:: k o m p u t e r ::   :: m u z y k a ::   :: f i l m ::   :: c z y t e l n i a ::  
  :: w w w . z a l o g a g . n e t ::  
 

 
  64  
K O M P U T E R
  poprzednia strona : spis treści : następna strona 
 


Music Mag #16
 
I n t e r n e t
 
W poprzednim numerze Załogi G został opublikowany przegląd polskiego rynku prasy muzycznej wydawanej w formie elektronicznej mojego autorstwa. Pewien redaktor jednego z opisywanych e-zinów zgłosił sprzeciw wobec zamieszczonych treści w owym artykule i poprosił o ponowne tym razem obiektywne (jego zdaniem tekst był napisany ze szkodą dla jego e-zina) opisanie Music Maga. Do prośby przychylam się z radością, bo faktycznie w magazynie zaszły zmiany w porównaniu do opisywanego ostatnio numeru #15.
 


Na samym początku chciałem zaznaczyć iż do recenzji pod uwagę biorę tylko i wyłącznie ostatni wydany przez Music Mag numer, w tym wypadku jest to numer #16. Wcześniejsze wydania magazynu i jego dokonania nie są istotne i nie są brane pod końcową ocenę.

Po otwarciu e-zina zapoznajemy się z jego spisem treści i wstępniakiem pisanym przez Redaktora Naczelnego. Pomysł włączenia wstępniaka w spis treści jak najbardziej dobry i chwalebny tylko niestety z jakością wstępniaków jest słabo. Redaktor naczelny raczy czytelników niezwykle interesującymi zdaniami w stylu: "głównie z tego powodu ten wstępniak jest taki główny." Nie brak też zwrotów stojących na niskim poziomie dziennikarskim:"nasz grafik zostawił zbyt dużą, jak na moje możliwości ilość miejsca" [na tekst- przyp. autor]- więc lepiej pisać bzdury, lać wodę? Niestety różnorakie błędy językowe przytrafiają się niezwykle często autorom Music Maga. Na pocieszenie przyznam, iż mało który red. nacz. polskich e-zinów pisze ciekawe wstępniaki.

W tym samym wstępniaku autor chwali się iż Music Mag (dalej nazywany MM) posiada nową i najlepszą wśród muzycznych magazynów internetowych oprawę graficzną. I w tym wypadku należy się z tym zgodzić. Oprawa wizualna zmieniła się znacząco w porównaniu do numeru #15. Przy zastosowaniu motywów graficznych z poprzednich wydań magazynu udało się wyczarować zupełnie nowy layout. Już w poprzednim artykule chwaliłem wygląd MM, ale teraz jest on po prostu świetny. Grafik który tego dokonał powinien zostać ozłocony. Zadbano o wszystkie detale oprawa jest przejrzysta, czytelna i bardzo elegancka. Zdecydowanie MM jest jednym z najładniejszych e-zinów jakie dane mi było widzieć!

Poprzednio zarzuciłem Music Magowi sztuczne zawyżanie objętości magazynu i niestety autorzy nie wyciągnęli z tego wniosków. Ponownie przeczytamy nieistotne wiadomości dotyczące np. "Najlepiej sprzedających się płyt". Tego typu teksty są zbędne w dobie dzisiejszego szybkiego przepływu informacji. Osoba która czyta magazyn muzyczny na pewno interesuje się tą tematyką i z pewnością odwiedza regularnie vortale muzyczne, czy strony dystrybutorów gdzie tego typu informacje są dostępne.

Jak wspomniałem już przy opisie wstępniaka niestety w magazynie wciąż mają miejsce liczne błędy językowe/gramatyczne/stylistyczne i literówki. I nie przyjmuję tłumaczeń Redaktora Naczelnego, iż jego redakcja składa się z osób młodych i niedoświadczonych. Pobierając magazyn, tracąc czas i pieniądze, wymagam choć odrobiny profesjonalizmu i staranności, i dokładności. Pozwólcie że jako przykład kiepskiego artykułu podam relację z koncertu Monster Magnet, z której dowiadujemy się, że "wokalista nie miał na sobie obciachowych okularów" , że "grali swoje klasyki co słychać było po publiczności." (!!!), a oczywiście "ludzie naokoło śpiewali ich wszystkie teksty - duża rzecz." Błąd na błędzie, a jakby tego było mało to nie dowiadujemy się niczego o faktycznym koncercie Monster Magnet, o tym jak zagrali, jakie grali piosenki, czy jak długo trwał koncert. Autor jedynie raczy nas podziękowaniami dla rodziców za ich wyrozumiałość w

Music Mag to najładniejszy e-zin jaki widziałem.



: do góry :
Świetne okładki to znak rozpoznawczy Music Maga.

przyjęciu syna do domu (koncert bardzo się opóźnił) i o tym jak ten sam autor "leciał ->przez deszcz<- w glanach na piechotę na zbity pysk." Wszystko fajnie, tylko co mnie czytelnika to obchodzi? Ja chce rzeczowej, konkretnej relacji z koncertu a nie relacji ze stosunków dziecko-rodzice! Czytając kolejny artykuł znów natkniemy się na błędy np. "Wspólnie z kumplami [...] podbił świat swoimi mrocznymi i bardzo ciężkimi jak na tamte czasami." (cytat z tekstu "Ozzy Osbourne"). Przepraszam, ale jaki jest sens tego zdania? Nam tylko pozostaje domyślać się cóż autor tekstu miał na myśli. Niechlujstwo na każdym kroku, a jedyne dobrze i bezbłędnie napisane teksty w dziale "Artykuły" to te przedrukowane z magazynu Rock4Ever.

Na szczęście wyższy poziom prezentują recenzje. Aczkolwiek i tu znajdziemy niesamowite "kwiatki". Na przykład dowiemy się z recenzji "Midian" zespołu Cradle Of Filth, że ich wokalista "to ten koleś, który wygląda jak trup i występuje w teledyskach". Banały. A z całej recenzji tylko tyle, że płyta ma niesamowity klimat i że w co drugiej piosence usłyszymy kobiecy wokal i klawisze. Niestety nikła jest wartość merytoryczna tego tekstu. Gdzie opisy piosenek, gdzie opis co składa się na budowę tegoż klimatu? Dobrze że to tylko margines, bo jak napisałem powyżej, jednak większość recenzji trzyma przyzwoity poziom.

Z powyższych akapitów możesz wywnioskować Czytelniku, że w opisywanym magazynie nie ma wartościowych tekstów. Będziesz w błędzie bo są, a na pewno na wyróżnienie zasługuje kącik "WłUczykij poleca". Tekst na wysokim jak na ten magazyn poziomie, ciekawy i z pewnością przydatny. Nareszcie MM ma czym konkurować na polu artykułów technicznych z Pro_Rockiem. Wcześniej było z tym różnie, a jak pamiętamy w numerze #15 nie znalazł się ani jeden tego typu tekst w Music Magu.

Ostatnim z opisywanych działów jest "Special". Co numer poświęcony innemu z zespołów. Idea fajna tylko trochę można bardziej go rozbudować dzięki czemu znacznie wzrośnie jego atrakcyjność. Przede wszystkim chciałbym przeczytać nie tylko suche informacje np. w "Dyskografii", ale także chociaż krótkie recenzje każdego z albumów. Można też zamieścić jakiś wywiad z zespołem, jeśli nie wykonany samemu to chociaż przedruk.

Podsumowując ładna szata graficzna i dużo stron to jedno, trzeba jeszcze przyciągnąć czytelnika większą ilością dobrych tekstów. Jak na razie Music Mag osiągnął szczyty jeśli chodzi o oprawę, ale w kwestii treści jest jeszcze na początku długiej drogi. Miejmy nadzieję, że z czasem jakość tekstów wzrośnie a na łamach magazynu poczytamy teksty zdolniejszych autorów.

Na sam koniec pozostawiłem sobie zacytowanie jednego z artykułów, który wzbudził moją ogromną sympatię: "Pod koniec 6 klasy stworzyli (Andrzej i Kwarc- przyp. autor) dwie wersje piosenki Przeżyj to sam Lombardu. Jedna wersja była bardzo pijacka, a druga trochę mniej. Zawsze mieli plany by stworzyć zespół, ale nie wychodziło im to za bardzo." Nie wiem w jakim trzeba być stanie żeby to napisać, ale pewnie w tym trochę "bardziej pijackim" :)

OCENA: 4/6
KLIKNIJ NA: www.musicmag.pl
Damian Milczarek
NAPISZ!

 
  
  
Copyright (c) 1998-2004 Załoga G
  poprzednia strona : spis treści : następna strona