:: g r y ::   :: m u z y k a ::   :: f i l m ::   :: c z y t e l n i a ::  
  :: w w w . z a l o g a g . n e t ::  
 

 
  12  
G R Y
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona 
 


Ciepłe giereczki

 
ś w i e ż y ń k i

 
Cóż, jakoś tak zawsze wypada, że do świeżynek trafiają dosyć kiepskie gierki. Faktycznie większość tego co jest dobre trafia szybko do pełnych recenzji, natomiast prawda jest smutna - dobrych nowości jest niewiele a ja mam raczej małą tolerancję. Vesemir nawet zaproponował, by ten dział nazwać ALT-F4 :-)

 

Blitzkrieg
Ostatnio ciągle trafiają w moje ręce różne modyfikacje gier typu RTS. A Blitzkrieg jest po Spellforce jedną z nich. Ale czy udaną?
Nie jest źle. Istnieją gry na które nie mogę patrzeć już po pięciu minutach, natomiast Blitzkrieg jakoś sobie z tym poradził ;-). To co się rzuca na pierwszy rzut oka to nieco niedzisiejsza oprawa graficzna. Już od dłuższego czasu mamy erę gier 3D z dopracowaną grafiką w najmniejszych szczegółach – przykładem może być C&C: Generals. Tutaj niestety tak nie jest, gra wygląda całkiem przeciętnie – niewiele opcji do ustawiania, brak pełnego 3D, animacje składają się ze zbyt małej ilości klatek... jednym słowem słabiutko. Gdyby miał to być taki zwykły RTS pewnie w tym momencie dał bym sobie spokój... Jednak ambitnie jak zwykle odpaliłem tutoriala, który tym razem bardzo dobrze prezentuje możliwości gry. Dowiadujemy się między innymi, co mogą robić nasze jednostki – a mogą naprawdę wiele. Ale może zacznę od początku.

Teatrem działań w grze są praktycznie wszystkie fronty WW2. Co ciekawe dostępne są trzy kampanie: Alianci, Niemcy i Rosjanie. Ilość jednostek nie ogranicza się do kilkunastu dla każdej ze stron, w miarę postępu gry dostajemy ich tyle, że można się pogubić. Wszystkie z nich natomiast są dokładnie opisane wraz z całą ich historią. Każda jednostka ma zestaw współczynników. Bardzo niecodziennym rozwiązaniem jest zróżnicowanie grubości pancerza w zależności od strony pojazdu. Najgrubszy z przodu najsłabszy od góry. Mało tego, gra jest na tyle realistyczna, że nie ma nonsensów w stylu zadźgania czołgu widłami :-). Każda jednostka, poza ilością zadawanych obrażeń, ma też określoną grubość pancerza, którą jest w stanie przebić! Jakby tego było mało, kończy się im amunicja (trzeba uzupełniać specjalnymi ciężarówkami), a także w miarę postępu misji doświadczają się za eliminowanie wrogów.

Następny realistyczny element – każdy czołg można zniszczyć praktycznie nawet jednym strzałem z odpowiedniej broni. Ukształtowanie terenu ma spory wpływ na walkę, inżynierowie mogą stawiać jak i zdejmować pola minowe, budować mosty, zasieki, okopy jak również naprawiać podniszczone jednostki. Artyleria o odpowiednio dużym „formacie” ;-) może strzelać na drugi koniec mapy – oczywiście im dalej, tym bardziej niecelnie. Jednak możecie mi wierzyć, salwa z sześciu artylerii wysłana na drugi koniec mapy może zdziałać wiele. Przy większych bitwach aż roi się od śmigających w różne strony pocisków artyleryjskich. Dodatkowo dostajemy do swojej dyspozycji lotnictwo, działające bardziej na zasadzie wsparcia. Można co jakiś czas zawołać np. myśliwce, bombowce, samolot zwiadowczy, czy nawet zrzut spadochroniarzy. Mnogość opcji gry po prostu przytłacza. Nie wspomniałem jeszcze o wyborze rodzaju pocisków wystrzeliwanych przez artylerie, okopywaniu czołgów (duży bonus do obrony), wyborze trybu zachowania jednostek aggresive/ambush itp. i wiele jeszcze innych o których na pewno nawet jeszcze nie wiem.

Autorzy dali nam do dyspozycji tryb gry zarówno dla jednego jak i dla wielu graczy (LAN,   i-net). Każda kampania składa się z szeregu misji. Dodatkowo misje podzielone są na historyczne i losowe. Każdorazowo ukończenie misji historycznej przenosi nas do następnego epizodu, natomiast wykonywanie misji dodatkowych pozwala wymieniać nasze podstawowe jednostki na nowsze. No właśnie, zapomniałem wspomnieć. Nasze jednostki w każdej misji składają się z 2 rodzajów: CORE – jednostki przenoszone są razem z nami do następnej misji i typowe dla danego scenariusza których dalej już nie zobaczymy. Poza tym po wykonaniu każdej misji dostajemy coś w rodzaju punktów przyznawanych w pięciu kategoriach, co w ostatecznym rozrachunku przyczynia się (chyba) do otrzymywania medali i zdobywania kolejnych belek na mundurze. Na plus należy też zaliczyć kilka stopni trudności gry, przy czym w poziomie łatwym z grą poradzi sobie nawet każdy laik.

Co najbardziej w grze przeszkadza ? Hmm... trochę się tego znajdzie. Po pierwsze, misje są strasznie liniowe i płaskie – zniszcz to , zniszcz tamto, powstrzymaj kontratak i tak w kółko. Dodatkowo nie ma możliwości uzupełniania swoich wojsk w trakcie misji. Musisz sobie poradzić z tym co miałeś na początku. Nie żeby było to jakieś szczególnie trudne, ale jakoś trochę brakuje budowy jednostek. O stawianiu budynków też nie masz co marzyć... no ale nie da się zrobić wszystkiego. Trudno sobie wyobrazić w tak realistycznej grze stawianie budynków w trakcie trwania krótkiej bitwy.

Ogólnie Blitzkrieg bardziej przypomina strategie niż RTS’a. Także raczej polecam go dla fanów tego typu rozrywek. Zwłaszcza, że zanudzić raczej się nie zdążą – 20 stopni prędkości gry, a także możliwość wydawania rozkazów podczas pauzy.

Miasto po ostrzale artylerii.

Nasze jednostki na początku misji.

Wybór jednostek przed misją.

Lords of the Realm 3
Kolejna odsłona gry z cyklu Lords of the Realm. Poprzednie części były naprawdę niezłe, dawno temu spędziłem przy nich kilkanaście nocy. Niestety najnowsze "dzieło" nie dorasta im nawet do pięt.

Poświęciłem tej grze całe 3 godziny, starym zwyczajem przeszedłem wszystkie tutoriale, rozpocząłem jedną z czterech dostępnych kampanii i kiedy próbuję cos wymyślić aby ją opisać na myśl przychodzą mi trzy słowa: ale o co chodzi ? Jest to typowy przykład wydania gniota pod przykrywką znanego i lubianego tytułu. Dłuższy czas szukałem czegoś, co w tej grze może się podobać i... nie znalazłem. Od początku rzuca się w oczy (a raczej uszy) koszmarna muzyka. Wizualnie też wcale nie jest lepiej.

Już w intrze zauważamy dziwnie karykaturalne postacie. Mi się to nie spodobało, ale kwestia gustu. Dalej jeszcze gorzej. Tutorial jest strasznie drętwy, tak naprawdę zupełnie nie odpowiada na dręczące gracza pytania, tylko wydaje kolejne polecenia. Zero inwencji. Walki są okropne – praktycznie nie mamy na nią żadnego wpływu. Od Ciebie, Graczu, praktycznie zależy tylko jak ustawisz wojska przed przystąpieniem do walki.

Na widoku taktycznym też nie jest lepiej - nic nie można tu zrobić, tylko ruszać oddziałami i patrzeć. Jedyne co właściwie możemy wykonać, to podzielić swoje prowincje na cztery grupy: produkujące wojska (w jakiś mistyczny sposób chyba), produkujące jedzenie dla wojsk, miasta generujące pieniądze i kościoły które nie wiadomo na co wpływają ani w jakim stopniu. Wiem że nic nie wiem - żadnych podpowiedzi, opisów – nic. No cóż, gwoli pocieszenia (he he) dodam, że jako bonus można rozbudować główny zamek każdego obszaru – do wyboru mamy chyba nawet kilkanaście różnych obiektów!!! I niestety to tyle jeśli chodzi o Lords of the Realm 3.

Mapa strategiczna.

Mapa taktyczna.




: do góry :
Warlords Battlecry III
Seria Warlords dzieli się na dwie "podserie" - strategicznego Warlords oraz RTS'owego Warlords Battlecry. Kilka dni temu miała premierę najnowsza - trzecia część tej drugiej serii.
Zastanawiam się dlaczego twórcy serii Warlords uporczywie stawiają na kiepską jakość. O ile jedynka i dwójka z tej serii były bardzo dobrymi grami (jak na swoje czasy), to wszystkie kolejne części są coraz gorsze. Po prawdzie to linia "Battlecry" chyba nigdy nie była dobra.

Co odrzuca w tej grze na pierwszy rzut oka - to grafika. Panowie, mamy XXI wiek a tu takie pokraki? Wszystko oczywiście w obowiązkowym 2D, rzut izometryczny. Porusza się to to używając kilku klatek animacji na krzyż, komuś chyba się coś pomieszało.

O grywalności trudno mi coś napisać - nie zaszedłem aż tak daleko by to należycie ocenić. Zdenerwowałem się gdy na samym początku moje jednostki rozlazły się bez sensu (ponieważ jednostki idące przodem zablokowały tymczasowo wąskie przejście) i natknęły na wroga, który w mniej więcej 2 klatkach animacji, na której i tak nic nie widać - został pokonany. Ciekawe co to był za stwór - ten zbitek pikseli niczego specjalnie nie przypominał.

Byłem dzielny, poszedłem dalej. Napotkałem las, a za nim złego ognistego konia. Na szczęście koń stał na zasięgu moich łuczników i był na tyle głupi, że nie zauważył, że może obejść las dookoła (daleko nie miał). To był chyba mocny potwór - 6 chłopa siało w niego dobre 2 minuty zanim padł. Niby silny, a taki głupi.

Niestety, kolejna porażka z serii Warlords. Odpowiedzialnych za tę herezję powinno się na miejscu rozstrzelać.

Manhunt
Gra sama w sobie prawdopodobnie nigdy nie zwróciłaby niczyjej uwagi, gdyby nie dwie rzeczy. Po pierwsze developer jest firmą ważną i znaną w światku growym. Po drugie Manhunt jest reklamowany jako najbardziej brutalna produkcja ostatnich lat.

Gdyby nie to - gierka, w której chodzimy po planszy, skradamy się w cieniu i od czasu do czasu klikamy przycisk "wykonaj egzekucję" nie wzbudziłaby żadnych emocji. Obiektywnie rzecz biorąc jest ona po prostu nudna jak flaki z olejem a do tego strasznie prosta (pod względem ilości możliwych wyborów). AI przeciwników nie grzeszy inteligencją, dają się oni zarzynać jak świnie, jeden po drugim. Co więc sprawia, że Manhunt w ogóle zaistniał w świecie gier komputerowych?

Na pewno przemoc. Właściwie nawet nie sama przemoc, ponieważ więcej krwi i bólu spotykamy w innych produkcjach, ale naturalistyczne ukazanie przemocy oraz jej absolutny bezsens. Nie jesteśmy bohaterem, który walczy o zemstę czy ratuje świat. Jesteśmy psychopatycznym mordercą a naszym celem jest wyłącznie zabijanie samo w sobie - nie po to by wykonać jakieś zadanie, ale wyłącznie po to by wykonać jak najwięcej jak najbardziej efektownych egzekucji. Wszystko to jakiś chory umysł nagrywa za pomocą rozlokowanych na planszy kamer i pokazuje publiczności, która za to płaci. Przez chwilę można pomyśleć, że to nienormalne - kto płaci za oglądanie czystej przemocy... Kto? Każdy kto kupuje tę grę. To on jest widzem i jest w tym pewna przewrotność.

Przechodzenie kolejnych leveli w Manhunt polega na zabiciu wszystkich przeciwników. Do wykonania tego zadania dostajemy sporo różnych narzędzi - plastikowe torby, odłamki szkła, pałki bejsbolowe. Zabić możemy twarzą w twarz, po prostu tłukąc przeciwnika, ale bardziej punktowane jest morderstwo "artystyczne". Podchodzimy więc bezszelestnie do ofiary i klikamy "wykonaj egzekucję". Kamera wtedy zmienia się na coś co naśladuje kiepskiej jakości nagranie wideo (co jednoznacznie kojarzy się z rozprowadzanymi nielegalnymi kanałami, wielokrotnie przegrywanymi filmami VHS) a nasz "bohater" szlachtuje przeciwnika. Na obiektyw często tryska krew, ofiara wierzga, w końcu zwisa bezwładnie. Głos zza kamery chwali nas za dobrze wykonane zadanie.

Jeśli koniecznie chcesz kupić tę grę - zastanów się dwa razy - po co? Czy aż tak kręci Cię bezmyślna przemoc? Pamiętaj, że kupując Manhunta dajesz całemu światu sygnał - tak! są ludzie, którzy są gotowi zapłacić za oglądanie śmierci, tak! przemoc i brutalność świetnie się sprzedaje, tak! róbcie więcej takich gier. Lepiej zrób sobie i wszystkim przysługę - nie kupuj tego, spotkaj się z przyjaciółmi, z dziewczyną, spędźcie miło czas. Bez Manhunta.

Egzekucja.

Kolejna egzekucja :/

Desert Rats vs Afrika Korps
Dziwnym trafem nie słyszałem o tej grze aż do dnia jej premiery, dlatego też nie wiązałem z nią zbyt dużych nadziei. Zwykle jest tak, że nie reklamowane tytuły są po prostu kiepskie - amatorskie i niedopracowane. Tym razem miło się rozczarowałem.

Desert Rats vs Afrika Korps (dziwny tytuł jak na grę komputerową) jest strategią czasu rzeczywistego rozgrywaną na froncie północnej Afryki w czasie drugiej wojny światowej. Możemy w niej prowadzić obie strony konfliktu - zarówno Aliantów jak i Niemców.

Graficznie gra wygląda świetnie - oczywiście pełny 3D, swobodna kamera. Do tego bardzo ładne i szczegółowe modele obiektów - pojazdów, żołnierzy, budynków. Niezła animacja i ładne wybuchy - wszystko co RTS'owi potrzeba. Może C&C to nie jest, ale wystarcza w zupełności.

Co do samej rozgrywki - wygląda ona bardzo ciekawie. Jednostkom możemy wydawać wiele skomplikowanych rozkazów, np. wsiadać/wysiadać z pojazdów, okopać się, zaminować teren, itp. Do tego pojazdów jak i rodzajów jednostek pieszych mamy naprawdę duży wybór, który zwiększa się w kolejnych misjach.

Przed każdą misją możemy dobrać jakie oddziały bierzemy do walki - "kupujemy" je za ilość punktów przewidzianą na daną misję. Komputer dobiera nam zwykle dosyć dobre domyślne ustawienie, jednak miłe jest to, że mozemy je zmienić w zależności od swoich preferencji.

AI przeciwników wygląda na solidne - piechota kryje się w budynkach, wrogie pojazdy potrafią zajechać nas z tyłu czy ustawić się na dobrej pozycji do ostrzału.

Generalnie Desert Rats vs Afrika Korps wygląda na kawał dobrej roboty. Polecam!

Wybór jednostek przed misją.

Walki w osadzie.

Nasze oddziały na początku misji.



Przygotowali:
Artur "Nataniel" Jedliński
NAPISZ!
Paweł "PiK" Kukla
NAPISZ!



 
  
  
Copyright (c) 1998-2004 Załoga G
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona