które były dołączane do bajeranckich figurek produkowanych masowo przez firmę Mattel na fali sukcesu kreskówki. Ech, kiedyś to był szczyt szczenięcych marzeń, pamiętam. Sam jako szkrab odwiedzałem Pewexy tylko po to, by chociaż przez chwilę pogapić się na piękne, super-duper-amerykańskie zabawki. Trochę inaczej sprawa ukształtowała się, gdy kolega z podwórka sprawił sobie mattelowego Beast-Mana i nową, bezkapturową wersję Skeletora - teraz mogłem już nie tylko patrzeć, ale i dotykać, cieszyć się. Za jakiś czas do tych czynności doszła kolejna, czytanie, bo drugi znajomek skołował zestaw mini-komiksów o He-Manie. Któż wtedy mógł podejrzewać, że narysował je gość, którego kilka lat później polubię za coś zupełnie innego... No, ale radochy było sporo, a jakże.


Bruce w międzyczasie współpracy z Filmation realizował także inne, niemniej zobowiązujące projekty. Warto tu wymienić pełnometrażową kreskówkę Don Bluth Productions - "The Secret of N.I.M.H." opartą na motywach baśni Roberta C. O'Brien, opowiadającą o perypetiach myszki Mrs. Brisby, ratującej swój mały domek przed zakusami złego Farmera Fitzgibbona. Projekt ów zebrał pochlebne recenzje i wsławił się, między innymi, świetną muzyką ilustracyjną autorstwa nagrodzonego Oscarem Jerry'ego Goldsmitha. Poza tym były jeszcze seriale "G.I. Joe" (Marvel Productions, 1984 r.) "The New Adventures of Mighty Mouse" (Ralph Bakshi Productions, 1987 r.), a także "The Beany & Cecil Show" (zrealizowany dla DIC w 1988 r.). W 1989 roku Timm dołącza do Warner Bros., otrzymując angaż przy kreskówce "Tiny Toon Adventures". Jeszcze nikt nie przypuszcza, że za 3 lata pojawi się prawdziwa bomba o tytule "Batman: The Animated Series", która na dobre odświeży zainteresowanie tym bohaterem, stając się obiektem kultu i powszechnego szacunku, jaki nie był dany żadnej wcześniejszej kreskówce o super herosie. I oto nadchodzi rok 1992, a wraz z nim pierwszy znaczący sukces młodego rysownika - "Batman", za którego produkcję odpowiadał osobiście.

Co tu dużo mówić, nowa animowana saga o Człowieku-Nietoperzu okazała się mocno intrygującym, posępnym widowiskiem, którego motywem przewodnim nie było wcale pranie się o przysłowiową pietruszkę, a coś znacznie więcej. Znalazło się tu miejsce i dla frapującej przygody, i dla akcji rodem z najnowocześniejszych filmów, ale również i dla dramatów oraz wątpliwości, jakie od dawien dawna przecinały życiorys komiksowego Bruce'a Wayne. Zresztą, sam Wayne pojawiał się w serialu równie często, co jego nocne alter-ego - nie było tak, że postać milionera występuje tylko przez kilka początkowych sekund odcinka, a potem jego miejsce zajmuje Batman, który zawzięcie tępi złoczyńców. Ten serial po prostu miał głębię i za to pokochali go widzowie, choć zapewne nie bez znaczenia były też znakomite rysunki oraz wspaniała animacja, jaką "podarowali" mu twórcy. "Batman" stał się instytucją dobrego smaku, zaś dwaj jego ojcowie - Bruce Timm, producent i główny projektant, oraz Paul Dini, scenarzysta (to właśnie ten pan wymyślił postać zakręconej Harley Quinn), jednymi z najbardziej cenionych artystów w branży. Obydwaj panowie, idąc wcześniej przetartym szlakiem, postanowili tchnąć w komiksowy wszechświat DC Comics jeszcze więcej życia. I tak stopniowo spod szyldu Warner Bros. zaczęły wyłaniać się ich kolejne wspólne projekty - "Superman", "The New Superman Adventures", "The New Batman Adventures", jak również wspaniały futurystyczny "Batman Beyond". Timm dla telewizji Cartoon Network wyprodukował ponadto seriale "Justice League" oraz najnowsze dzieło, "Teen Titans", które mimo młodego stażu zdążyło zyskać wielką popularność.




: do góry :

Równolegle dla kariery w branży kreskówek, Bruce Timm realizował swoje drugie marzenie - rysowanie komiksów. Jego pierwszym, ale jakże docenionym dziełem stał się album "Batman Adventures: Mad Love" z 1994 roku, do którego scenariusz napisał Paul Dini. Komiks zaprezentował początki ekscentrycznej osóbki znanej jako Harley Quinn i fascynującą historię jej gorącego związku z Jokerem. "Mad Love" podbiło serca czytelników i krytyki, zdobywając dwie prestiżowe nagrody - Eisnera i Harvey - zaś postać Harley Quinn na stałe weszła do kanonu najbardziej zaciekłych wrogów Batmana. Kolejnym ważnym występem autora był epizod "Two of a Kind" w antologii "Batman: Black & White" (wydana również w Polsce) z 1996 roku, skupiającej największe sławy komiksu pokroju Richarda Corbena, Neila Gaimana czy Katsuhiro Otomo. Tu również Timm zilustrował historię chorej miłości, jej ofiarą czyniąc kolejnego szaleńca z miasta Gotham - Two Face. Dość powiedzieć, że czytałem ją co najmniej kilkanaście razy i mógłbym jeszcze. Innymi komiksami, do powstania których przyczynił się bohater niniejszego artykułu były marvelowski "Avengers #11/2" (we współpracy z Rogerem Stern), sześciostronicowy epizod z Vampirellą stworzony wespół z Ty Templetonem dla wydawnictwa Harris oraz "Nasty Little Romance Story" (współpraca z Joe Lansdalem) dla DC Vertigo. Poza tym Bruce narysował znaczne ilości okładek i pin-up'ów, ozdabiających niezliczone komiksy wydane przez Dark Horse, Marvel, Oni i Harris. Trudno wymienić je wszystkie, więc zapraszam do specjalnej galerii, której adres podałem w ramce na końcu tego artykułu.


Jak z powyższego widać, Bruce Timm to coś w rodzaju chodzącego fenomenu, którego pęd za realizacją marzeń ciągle trwa. Ma już w swojej kolekcji kilka znaczących nagród - dwie Eisnera, jedną Harvey, jedną Reubena i dwie Emmy. Wszystko to sprawia, że na pewno usłyszymy o nim jeszcze nie raz. Kto wie, może nawet w Polsce przy okazji ekskluzywnego wydania "Batman Adventures: Mad Love", o które uprasza się zasypywać petycjami naczelnictwo Egmontu i Mandragory. Wysłać jeszcze dzisiaj. ;)


 
http://www.popcultureshock.com/timm/ - wielka galeria prac Bruce'a Timma. Zajrzeć obowiązkowo!

http://www.cartoonnetwork.com/watch/studio/ap/btimm/ -trochę konkretów o autorze

http://www.comicart.cc/timm/ - kilka niezłych grafik


 
  
  
Copyright (c) 1998-2003 Załoga G
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona