:: k o m p u t e r ::   :: m u z y k a ::   :: f i l m ::   :: c z y t e l n i a ::  
  :: w w w . z a l o g a g . n e t ::  
 
NetArt - www.serwery.pl - reklama

 
  19  
K O M P U T E R
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona 
 


Silent Scope
 
r e c e n z j a

Snajper. Dziś, na fali październikowych wydarzeń w Waszyngtonie, to słowo wcale nie brzmi dumnie. To jednak dzięki cichym bohaterom korzystającym z dobrodziejstw dalekosiężnych karabinów i celowników optycznych możliwe stało się rozstrzyganie większości bitew oraz odbijanie zakładników bez narażania ich na szwank. Czy to na odległych ziemiach Afganistanu, w Moskwie czy Waszyngtonie strzelcy wyborowi ratują tysiące żyć (zabierając tylko tych kilka koniecznych dla pomyślnego zakończenia misji), a ich rola, choć kontrowersyjna, wydaje się nieoceniona. Najnowsza, a zarazem pierwsza na GBA, odsłona gry Silent Scope daje spore wyobrażenie o funkcji takiego strzelca. Wyczekując, obserwując i atakując w najdogodniejszym momencie z dachów, zza uchylonych okiennic, kępy krzewów czy pokładu unoszącego się helikoptera, zaczynamy rozumieć dlaczego snajperzy od zawsze budzą tak wielką trwogę w sercach żołnierzy wrogich armii.



POCZĄTEK JAKICH WIELE

Seria Silent Scope zadebiutowała przed laty na konsoli Playstation i z miejsca odniosła olbrzymi sukces. Z pewnością dlatego, że jako jedna z niewielu gier umożliwiała wcielenie się w snajpera z prawdziwego zdarzenia, eksploatując temat w dość realistyczny sposób (niezwykle ważne dla rozgrywki stało się w jaką część ciała grający trafiał napotykanych terrorystów). Premiera gameboy'owej wersji gry zbiegła się z premierą trzeciej części snajperskiego cyklu przeznaczonej na konsole nowej generacji (w tym oczywiście na Playstation 2). Jednak to właśnie wersja na GBA przyniosła najwięcej innowacji, w tym i znakomitą opcję gry wieloosobowej, o której opowiem dalej.

HISTORIA WCALE PRZECIĘTNA

Najpierw wypada zająć się tym co najważniejsze, czyli trybem Arcade, który funduje zabawę w iście filmowym stylu. Fabuła nie jest tu wprawdzie tym, na co zwraca się szczególną uwagę, mimo to miło jest wiedzieć, że nasze snajperskie poczynania służą jakimś zaszczytnym celom. I tak w tym jednym konkretnym przypadku głównym zadaniem grającego, a więc strzelca wyborowego pierwszej wody, jest odbicie z rąk terrorystów uprowadzonego prezydenta (jakiego państwa to już nie powiedzieli) i jego zacnej familii. I w zasadzie tyle na ten temat.



SNAJPERSKI FACH

Styl rozgrywki jako żywo przypomina takie bez stresowe strzelanki jak Virtua Cop czy Lethal Enforcers, z tą jednak różnicą, że w Silent Scope położono dużo większy nacisk na precyzję strzałów i na sam proces celowania. Przede wszystkim tutaj poruszamy celownikiem w dwojaki sposób. Pierwszy tryb (kontury czerwone) służy głównie do szybkiego zlokalizowania przeciwników - strzały w nim na pewno nie będą dokładne, więc szkoda na nie cennego czasu. Kiedy już ewentualni chętni do odstrzału znajdą się w obrębie czerwonego kółka, należy ekspresem przełączyć się na tryb optyczny broni. Nastąpi zbliżenie, można dokładnie wcelować i zgarnąć delikwenta zanim on zgarnie nas. Na tym polega cały Silent Scope. Charakter misji teoretycznie bywa różny, ale w praktyce oczywiście chodzi o jedno: rozwalić wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka. Mamy tu więc udaremnianie napadu na konwój prezydencki, atak na opanowaną przez terrorystów ambasadę, czyszczenie tafli boiska podczas pierwszoligowego meczu rugby, ostrzeliwanie myśliwca z pokładu helikoptera (strasznie kołysze) czy pojedynki snajperów. Pamiętać należy również, że cały czas tyka zegar wyznaczający koniec obowiązującego ultimatum - niedobrze kiedy dojdzie do końca, a nasz snajper będzie miał do rozwalenia jeszcze kilku gości. Wówczas misja kończy się niepowodzeniem i całe "sprzątanie" trzeba zaczynać od początku.




: do góry :


TRENING CZYNI MISTRZA

Poza niesamowicie grywalną opcją Arcade, istnieje możliwość przetestowania swoich umiejętności strzeleckich w rozbudowanym trybie treningowym. Obejmuje on kilka niezależnych systemów szkolenia takich jak Normal Attack (strzelanie do nieruchomych makiet), Time Attack (to samo co wcześniej, tyle że na czas), Perfect Shot (jeden niecelny strzał i można szukać sobie innej pracy), Pop'Up Targets (strzelanie na celność - najlepiej punktuje się trafienia w głowę i broń delikwenta) oraz Quick Shot (makiety pojawiają się i chowają z zawrotną wręcz szybkością). Ćwiczenia odbywają się na dowolnie wybranych lokacjach, a jest ich kilka: strzelnica policyjna (w dwóch wersjach: jasno oświetlonej i pozbawionej oświetlenia), farma, rzeka (trochę trzęsie), a także ponura jaskinia. Po prostu nie sposób się nudzić.

KOLEDZY ZOSTALI DOCENIENI

Silent Scope w wersji na GBA oferuje ponadto ciekawy tryb multiplayer dla czterech graczy, w którym z karabinów snajperskich strąca się... kolorowe baloniki! Co ciekawsze, do zabawy z przyjaciółmi wystarczy tylko jedna kopia gry - stanowi to nie lada element przetargowy w walce o klienta, a poza tym jest miłym zadośćuczynieniem dla portfeli graczy (można we czterech zrzucić się na jeden egzemplarz Silenta).

ALLES IN ORDNUNG

Oprawa gry zasługuje na wyrazy uznania. Żaden inny tytuł na GBA nie naśladuje w tak realistyczny sposób widoku przez celownik optyczny, jak robi to Silent Scope. Mimo, że z daleka postacie wyglądają jak zlepek ruchliwych punkcików, to po najechaniu na nie celownikiem momentalnie rosną w oczach, nabierają kształtów i szczegółów. Wtedy dokładnie widać co robi każda postać oraz jakich środków przymusu używa (pistolet, karabin or something else). Polecam zwłaszcza rozglądanie się za roznegliżowanymi panienkami, których, o dziwo, wcale w lokacjach nie brakuje. A środków przymusu to one też używają, tylko, że trochę innych niż cała reszta. ;) Również martwe elementy otoczenia nie ustępują pola żywym - dosłownie wszystko w zasięgu celownika nabiera imponujących szczegółów. Przeciwników trudno nazwać inteligentnymi, ale i tak robią co mogą, żeby uniknąć kulki. Kucają, biegają, chowają się gdzie popadnie, a czasem (w misjach rozgrywanych nocą, kiedy to bohater używa karabinu z noktowizorem i tłumikiem) wystrzeliwują rakiety sygnalizacyjne, które potrafią całkiem skutecznie oślepić. Ze strzelaniem też sobie radzą, więc trzeba mieć się na baczności. Grze towarzyszy szybki, trzymający w napięciu motyw muzyczny, co i rusz przerywany dzikimi okrzykami terrorystów, zalotnymi pojękiwaniami pewnych nie do końca ubranych pań, na przemian z odgłosami wystrzałów. Dzięki tym wszystkim czynnikom rozgrywka nabiera wspaniałego klimatu - utożsamienie się z głównym bohaterem jest tylko kwestią czasu. Bardzo krótkiego, dodajmy. A chyba dokładnie o to w tym wszystkim chodzi, prawda?






OCENA:    9 / 10       [skala ocen]
Rodzaj gry:
Producent:
Dystrybutor:  
Cena:
Internet:
strzelanina/celownik
Konami
Konami
--
www.konami.com
Wymagania:
GBA


 
  
  
Copyright (c) 1998-2003 Załoga G
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona