Gdy na początku lat 90-tych IBM PC zaczął zbierać pierwsze plony swej działalności, normalną konsekwencją tego było rozpoczęcie masowego wydawania software'u właśnie na tą platformę. Istną rewolucją na rynku gier okrzyknięte zostało wydanie Wolfsteina 3D, który stworzył podwaliny pod jeszcze bardziej (wówczas) zaawansowany silnik 3D - Dooma. Był to początek rozwoju grafiki 3D w grach na komputery osobiste, i choć było wiele innych tytułów wykorzystujących technikę trójwymiarowości, właśnie te tytuły dały się najbardziej zapamiętać. Najwięcej z technologii 3D brały krwiste FPPki i FPSy oraz nieliczne wyścigówki. Wieszczono wysyp nowych, jeszcze bardziej, jak na te czasy, złożonych gier o trójwymiarowej grafice. Rewolucja następowała jednak powoli. Całe dwa lata musieli czekać fani gier sportowych, by dzisiejszy lider w tej branży - EA Sports, wydał FIFA 96. Długo czekano na takich rozmiarów przełom i doczekano się. Dzięki technicznemu rozwojowi stworzono grę, która nie tylko wyglądem (podwaliny 3D), ale i grywalnością, zasłużyła na tron króla w gatunku piłek kopanych. Stało się regułą od tego momentu wydawanie gier z serii FIFA, czy później NBA i NHL, z kolejno następującymi po sobie numerkami. W sytuacji FIFY konkurencja została głęboko zaskoczona, w konsekwencji prawie nie istniała. Podobnie było z konkurentami innych gier sportowych z EA Kanada. Po niedługim czasie producenci zmuszeni byli tworzyć swoje gry na silnikach trójwymiarowych, które stawały się nie tyle co przełomem, ale standardem. Było to konieczne w rywalizacji z choćby nowymi FIFAmi.
Gatunek managerów w połowie lat 90-tych zdominowany został przez dwie pozycje - piłkarską - Championship Manager oraz hokejową - Eatside Hockey Manager. Popularność tych tytułów odwzorowywała ogólne zainteresowanie sportowe dwóch narodów - Brytyjczyków i Amerykanów, którzy byli najliczniejszymi graczami. Ci pierwsi preferowali swoją ukochaną piłkę nożną, natomiast drudzy - hokej. Gatunek managerów sportowych nie potrzebował zmian w sposobie wyświetlania grafiki, jednak nie był to większy problem, więc popularność tych gier z każdym dniem rosła. Konkurencja także była na tym polu spora. Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że konkurencja była większa, niż w innych gatunkach gier sportowych.
Jeszcze pod koniec starego tysiąclecia nadrzędnym celem było rozwijanie swojego produktu przede wszystkim graficznie. Sama technologia 3D nie była wykorzystana nawet w 50%. Mogliśmy być pewni, że każda nowa wersja gry będzie o wiele bardziej rzeczywista od poprzedniej. Gatunek managerów, wobec rosnącej popularności, został natomiast podzielony między gigantów w branży. Przypomnę, że choćby twórcy Championship Managera stworzyli pierwszą wersję tej gry wyłącznie na użytek własny. Perspektywy jakie stały przed produktem angielskich braci, dostrzegł Eidos, stając się wydawcą gry, a sami Collyerowie założyli SI Games - studio developerskie. Wszystko po to, by mieć warunki na tworzenie bardziej zaawansowanych managerów.
Co do FIFY - nie można z cała odpowiedzialnością stwierdzić, że tatmte wersje powielały jakieś pierwowzory. Wręcz przeciwnie, tamte wersje, w przeciwieństwie do dzisiejszych, bardzo rzadko spotykały się z krytyką. Na światło dzienne wyszły tak dobre pozycje, jak World Cup 98, FIFA 98, czy też NBA z tym samym numerem. W kolejnych wydaniach gier z EA można było już niestety poczuć wtórność.
Do nowego tysiąclecia trwało zdobywanie monopolu na gry sportowe przez EA Sports, choć było kilku konkurentów, chcących przełamać ich passę. Z kandydatów do objęcia przodownictwa w gatunku piłek kopanych wymienić należy Actua Soccer 3 z roku 98. Gra Gremlin Interactive oferowała m.in. wskaźnik siły uderzenia piłki, co było totalnym novum. Ze swojej strony myślę, że Actua Soccer 3 jest jedną z najbardziej niedocenionych gier sportowych. W tych latach do czynienia mieliśmy także z Viva Football!. Gra reklamowana była nazwiskiem gwiazdy prawdziwych boisk - Zinedine Zidana. Oprócz tego nie oferowała niestety nic więcej. Championhip Manager natomiast odbijał ataki Ultimate Soccer Managera i SWOSa. Do podziemia schodziły Football Manager i Premier Manager, które były już wiekowymi produkcjami. Tak doszliśmy do roku 2000, który był świadkiem dużych zmian i przetasowań na rynku gier sportowych. Uwidocznili się pierwsi rywale NHL'ów i innych tego typów gier. Wreszcie, dążono do jak najbardziej fotorealistyczniej grafiki i realizmu w grach sportowych. Minęły już 4 lata, tak więc czas na podsumowanie zajść, jakie uświadczyliśmy od tego czasu na rynku. A dodać należy, że wiele się działo.
W roku 2000 pierwszą ofensywę na EA Sports zaczął jeszcze większy potentat z Redmond - Microsoft. Firma Billa Gatesa wyprodukowała International Football 2000 oraz symulację koszykówki - NBA Inside Drive. Obie gry osobiście mnie zaskoczyły, zresztą nie tylko mnie. Microsoft wystartował ze swoimi produktami jeszcze przed rozpoczęciem cyklu wydawniczego EA Sports i pierwszy zebrał większość pochwał. Piłce kopanej z Redmond wróżono nawet tron w swojej kategorii, jednak po pojawieniu się piłki nożnej z serii FIFA, a także koszykówki, obie gry Microsoftu dużo straciły i były w ostatecznym rozrachunku produkcjami gorszymi. Mimo wszystko przed obydwoma produktami widniała świetlana przyszłość. Inside Drive oczarował mnie przede wszystkim bardzo dobrym gameplayem i kompleksowością produktu. Niestety - zapewne przez brak doświadczenia - przegrał rywalizację z NBA LIVE i już na PC więcej tej produkcji nie ujrzeliśmy. Niestety. NBA Inside Drive wydawany jest w tej chwili tylko na konsole XBOX. NBA Live grafiką, ale i mnogością opcji, zdeklasowała rywala. Warto dodać, że w wersji 2000 powrót zanotował Micheal Jordan, a także jeden jedyny raz pojawił się konkurs rzutów za trzy. Jednym słowem przełom porównywany był z tym wprowadzonym przez NBA 98.
Wracając do pojedynku piłek kopanych. International Football oferował nieco odmienne podejście do gatunku, przez co wielu graczy się na nim nie poznało. Należy dodać, że kontynuacji tego tytułu także na PeCety nigdy nie ujrzeliśmy. Niewątpliwie obie gry Microsoftu były ciekawą odskocznią od produktów z EA i warto dziś choćby na chwilę do nich powrócić.
Z racji Mistrzostw Europy 2000 w Belgii i Holandii wydana została przez EA Sports - Euro 2000. W ów wersji znacznie poprawiono silnik graficzny (FIFA 2000), jak i grywalność. Ta ostatnia była porównywalna, a nawet większa, od znanej z FIFY 2000. Wydając Euro 2000 panowie z EA potwierdzili też, że na specjalne imprezy robią gry wyjątkowe, vide wcześniejsze World Cup 98 lub później 2002.
Wielkie wrażenie zrobiła na mnie NHL 2000. Ten - mogę to powiedzieć bez obaw - symulator hokeja, przykuł mnie do monitora na wiele godzin. Wizualnie gra wręcz onieśmielała, w pełni wykorzystując możliwości nowoczesnych kart graficznych. Samych hokeistów nie trudno było poznać, czego przyczyną nie była jedynie oprawa graficzna, ale także świetnie odwzorowane umiejętności graczy. Jeśli dodamy do tego wspaniały gameplay, realizm, świetny dźwięk i komentarz otrzymamy jedną z najlepszych - o ile nie najlepszą - grę hokejową wszechczasów. Wielu graczy jeszcze po 4 latach wraca doń, a znajdą się także i tacy, którzy uważają NHL 2000 za najlepszą symulację hokeja, jaka dotychczas została wydana. Oczywiście, jak często w roku 2000, i ta wersja EA skontratakowana została produktem konkurencji. Tym razem w szranki próbował stawać Activition wydając NHL Championship 2000. Grze z EA Sports nie dosięgała ona do pięt i szybko znalazła swoje miejsce w szeregu. Polecam jedynie koneserom.
Podsumowując, gry EA Sports z numerkiem 2000 osiągnęły chyba szczyt grywalności. Następne lata to przede wszystkim poprawianie tego, co stworzono raczej z mizernym skutkiem. Wraz z nowymi super graficznie zbudowanymi komputerowymi sportowcami otrzymywaliśmy coraz mniej emocji i grywalności. Rok 2000 warto zapamiętać także ze względu na liczną konkurencję w stosunku do EA, która niestety pojawiła się równie szybko, co znikła.
Twórcy USM, idąc śladem developerów Football Managera, w roku 2000 całkowicie zaniechali kontynuowania prac nad swoim - w pewnych kręgach kultowym - produktem. Nie ujrzeliśmy już nigdy dotąd świetnie pokazanego meczu oraz dobrych opcji ekonomicznych, zawartych USMie. Być może jego twórcy zaprzestali prac z powodu pojawienia się długo oczekiwanego CM3 i jego klonów. Można było się czego przestraszyć - Championship Manager 3 był wręcz kamieniem milowym, dużą rewolucją jeśli chodzi o managery sportowe. Przez wielu uważana za stos tabelek i wykresów gra, cechowała się ogromną grywalnością, a zaaplikowane rozwiązania, takie jak choćby skouting, czy rozbudowany trening, wyznaczyły nowe standardy. Pamiętam ile musiałem męczyć się z CM 3, by w pełni rozgryźć wszystkie wprowadzone zmiany. Niewątpliwie było warto, gdyż po opanowaniu wszystkich opcji gra w Championship Managera była tak przyjemna, jak nigdy dotąd. W nowszej wersji (99/00) także rozbudowano wiele opcji (m.in. interakcja z zarządem), jak i dodano nowe ligi w liczbie 10. Programiści z SI Games krokiem tym tylko umocnili swoją dominację na rynku. Idąc dalej - jeszcze na początek sezonu 00/01 dostaliśmy kolejnego managera, właśnie tak datowanego. Poprawiono m.in. interfejs i dodano kilka nowych usprawnień, a także zaimplementowano ligę polską, która od pewnego czasu była dziełem Krzysztofa Ściborka i jego teamu researcherów.
Stojąca z boku i obserwująca jedynie rynek managerów piłkarskich firma Electronic Arts postanowiła niespodziewanie zmierzyć się z liderem na tym rynku i wypuścić Premier League Football Manager 2000. PLFM jako jeden z pierwszych managerów oferował widok 3D na boisko, który nie był może perfekcyjny, jednak spełniał podstawowe zadania. PLFM oferował ponadto rozgrywkę w 23 ligach z ośmiu krajów. EA Sports wyjątkowo potwierdziło swoje umiejętności i postawiło graczy pod murem - którą grę wybrać PLFM czy CM? Wybór okazał się łatwiejszy, niż się spodziewano - na dłuższą metę Premier League przegrywał walkę na rzecz CMa.
Co ciekawe - bić się z wielkimi postanowił także polski MarkSoft, wydając swoją koronną pozycję - Liga Polska Manager 2000. Gra oferowała takie możliwości ekonomiczne, jak kupowanie akcji, zaciąganie pożyczek, możliwość rozbudowy stadionu (oświetlenie, szatnia, loża dla VIPów) oraz ligę polską (I, II i III liga). Oczekiwano naprawdę solidnej produkcji. Slogan reklamowy grę wieścił: "Więcej możliwości, więcej realizmu, więcej grania", co niestety okazało się kłamstwem. W porównaniu z zachodnimi produkcjami, LPM była tylko ubogim krewnym. Zresztą po kilkunastu godzinach gry - produkcja szybko nudziła się. Następne pozycje z cyklu Liga Polska Manager to już tylko niewielkie poprawki. Sama gra była dołączana do jednego z pism komputerowych - Komputer Świat. Zaś cena w sklepach nie zmieniała się długi czas, oscylując wokół 99 zł, co w dłuższej perspektywie było gwoździem do trumny. Na enginie LPM powstała także Koszykówka Manager, która niczym prawie nie różniła się od wersji managera piłki nożnej. Choć przyznam, była jedna różnica - zamiast piłkarzy, do czynienia mieliśmy z koszykarzami...
Warto także dodać, że z racji Letnich Igrzysk Olimpijskich wydano Sydney 2000, która oferowała możliwość zmagania się w większości z olimpijskich konkurencji lekkoatletycznych. Głównym mankamentem Sydney było to, że sposób gry głęboko działał na hardwarze typu klawiatura. Gra w Sydney stawała się często sposobnością do wymiany klawiatury, lecz myślę, że po części warto było poświęcić grze właśnie to urządzenie.
2001
W roku 2001 standardowo zbombardowani zostaliśmy grami z EA Sports. Postęp graficzny zanotowała seria NBA, a w parze z grafiką szła grywalność NHL 2001. Natomiast FIFA 2001 była jednym z gorszych produktów EA Sports, mimo zaaplikowanych zmian. Daleko za oceanem w football amerykański pod nazwą Madden NFL zagrywali się Amerykanie. O pozycji trudno coś powiedzieć z racji tego, że nie została wydana w Polsce. Stwierdzić można tylko tyle, że zadawalała i nadal zadawala graczy, do których jest skierowana.
Rynek managerów zdominował na dobre Championship Manager. Tym razem sezon 01/02. Na światło dzienne wyszedł także The Premier League Football Manager 2001, który lekko obniżył loty, lecz nadal posiadał perspektywy. Coraz głośniej mówić zaczęto o Championship Managerze 4. SI Games potwierdziło, jakoby wersja 01/02 była ostatnią na silniku CMa 3. Rok 2001 minął dość spokojnie pod należytym panowaniem EA Games i Sport Interactive Games (SI Games). W innych kategoriach gier sportowych, takich jak choćby skoki narciarskie - głównie dzięki fenomenie Adama Małysza - totalnie "spikselowana" gra, jaką był Deluxe Ski Jumping odniosła wielki, niekwestionowany sukces. Za grą, do której potrzebny był niewysokiej klasy komputer i myszka, przemawiała prostota, ale i wielka grywalność. DSJ króluje do dzisiaj, a zapowiadany jest już DSJ 3.0, który nieść ma za sobą grafikę 3D (mówi się o zawodniku składającym się z 700 poligonów) oraz tak pożądany tryb gry przez Internet. Co z tego wyjdzie - zobaczymy. Główną konkurencją dla gry Mediamondu był w pełni trójwymiarowy RTL SkiSPringen - znany u nas jako Skoki Narciarskie 2001(2, 3). Gra oferowała dość dużą grywalność, co docenili potencjalni nabywcy produktu, jednak popularnością ustępowała DSJ.
2002
Dla fanów sportów zimowych nadchodzący - 2002 rok był na pewno jednym z bardziej udanych, bowiem specjalnie na Zimowe Igrzyska Olimpijskie wydano grę Salt Like City 2002. Tak jak w przypadku Sydney 2000, gra oprócz grafiki oferowała dość dużo konkurencji (w tym skoki narciarskie). Całość wykonania nie była najwyższych lotów, lecz to jedyna ostatnimi czasy gra, traktująca o sportach zimowych. I choćby z tej przyczyny warto było ją zakupić. Warto wspomnieć o swoistej nagonce, jaką były reakcje na brak w grze... Adama Małysza. Błąd jednak szybko naprawiono.
Razem z rozwojem procesorów i ich gigaherzowych zegarów, rozwijały się gry ze stajni EA Sports. Tym razem graczy zaskoczyła FIFA 2002. Programiści wrócili do konwencji dość szybkiej, a zarazem realistycznej gry z przymrużeniem oka. Jak zawsze poprawiono grafikę, dodano także m.in. możliwość pojedynkowania się w eliminacjach do MŚ w Korei i Japonii 2002 w każdej ze stref eliminacyjnych. Ogólnie wykonana praca programistów snuła przypuszczenia, że będzie już tylko lepiej.
W wyniku umowy FIFA z twórcami gry, spod tej samej nazwy - powstała radosna i przyjemna piłka kopana, której tak jak 4 lata temu - przedmiotem były Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Jedną z nowości w tej wersji było nadanie gwiazdom zespołów specjalnych umiejętności w postaci gwiazdek nad głową. Oznaczało to, że po kopnięciu łaciatej, ta podkręcała się niemiłosiernie, sprawiając duże kłopoty bramkarzom. FIFA World Cup 2002 była bardzo udaną grą, podtrzymującą poziom wiekowej poprzedniczki.
Szokiem dla fanów koszykówki na PC było natomiast zawieszenie wydania NBA 2002 właśnie na tę platformę. Z tłumaczeń EA wynikło, że priorytetowym odbiorcą gry będzie gracz posiadający konsolę.
W 2002 roku z zagranicznymi produktami próbowali atakować polscy wydawcy. Niestety próby podbicia polskiego rynku zakończyły się klęską. Na rynek zawitały Mistrzostwa Świata 2002 - CD-Projektu, Polska Gola - Cenegi, oraz Era Futbolu w cyklu Dobra Gra. Nie z przypadku tak ułożyłem tą listę, bowiem tak, jeśli brać poziom gry, przedstawia się ranking tych trzech produktów. Nie sposób dodać, że pierwszy z nich prezentował poziom co najwyżej niski...
Nieoczekiwanie w inną, niż dotychczas, stronę poszli twórcy NHL 2002. Wydali tym razem produkt zręcznościowy, który nijak miał się do wcześniejszych gier z tego cyklu. Padało bardzo dużo bramek, zawodnicy komputera raz grali jak herosi, a raz jak hokeiści z zaplecza NHL. Do tego kilka trybów bonusowych negowało piękną (symulacyjną) historię gry.
2003
W międzyczasie pojawiła się ostatnia część gry Premier League Football Manager, która okazała się ostateczną klęską zespołu EA Sports w tymże cyklu. Wyszedł z tej samej grupy developerów także TCM 2003 - Total Club Manager 2003. Gra okazała się miłą odskocznią od CMa, jednak było to wszystko, na co było ten produkt stać. Problem niedoskonałości tkwił w dość miernym realizmie oraz ogólnym niedoszlifowaniu. Po wydaniu TCM'a 2003, zapowiedziano następną wersję. Swój udział na rynku gier sportowych zapowiedziało Konami. Koreańczycy nosili się z wydaniem swojego konsolowego hitu - Pro Evolution Soccer.
Z całej gamy gier EA Sports najlepiej wypadła NBA 2003, notując udany powrót na blaszaki. FIFA kolejny raz w znikomy sposób zmieniła oblicze, lecz ciągle była liderem na rynku. Spragnieni powiewu świeżości gracze czekali już na PESa 3. Cykl NHL nadal brnął ślepą uliczką, bardziej w stronę arcadówki, niż symulacji.
Wielki przełom nieść miał Championship Manager 4. Wydany 28 marca 2003 roku CeeM 4 niestety głęboko zawiódł graczy. Choć byli i optymiści. Przede wszystkim zmieniono widok na mecz. Zastosowano tu autorski engine 2D, który nie był niestety do końca dopracowany. Bądź co bądź, był jednak na tyle nowatorskim rozwiązaniem, że przyciągał graczy z samej ciekawości. Dodano także kilkanaście nowych lig, m.in. tak egzotyczną jak urugwajska. Nowości można by było mnożyć bez końca, jednak jako produkt końcowy CM 4 pisany zupełnie od nowa wypadł dość kompromitująco. Autorzy zaraz po premierze wydali 5 patchów w ciągu 3 miesięcy, które poprawiały błędy - fakt. Ale dodawały i nowe. M.in. dlatego część graczy zwlekała z zakupem lub w ogóle nie pofatygowała się nabyć tejże gry. Po kilku miesiącach wiadomo było, że Sport Interactive Games zaprzestało współpracy z wydawcą - Eidosem. Obie firmy rozstały się, przy czym Eidos zachował prawa do nazwy Championship Manager, a SI Games do kodu gry. Tak więc w następnych latach nie ujrzymy już gier z SI Games spod nazwy Championship Manager, a Football Manager, który wyda Atari.
Ostatnia gra z nazwą Championship Manager 03-04, jeszcze ze stajni SI Games, trafiła do nas w listopadzie i w pełni zrehabilitowała swojego młodszego brata. Poprawiono przede wszystkim opcje treningu, jak i cały tryb 2D. Posiadacze CM4 03-04 mogli czuć się wreszcie usatysfakcjonowani. Wyszedł także TCM 2004, który swoimi opcjami ekonomicznymi niewiele ustępował CeeMowi, a mamy nawet w redakcji tych, którzy głowę daliby za stwierdzenie, że TCM 2k4 jest lepszy od CM 03-04.
Pod koniec 2003 roku nastąpiła długo oczekiwana premiera Pro Evolution Soccer 3, który już po demo-testach na głowę bił wszystkie inne produkcje. Sama pełna wersja udowodniła, że wiele było do zrobienia. PES 3 cechuje się ogromną grywalnością, multum zagrań i sztuczek piłkarzy, świetnymi animacjami i grafiką. Jedynym, dość poważnym błędem jest to, że gra praktycznie nie może obyć się bez pada.
Wydana nieco wcześniej FIFA, która zupełnie zmieniła image, w pojedynku o tytuł króla piłek kopanych myślę, że przegrała.
NBA to znów ta sama gra z mocno poprawioną grafiką. Natomiast NHL 2004 to już kawał dobrej roboty, nawiązującej do starych hokejówek z numerkiem 2000 i 2001.
Na przestrzeni nowego wieku wyszło jeszcze kilka innych odmian gier sportowych: piłek kopanych, koszykówki czy hokeja, tenisa itd. Eidos wkroczył swego czasu z UEFA Champions League, która zbierała jęki zawodu, zamiast pochwał. Na rynku od kilku lat pojawia się też seria Tennis Masters Series czy Roland Garros. Niestety gry te są raczej dalekie od ideału, a produkcji tenisowej z grywalnością pozwalającą na kilka, a może i kilkanaście dni zabawy, ze świecą szukać. W branży pojawiły się się także odmiany boksu, wrestlingu czy golfu. Dobre gry tego typu to niestety rzadkość. Fanów golfa w Polsce jest bardzo mało, toteż w Polsce golfa nie uświadczymy. Boksu także, gdyż zdaje się, ze jedynie konsole mają do niego prawo. Na rynku gier sportowych pojawiały się także odwrotne od realizmu i dowolnie interpretowane gry traktujące np. o footballu - typu Pet Soccer. Jednym słowem - dla każdego coś miłego.
Podsumowując gry sportowe powstałe w nowym XXI wieku, stwierdzić trzeba, że mamy niewielką konkurencję w branży. EA Sports szybko zdobył monopol, jakby blokując drogę innym tego typu produkcjom. Trzeba powiedzieć, że należy się amerykańcom mocny kop. W tym przypadku niestety musi to być knockout. Managery o dziwo mają się dobrze - TCM, CM oraz Football Manager na horyzoncie nastrajają optymistycznie. Za kilka miesięcy znów czekają nas obfite zbiory, zobaczymy czy zdobędą miano gier stulecia....
Damian "Ferrante" Wielgosik
NAPISZ!