:: g r y ::   :: m u z y k a ::   :: f i l m ::   :: c z y t e l n i a ::  
  :: w w w . z a l o g a g . n e t ::  
 

 
  38  
G R Y
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona 
 


POSTAL 2: SHARE THE PAIN
 
r e c e n z j a

 
„Nie ważne jak o tobie mówią, dobrze czy źle, ważne że mówią!” – zapożyczone od Włochów powiedzenie świetnie przyjęło się u speców od marketingu. Tego większego i tego bardziej lokalnego.
 

Sukces prowokacji jest oczywisty. Skrajne akcje wywołują takież same reakcje, stąd wniosek, że fizyka newtonowska świetnie sprawdza się w przypadku przeniesienia jej na kulturę masową. W 1997 roku grupa Running With Scissors sprowokowała opinię publiczną swoją grą Postal. Czym był ich tytuł wiele osób pamięta. Był to słaby FPS w którym należało po prostu brutalnie zabijać wszystko co się rusza. Wypisz wymaluj fabuła pierwszego Quake. Drobna różnica polegała jednak na tym, że w Postalu poruszaliśmy się nie po wojskowych bazach i labiryntach, a po najzwyklejszym miasteczku pełnym policjantów, przechodniów, dzieci, sklepów, psów... Dowolność w mordowaniu była ogromna, a sam proces śmierci dość pokazowy. Główny bohater, tudzież antybohater był psychotycznym zabójcą i świrem – taka psychologiczna motywacja była unikatem! Na rok 1997 Postal był jedną z najbardziej antyspołecznych gier kiedykolwiek stworzonych. W USA senator Joe Lieberman potępił przed kongresem brutalne gry, a w tym Postal. Gra została zakazana w wielu państwach i odtąd zyskała sławę jednego z największych prowokatorów. Zadziwiające jest, że wystarczyłoby po prostu całkowicie zignorować jej istnienie, a bardzo szybko przeszłaby przy braku fabuły i słabej grafice do lamusa. Krótkowzroczność polityków jest zatrważająca. Sam Joe Liberman doczekał się kilkunastu prześmiewczych roli w przeróżnych grach. Nawiązań do jego osoby nie brakuje w Carmaggedonie, GTA czy też właśnie najnowszej części Postal 2.


Panie władzo! To napad, proszę się nie obijać!

Postal 2: Share the Pain jest rozszerzoną wersją wydanego wcześniej Postal 2. W grze pojawiło się kilka nowych niewielkich lokacji, popraw kosmetycznych, dodatków i cały tryb gry dla wielu graczy. Poprawiono też podstawową wadę gry jaką był niemiłosiernie długi czas ładowania pomiędzy planszami. Miasteczko Paradise podzielone zostało na niewielkie obszary, których ładowanie trwało, o zgrozo blisko trzydzieści do czterdziestu sekund, co skutecznie odstrasza gracza przed kontynuowaniem podróży i zwiedzaniem. Share the Pain przyniósł szybszy czas ładowania, nadal jednak zbyt wolny jak na jakość gry którą dostajemy. Sam tryb gry wielu graczy jest obiecujący i stwarza wiele możliwości. Jednak mówiąc szczerze znacznie przyjemniejszy deathmatch zafunduje nam najnowszy Unreal.

Zanim włączymy grę pojawia się komunikat, mówiący, że wszystkie pokazane w tytule zachowania są ukazane tylko dla celów rozrywkowych, a gra nie jest przeznaczona dla niepełnoletnich i polityków, z podkreśleniem tych drugich. Po pogodzeniu się z tą informacją rozpoczyna się ładowanie gry właściwej. Wprowadzenia brakuje, bo trudno uznać za nie latający wokół menu bałagan. Grę rozpoczynamy na jednym z kilku poziomów trudności jako kolejny psychopatyczny morderca. Kamera dokonuje rzutu na nasz dom, zwany przez niektórych zdezelowaną przyczepą kempingową. Z zewnątrz słychać głosy najzwyklejszej małżeńskiej amerykańskiej kłótni. Ostatecznie zostajemy wysłani po mleko, pieniądze i czek gotówkowy z RWS. Do tej jakże ważnej misji zostajemy wyposażeni w gazetę, zapałki i możliwość odsikania się gdzie chcemy. Po drodze możemy oczywiście gołymi rękami pobić pierwszego lepszego przechodnia. Nie jest to jednak zbyt mądre, bo okaże się że gość może mieć Magnum. Pięść nie jest szybsza od kuli, jak to podsumował pewien bohater filmu-bijatyki rodem z Hongkongu. Na brak broni na pewno narzekać nie będziemy. Wystarczy porozglądać się po okolicznych budynkach, zaglądać do piwnic, a zostaniemy wyekwipowani jak do Wietnamu. Gorzej natomiast z samą sensownością, bo dla przykładu za zabijanie nie otrzymujemy nic oprócz wątpliwej przyjemności i amunicji po zmasakrowanych. Stąd na przykład praktycznie każde „specjalne poruczenie” od naszej „współlokatorki” z przyczepy możemy wykonać zupełnie bez użycia siły. Z RWS wystarczy uciec z czekiem, z banku też można zwiać, a za kradzież mleka nawet nikt na nas nie nastaje.


Kolejny słoneczny dzień zbliża się ku końcowi...

Trudno ukryć prostą prawdę, że rozwiązania pacyfistyczne odbierają całkowity sens istnieniu tej gry. Więc to co robić powinniśmy jak to na świra przystało, to powolutku i z zimną precyzją ograniczać przeludnienie w miasteczku Paradise, dom po domu, budynek po budynku. Znaleźć możemy wiele śmiesznych instrumentów, narkotyków, nawet radar. Ale w sumie po co to wszystko? Żeby przeżyć do następnego dnia, bo gra została podzielona na pięć dni, i dokonywać kolejnej masakry po to tylko by znaleźć ser albo wysłać pocztę?

: do góry :

Niektórzy mówią, że Postal to gra zabawna. Większość gagów to po prostu przesadne eksponowanie brutalnością, czy zapożyczanie elementów z Southparku. Nasz główny bohater w każdej chwili może puścić ciekawą wiązankę każdemu z przechodniów, a jeśli do tego wyciągnie gnata może sprowokować panikę – lub co ciekawsze odwet. Ale co tu jest śmiesznego? Protestujący przed budynkiem biblioteki domagający się jej zamknięcia pod hasłem: „Hitler też napisał książkę!”?


Jestem aż taki brzydki?

Od strony technicznej Postal 2 pomimo użycia najnowszego silnika Unreal jest bardzo daleki od zadowalającego poziomu. Przestrzenie otwarte wyglądają jeszcze dość przekonywująco i nawet przyjemnie. Jednak grafika samego miasta, budynków, z wyraźnym podkreśleniem wnętrz jest już tragedią. Przez chwile nawet zastanawiałem się, czy przypadkiem nie uruchomiłem gry w trybie renderowania programowego... Tekstury pomieszczeń są identyczne, brzydkie i powtarzające się często. Wiele budynków jest w środku praktycznie pustych. Ot leżanka, krzesło i stół. Nie musze chyba przypominać, że taki Morrowind grafiką pomieszczeń i przedmiotów wręcz powalał. W Postal 2 nie można nawet stłuc lustra, a wszystko wygląda trochę jakby było przerysowane z pierwszej części gry. Mimo dużego arsenału broni, w tym paliwa do podpalania, rakietnic, czy „zwykłego” M-16 walka przypomina zawody w skakaniu w dal. Gdy z pokoju obok wyskoczy jakiś uzbrojony i niebezpieczny osobnik, my musimy skoczyć w bok, uniknąć jego niecelnego strzału, skoczyć do przodu i z odległości metra wpakować mu ołów prosto w twarz. Nie wiem nawet czy ta osławiona lokalizacja trafień naprawdę w grze została zaimplementowana. Przechodzień tak samo umierał po dwóch strzałach z Magnum w tors jak i w głowę, z tym że ta ostatnia zwykła przy tym się rozpryskiwać. I mimo tego, że ludzkie zwłoki dają się pokroić i rozczłonkować Postal 2 daleko w tyle pozostaje za Soldier of Fortune. Samo AI przeciwnika jest niskie i nie wiem czy nie gra się tak samo jak to było w pierwszym Wolfenstein. A już najbardziej denerwuje widok wozów wyglądających jak wykrojone z kartonu pudełka zapałek. Nie dość, że nie można sobie nimi pojeździć to jeszcze wyglądają tak szkaradnie, że wzrok trzeba odwracać.


Nadmierna dieta szkodzi!

Brutalnych i przesadnie psychopatycznych gier w historii komputerowej rozgrywki było już dość wiele. Kontrowersje wzbudzał Mortal Kombat, którego trójwymiarowe klony od wielu lat zalewają salony gier. Kontrowersje wzbudzało pierwsze GTA w którym jako przestępca rozjeżdżaliśmy przecież tylko kilkanaście uciekających pikseli. Kontrowersje wzbudzał Carmageddon, gdzie osią działań pozostawał jednak wyścig i wzajemna anihilacja się pojazdów. Dziś Carmageddon II powszechnie uznawany jest za jedną z najlepszych gier pod względem rozczłonkowywania pojazdów. Na to co dzieje się z przechodniami nie zwraca się uwagi. Aktualnie Soldier of Fortune powszechnie uważany jest za najbardziej rozwiniętą grę pod względem rzeźniczych możliwości – a jakoś nie została zakazana. GTA: Vice City na stałe zyskało sobie miejsce wśród tytułów powszechnie znanych. Ale pamiętajmy o świetnej fabule, dużej klasie i profesjonalnym wykonaniu tej ostatniej. Postal 2: Share the Pain to gra wykonana na kolanie, bez rozmachu, opierająca całą swoją szansę na sukces na kontrowersjach które wzbudziła część pierwsza. Grupa Running With Scissors najwyraźniej nie zauważyła upływu czasu, myśląc że tym samym zagraniem można wystrychnąć opinię publiczną i graczy na dudka raz jeszcze...

Bogusław „Fan Anf” Wójcik




OCENA:    4,5 / 10       [skala ocen]
Rodzaj gry:
Producent:
Dystrybutor:
DystrybutorPL:
  
Cena:
gra akcji / FPS
Running With Scissors
Whiptail Interactive
Licomp Empik Multimedia
49,90 PLN
Wymagania:
- minimalne: P 800MHz, 128MB RAM, karta graf. 32 MB

- zalecane: P 1,2 GHz, 384MB RAM, karta graf. 64 MB

- testowano na: Celeron 2GHz, 256MB RAM, GeForce 4 MX (Dość płynnie i spokojnie)



 
  
  
Copyright (c) 1998-2004 Załoga G
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona