| |
Nienawiść rodzi zbrodnię, zbrodnia zemstę z, zemsty płynie krew, a krwią
żywią się wampiry... | |
Niestety gier komputerowych traktujących o wampirach powstało jak do tej pory
niewiele. Dramatyzm wiecznego istnienia w świecie zła i nienawiści był tematem
zawsze trudnym dla odpowiedniego oddania. Mało komu udało się dotknąć jego
istoty. Wielokroć działo się tak, że twórca brakiem swoich umiejętności i
pomysłów spłycał wampiryzm do postaci kolejnego, z licznej rodziny potworów,
monstrum - tak jak w jeszcze nie tak nieświeżym BloodRayne. Istnym kamieniem
węgielnym nadal zachwycającym epicką fabułą, rozmachem i klimatem był wydany w
roku 1997 Legacy of Kain: Blood Omen. Zdrada, śmierć i nekromancja zrodziły
Kaina, wampira nie lękającego się światła dziennego, zwiastuna harmonii i
odrodzenia w Nosgoth, a przy tym sadystycznego i seryjnego mordercy jakim w
miarę swojego istnienia się stawał.

Osobliwe te organy!
Ale czy przepowiednie i tajemnice tworzące tak zwaną ścieżkę
przeznaczenia nie są środkiem manipulacji? Czy za wszystkim nie stoją
nieodgadnione siły grające Kainem niczym kukłą pociągając tylko za odpowiednie
struny, kierując jego gniew w wybrane przez siebie obszary? Seria Legacy of Kain
zawsze wiła się w tajemniczej historii pełnej zagadek, pozorów, zdrady i
oszustw. Czy jej ostatnia odsłona sprostała poprzeczce serii?
WROGOWIE?
Legacy of Kain: Defiance to już piąta odsłona jednej z najstarszych gier
poświęconych wampirom. W przypadku tej odsłony wcielamy się nie tylko w Kaina,
ale także w jego wroga, a dawnego pupila – Raziela. Kain rozpoczyna swoją podróż
od wizyty w twierdzy Sarafan Lorda w której rezyduje mag Moebius, jeden z
wcześniej spotkanych już nekromantów. Kain ma nadzieje dowiedzieć się od niego
gdzie przebywa Raziel i czym jest przeznaczenie, które splotło niecodziennego
wampira z półdemonem.

Lećcie moje ptaszyny!
Raziel natomiast, uwięziony przez boga-demona w sferze
spektralnej jakieś 600 lat po ataku Kaina na twierdzę Moebiusa próbuje ucieczki.
Obaj dążą do nieuchronnej konfrontacji. Gra w przeciwieństwie do wcześniejszych
części podzielona została na etapy. Po ukończeniu każdego etapu automatycznie
rozpoczynamy kolejny drugą postacią. W grze nie ma wyboru kim chcemy grać – by
ukończyć ją musimy wcielać się zarówno w Raziela jak i w Kaina.
PERSPEKTYWA ALE JAKA?
Na początku należałoby zacząć od omówienia najgorszego błędu gry jakim jest
jej okropny silnik graficzny. Gra pod względem wizualnym stoi na bardzo wysokim
poziomie. Modele naszych dwóch antyherosów są dopracowane w każdym szczególe.
Mimo, że w przeciwieństwie do wcześniejszych odsłon bohaterowie nie zmieniają
ubrań, Kain jest odrażającym, złym, silnym, a przy tym majestatycznym wampirem.
Na plecach nosi płomienisty miecz, jego czerwony płaszcz powiewa przy każdym
ruchu, a krew pije ze swoich ofiar z istną odrazą jaką czuje predator do
bezbronnego... Gdy wokół rozpoczyna się walka przyjmuje bojową postawę i nawet
po wielu godzinach można jeszcze czerpać przyjemność z pożogi jaką przynosi
krainie Nosgoth. Raziel jest natomiast połączeniem demona z wampirem,
skrzyżowaniem kościotrupa z zombie, o świecących biało oczach i wysuwającym się
z prawej ręki śmiertelnym mieczu. Każdy jego ruch wskazuje na jego zwinność,
szybkość i ostrożność. Jego niebieski płaszcz nie powiewa może już tak
nonszalancko jak ten czerwony Kaina, lecz może zostać wykorzystany niczym lotnia
i umożliwić Razielowi lot na przerażająco długie dystanse. Animacja postaci jest
doskonała, choć może zbyt szybko wrogowie zaczynają się powielać. Ilość
morderstw dokonywanych przez naszych bohaterów jest zatrważająca, co wymusza
niejako dużą powtarzalność wrogów, wśród których znajdziemy rycerzy, demony,
człekokształtne chrząszcze, gigantów, piekielne bestie i wszelkiej maści duchy.
Większość lokacji przykuwa wzrok, a są takie momenty w których warto na chwilę
przystanąć i rozejrzeć się. Ogromnym walorem gry są jej baśniowe, często nawet
groźnie wyglądające miejsca.

Ładnie, ładnie, tylko gdzie jest Raziel?
Przykuwają wzrok wodospady, dłużej spoglądać też
będziemy na nieodłączne w każdej części serii Filary Nosgoth. Skoro wizualizacja
to jedno nieprzerwane pasmo superlatyw, czemu silnik graficzny jest okropny?
Dowie się tego każdy kto przejdzie pierwsze dwa etapy gry. Legacy of Kain:
Defiance oparta jest na niezbyt dopracowanym silniku TPP. Tym razem jednak punkt
obserwacyjny, mimo że porusza się wraz z naszą postacią ma tylko określone pole
manewru.
: do góry :
| |
TACY SAMI?
Raziel jest w połowie demonem. Może w każdej chwili przejść ze sfery
materialnej do sfery spektralnej. Niestety powrót z krainy duchów wymaga
znalezienia odpowiedniego miejsca. Nie ma się jednak co martwić – jest ich
wiele. W świecie spektralnym geometria świata zmienia się znacząco. Niektóre
kolumny stają się wyższe, inne niższe, jeszcze inne wykrzywiają się. Woda
przestaje stawiać opór, a okoliczne duchy mogą wyżywić Raziela. Wiele skoków
byłoby niemożliwych do wykonania, gdyby nie wykrzywiona geometria świata
spektralnego. Poza tym Raziel tylko jako duch może przechodzić przez kraty.

Motylem jestem!
Oprócz szybowania innych ekstraordynaryjnych umiejętności Raziel już nie
posiada. W miarę rozwoju fabuły jego miecz zyskuje jednak kolejne właściwości,
dzięki którym skuteczniej może razić wrogów, zamrażać wodę lub nawet stawać się
niewidzialnym w sferze fizycznej. Kain wydaje się natomiast znacznie bardziej
osłabiony w stosunku do Raziela. Przysługuje mu tylko fizyczna postać, może
jednak w postaci mgły przekraczać kraty i inne przeszkody. Krew pije
hektolitrami, jego miecz posiada jednak w przeważającej mierze destruktywne
możliwości. Stąd etapy w których grać będziemy Kainem nastawione będą na
hektolitry krwi, a te w których Raziel będzie naszym pupilem będą gęściej usiane
zagadkami. Poza znaczącymi różnicami obie postacie walczą i poruszają się tak
samo. Obie postacie mają zdolność telekinezy. Kain za jej pomocą potrafi zapalić
pochodnię, Raziel do tego samego zadania potrzebować będzie jednak miecza
ognia...
POSTUMENTY
Gra posiada świetną oprawę dźwiękową. Głosem Kaina jak w każdej części Legacy
of Kain zajął się zawodowy aktor Simon Templeman, Raziel natomiast powstał do
życia dzięki Michelowi Bellowi. I jest to jedna z najlepszych części oprawy
dźwiękowej. Muzyka jest dobra, choć z czasem staje się nudna. Dźwięki przy tej
ilości morderstw muszą się znudzić. Na początku jednak zaciekawią nas odgłosy
sfery spektralnej, głosy duchów, mordowanych i potępionych. Wielokroć powtarzane
określenie „nudny” zdaje się świetnie podsumowywać rozgrywkę. Sama rozgrywka
nigdy nie była najmocniejszą stroną serii Legacy of Kain. To właśnie znakomita,
elektryzująca fabuła pogrążona w sieci zagadek pchała graczy do kolejnych etapów
wędrówki. I tak tym razem wiele razy zwiedzać będziemy podobne świątynie,
krypty, rozwiązywać podobne zagadki i masakrować wciąż ten sam opór. Niektóre
zagadki sprowadzają się praktycznie tylko do odnalezienia ukrytego przejścia,
które byłoby widoczne na pierwszy rzut oka, gdyby nie chory system zmiany punktu
obserwacyjnego. W grze jesteśmy nieśmiertelni. Po stracie całej żywotności, Kain
kolonią nietoperzy powraca do ostatnio odblokowanego punktu przestankowego, a
Raziel wraca do sfery spektralnej.

No chodź moja poczwarzyno, mam tutaj sztylecik dla ciebie!
Zapisywać można w każdym momencie gry, jednak
jeśli będziemy chcieli kontynuować grę, pojawimy się w najbliższym punkcie
przestankowym. Ach te pozostałości po konsolach...
|
Seria Legacy of Kain
1.Blood Omen: Legacy of Kain [1997] (Kain)
2.Legacy of Kain: Soul Reaver [1999] (Raziel)
3.Soul Reaver 2: Legacy of Kain [2001] (Raziel)
4.Blood Omen 2: Legacy of Kain [2002] (Kain)
5.Legacy of Kain: Defiance [2004] (Obaj)
| |
|
Legacy of Kain: Defiance to piąta część serii, która na stałe wpisała się do
historii gatunku i niepodzielnie króluje jak do tej pory w dziedzinie gier
poświęconych wampirom. Defiance cechuje się z początku dużym rozmachem, świetną
narracją i ciągłym pytaniem o przeznaczenie głównych bohaterów, podobnych nawet
trochę do tych szekspirowskich. Jednak z biegiem gry coraz bardziej dochodzimy
do wniosku, że jeśli ktoś był tutaj manipulowany – to tą osobą na pewno jesteśmy
my. Zagadka jaką przed nami postawiono zmusza nas do przechodzenia nudnych
etapów. Zagadka która rozpoczęła się w 1997 roku zmusiła nas do grania w kolejne
gry z serii. Teraz jednak dochodzi do finalnej bitwy. Kto ją wygra? Czy walka
była nieunikniona? Czym jest odrodzenie Nosgoth? Co chce osiągnąć ta ukryta w
cieniu wola? I czy znajdziemy odpowiedzi na te pytania?
Bogusław „Fan Anf” Wójcik
|