| |
Jakiś czas temu pisałem, że
podoba mi się w zasadzie wszystko w czym macha się mieczem -
podobała mi się Joan of Arc, Knights of the Temple. Aż
nadszedł Conan.
| |
Chyba
większość osób, nawet nie interesujących się fantastyką, kojarzy
postać Conana - głównie za sprawą głośnych (chociaż niezbyt udanych)
filmów z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej. Conan na tyle
wdarł się do kultury popularnej, że nawet pytanie za miliard w
teleturnieju Miliarderzy brzmiało "Skąd pochodził Conan" (oczywiście
pochodził z Cymerii, niestety uczestnik tego nie
wiedział). Wydaje się bardzo dziwne, że ten popularny bohater
nie doczekał się wcześniej gry komputerowej - jego przygody to
idealny materiał na hack & slash. Dopiero na początku kwietnia
Conan zaatakował domowe komputery - w grze "Conan: The Dark
Axe".
Nie owijając w
bawełnę - gra jest tragiczna. Nie można jej oczywiście mieć za złe
tego, że ma absolutnie liniową fabułę i sprowadza się tylko do
wyrzynania przeciwników - takiej gry należało się spodziewać.
Niestety, Conan jest po prostu modelowym przykładem zmarnowanego
tematu. Żeby nie być gołosłownym, przytoczę kilka najbardziej
denerwujących minusów gry. Po pierwsze sama postać Conana wygląda
kiepsko. Nieśmiertelny "Arnie" już na tyle głęboko wbił się w
pamięć, że model użyty w grze, który Arnolda zupełnie nie
przypomina, jest po prostu nie na miejscu. Niechby jeszcze był
przyjemny dla oka - niestety na ten zlepek kantów o tępej twarzy nie
da się po prostu patrzeć. Po drugie - postać porusza się,
jakby miała zaawansowany atretyzm. Nasz wielki heros podskakuje tak
niezdarnie, że gracz czasami się zastanawia, czy ten koleżka na
ekranie za chwilę nie potknie się o własny miecz.
| Z jednym przeciwnikiem jeszcze jakoś sobie radzi. |
: do góry :
| |
Pozostając przy mieczu...
Zastanawiam się w jaki sposób Conan z "The Dark Axe" przeżyl chociaż
jeden dzień. Ten "bohater" walczy mieczem gorzej niż przedszkolanka
(która nota bene pewnie nie podniosła by takiego kawału żelastwa).
Postać wywija tak powoli, z takim opóźnieniem i tak niecelnie, że
trzy wilki potrafią zabrać mu połowę punktów życia, nie mówiąc o
walce z poważniejszymi przeciwnikami. Gdyby nie to, że dosłownie co
chwilę znajduje się flaszki leczące, gry pewnie nie dałoby się
przejść. Zaskakująco rozwiązano śmierć bohatera. Gdy zginiemy
- jesteśmy przenoszeni przez boga Croma na szczyt
jakiejś góry, gdzie walczymy z trzema przeciwnikami (np. z
trzema wilkami, trzema szkieletami, itp.). Przeciwnicy są zwykle
akurat na poziomie słabszym od nas, więc nie ma problemów z ich
zabiciem... Ale po co to??? Walka z nimi jest nudna i cały pomysł
zdaje się być poroniony, szczególnie że cały proces wymaga
załadowania dwóch poziomów, co trwa i trwa... W grze mamy
oczywiście mnóstwo tzw. combosów. Zbierając i wydając punkty
doświadczenia uczymy się nowych specjalnych kombinacji ciosów,
takich jak młynek czy atak z wyskoku. Faktycznie jest tego trochę
(nie liczyłem, ale na oko z 50), ale co z tego, jeśli Conan wykonuje
je tak samo powoli i niezgrabnie jak ciosy podstawowe. Po
drodze spotykamy bossów, których - standardowo - można pokonać
znajdując na każdego "sposób". Żal pisać o walce z nimi, to jakaś
pomyłka.
| Super wielki stwór, którego musimy trafić w język. |
Na koniec słowo
o grafice - jest po prostu wstrętna. Poczynając od postaci bohatera,
przez postacie wrogów, na animacji oraz grafice otoczenia kończąc.
Przemierzane tereny są pustawe i brzydkie, kanciaste i
nudne. Absolutnie odradzam każdemu. Dawno nie grałem w tak
żenującą grę. Nawet nie da się w nią pograć przez chwilkę dla
relaksu, ponieważ nie możemy dowolnie zapisywać stanu gry a kamienie
umożliwiające nam zapisanie znajduje się bardzo rzadko. Kiszka.
| OCENA:
3
/ 10 [skala ocen] |
Wymagania:
- minimalne: P 1GHz, 256MB RAM, karta graf. 32 MB
- testowano na: Athlon 2 GHz, 512MB RAM, Radeon 9500 128MB (jest dobrze)
|
|