| |
Znakomite zapowiedzi, porównania do najlepszych, ładnie prezentujące się screeny - w takiej formie docierają do graczy pierwsze wiadomości nt. produkowanych gier. Niestety, gdy przychodzi co do czego okazuje się, że większość z tych informacji wyraźnie przerasta rzeczywistość, a gry szumnie zapowiadane okazują się co najwyżej średniakami. Tak też było w przypadku Breed.
| |
Główny pretendent do odsunięcia w cień Halo nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Więcej, podczas grania w Breed nie mogłem znaleźć nawet małego elementu, który mógłby te nadzieje podtrzymać. Niestety, gdy gra wzniesie się na ustach graczy wysoko jeszcze przed premierą, jej upadek jest zazwyczaj szczególnie bolesny.
WAR STORY
Historia, w której przyjdzie nam wziąć udział, sięga swymi początkami 2600 roku. Postęp Ziemian w technice i podróżach kosmicznych, umożliwił im kolonizowanie odległych planet, znajdujących się nawet poza układem słonecznym. Na jednej z nich, o wyniośle brzmiącej nazwie Besalius, koloniści napotkali rasę obcych - Breedów. Niestety tubylcy nie byli do Ziemian przyjaźnie nastawieni. Zaatakowani koloniści wezwali na pomoc Połączony Korpus Kosmiczny, który swoim nowoczesnym sprzętem miałby przechylić szalę zwycięstwa na stronę ludzi. Po długiej i wyczerpującej walce, w 2624 roku udało się w końcu pokonać Breedów, lecz walki tak mocno nadwyrężyły kondycję ludzkiej floty, że tylko jeden statek był zdolny do powrotu na Ziemię. Był to PKK Darwin. Gdy żołnierze przylecieli na swą macierzystą planetę okazało się, że ku ich zaskoczeniu rozpanoszyli się na niej Breedowie, opanowując praktycznie wszystkie użyteczne instalacje. Kapitan Darwina - Saul Richter, mający na swoim koncie ponad 200 wygranych bitew z Breedami, został postawiony w bardzo ciężkiej sytuacji. Tylko od niego, i jego żołnierzy, zależy czy uda się odwrócić bieg wydarzeń i zapewnić ludzkości przyszłość...
Szczerze mówiąc, grając w Breed miałem nieodparte wrażenie, że fabuła wyżej przedstawiona ma znaczenie marginalne. Nie dość, że z samej gry nie dowiemy się niczego o tym, co napisałem, to ciężko nawet czuć, że gdy brniemy przez kolejne misje, akcja posuwa się do przodu. Nasze poczynania nie są uwarunkowane żadnymi patriotycznymi pobudkami, nie wiemy dlaczego musimy zrobić to co nam z góry narzucają, wiemy tylko tyle, że mamy wykonywać rozkazy wspomnianego wcześniej kapitana Richtera. Jakby nie patrzeć, gra dużo traci na takim podejściu, bo gracz za nic nie będzie w stanie utożsamić się ze swoimi bohaterami, poczuć, że jego poczynania mogą zaważyć o losie ludzkości. W Breedzie czujemy tylko tyle, że czeka nas nowa misja, którą jakiś mądraliński przełożony chce mieć wykonaną.
Z CZYM TO SIĘ JE
Podczas rozgrywki dostaniemy do dyspozycji oddział czterech żołnierzy, między którymi możemy się w każdej chwili przełączać. W naszej drużynie mogą być: Żołnierz - podstawowa jednostka, bez specjalnych umiejętności, posiada lekką broń i podstawowe przeszkolenie; Spec od broni ciężkiej - przydaje się do szturmu na dobrze chronioną pozycję wroga, posiada ciężki pancerz oraz potężny karabin, przez co porusza się nieco wolniej; Medyk - lekko uzbrojony, służy jedynie do wspomagania leczeniem pozostałych żołnierzy; Inżynier - średnie uzbrojenie, potrafi naprawić napotkany podczas gry sprzęt jeżdżący lub wrogie instalacje; Snajper - najlżejsza zbroja, największa precyzja, człowiek nie dopuszczający przeciwników na krótki dystans. Do dyspozycji naszych wojaków oddano 8 typów broni, w których znajdziemy m.in. karabin szturmowy Kobra-R340, strzelbę Rzeźnik-44K, wyrzutnię rakiet Ludobójca Delux czy ciężki miotacz ognia Kremator.
Oddziałem sterować będziemy za pomocą ośmiu przycisków komend. Znajdziemy w nich tak podstawowe komendy jak: zbliżyć się, rozejść, przegrupować, przybrać odpowiednią formację czy wezwanie o pomoc medyczną.
BECZKA DZIEGCIU
Gdy czyta się listę dostępnych opcji, całość zapowiada się intrygująco. Niestety rzeczywistość okazuje się brutalna, bo kierowanie oddziałem i posługiwanie się wymienionym arsenałem nie sprawia żadnej przyjemności. Podstawową sprawą, którą zarzuciłbym Breedowi, to SI jednostek. Nie byłby to tak poważny zarzut, jeżeli tylko przeciwnicy byliby bezdennie głupi, ale gdy podobne cechy wykazują twoi podkomendni, zalanie krwią jest więcej niż prawdopodobne. Twoi wojacy potrafią się zgubić w najbardziej nieoczekiwanym momencie, nawet na prostej drodze może przyblokować ich jakiś kamień czy drzewko. Dodatkowo ich pomoc w eksterminacji wroga jest co najwyżej mizerna.
: do góry :
| |
Jak na doskonale wyszkolonych zabójców floty nie powinni oni raczej walić ślepo przed siebie, dodatkowo wystawiając się na strzały przeciwnika. W dużej mierze współpraca z nimi sprowadza się do chronienia ich tyłków. A jest przed czym. Nie dość, że z wszystkich stron atakują przeciwnicy, to dla naszych podkomendnych wyzwaniem są również wszelkiego typu skarpy czy ustępy. Niestety większość upadków z wyższej wysokości kończy się zgonem żołnierza, a nasi wojacy nie zdając sobie z tego sprawy ni z tego, ni z owego potrafią sobie spaść. Wszystkie wymienione w tym akapicie wady sprawiły, że grając w Breed większości misji przeszedłem po prostu wybierając snajpera i nie oglądając się na resztę drużyny. Byli oni mi wyłącznie kulą u nogi.
Nie lepiej ma się sprawa z przeciwnikami, którzy już z założenia mieli nie być zbyt inteligentną rasą, ale podczas gry potrafią oni przejść samych siebie. Algorytmy ataku zostały tak napisane, że Breedowie potrafią tylko jedno - przeć bez względu na wszystko do przodu. Nie raz przyjdzie nam się zmierzyć z całą batalią przeciwników biegnących w naszym kierunku i strzelających niemal na oślep. Niestety kierując jednym tylko żołnierzem przeciwstawienie się dwudziestu przeciwnikom dzierżącym wyrzutnie rakiet w dłoniach w szczerym polu, nie należy do najłatwiejszych. Nawet pomimo tego, że są bezdennie głupi, to cytując znane przysłowie: "Kiedy wrogów kupa...".
Breed został tak zaprojektowany, by jak najbardziej odciążyć myślenie grającego. Gdy nie wysłuchasz rozkazów przełożonego i nie chce ci się zaglądać do celów misji, możesz po prostu podążać za kolejnymi zaznaczonymi waypointami wybijając wszystkich napotkanych przeciwników. Być może będzie to ułatwienie dla ludzi nie znających angielskiego (Cenega przetłumaczyła jedynie instrukcję), lecz z całą pewnością tak jak praktyczna nieobecność fabuły, ogromnie spłyca to całą rozgrywkę.
ŁYŻKA MIODU
Smaczkiem tej strzelanki miały być pojazdy. I faktycznie, jest to chyba najlepszy element gry, chociaż nazwanie go dobrym w ogólnym znaczeniu byłoby mocnym nadużyciem. Kierowanie pojazdami naziemnymi jest dosyć sprawne, mają one spory arsenał dostępnych broni, jednak latanie myśliwcami jest wątpliwą rozrywką. Sterowanie nimi zostało rozwiązane co najmniej kontrowersyjnie, tak że trzeba mocno gimnastykować się by pokierować pojazd tam, gdzie by się chciało. Dość powiedzieć, że przelecenie misji treningowej wymagało ode mnie kilku podejść, a stopień irytacji za każdym kolejnym rósł w skali logarytmicznej.
RÓWNY POZIOM
Ogólnego wrażenia gry dopełnia ich oprawa audiowizualna. Tak jak rozgrywka, jest ona nie najwyższych lotów. Grafika jest bardzo toporna, tereny kanciaste, a całość jest nieciekawa. Postacie obcych zakrawają o pomstę do nieba, takie są brzydkie. Wcale nie lepiej jest z budynkami. Jedynie pojazdy potrafią się jako tako obronić. Żeby tego było mało, gra ma bardzo duże wymagania sprzętowe, przez które musiałem drastycznie ucinać poziomy detali i rozdzielczość. UT2004 wyglądający wielokrotnie lepiej w wyższych rozdzielczościach chodzi u mnie praktycznie bez żadnych zgubionych klatek, co dla Breeda było niemożliwym do wykonania. Muzyka w grze jest, i tyle. Niby dynamiczne kawałki, lecz nie ma w nich nie zachwycającego. Zdecydowanie nie warto dla nich męczyć się z samą rozgrywką.
Moim zdaniem Breed jest grą nie wartą uwagi i pieniędzy. Napis na pudełku, że jest to "zabójca Halo" budzi tylko mój pusty śmiech, bo ktoś tu chyba widział zupełnie inny produkt. Zdecydowanie odradzam!
| OCENA:
4
/ 10 [skala ocen] |
Wymagania:
- minimalne: Intel PIII lub AMD 1 GHz, 256 MB Ram, karta graficzna 32 MB Ram, HDD 1,2 GB
- zalecane: Intel PIII lub AMD 1,5 GHz, 512 MB Ram, karta graficzna 64 MB Ram, HDD 1,5 GB
|
|