Od momentu kiedy w ciemnicy Eidosu powołano do życia Larę Croft, gry z nią trafiły na wszystkie najbardziej liczące się platformy. Pewnej uproszczonej wersji gry, a także jej kontynuacji, doczekał się nawet poczciwy Gameboy Color, ale mimo, że nie był to "Tomb Raider" z prawdziwego zdarzenia, ludzie z Eidosa uznali go za w pełni oficjalny produkt. Najmocniej poszkodowany na tym polu okazał się Gameboy Advance - nie wiedzieć czemu przez kilka lat istnienia tej konsolki nikomu nie przyszło do głowy, by obdarować ją powszechnie podziwianymi wdziękami panny Croft. Na szczęście jednak ten stan uległ wreszcie drastycznej zmianie - GBA otrzymało swojego "Tomb Raidera" i to takiego, że głowa mała...
STORY
Historia przedstawiona w grze rozpoczyna się w momencie, kiedy Lara zdobywa zaśnieżony szczyt o nazwie Wolf's Fang Peak, na który zaprowadziły ją wskazówki ukryte w zapomnianym manuskrypcie nazwanym Tomem Ezechiasza. Treść księgi mówi o źródłach potężnej energii od stuleci ukrytych przed ludzkim wzrokiem, a wstęp do rozwiązania ich zagadki stanowi owiany mgłą tajemnicy Czarny Kamień znajdujący się gdzieś pośród ponurych skał. To po niego właśnie przybywa Lara Croft. Zgodnie z jej awanturniczym żywotem zdobycie artefaktu nie będzie wcale łatwe - pomijając już fakt, że opuszczone z pozoru górskie przełęcze kryją stertę zabójczych pułapek, to są jeszcze tak zwani strażnicy tajemnic, którzy chętnie przerobiliby Larę na karmę dla sępów. Na szczęście nasza heroina nie zapomniała zabrać w podróż dwóch swoich nieodłącznych towarzyszy, czyli szybkostrzelnych spluw zdolnych naszpikować wroga ołowiem, zanim ten mrugnie okiem. Zdumiewająca sprawność fizyczna też nie jest tu bez znaczenia, podobnie jak i krnąbrny charakterek naszej paniusi... Ale dość pogaduszek, pora przystąpić do degustacji.
WOLNOŚĆ PRAWIE ABSOLUTNA
Środowisko gry zaprezentowano w praktycznym rzucie izometrycznym, który wydaje się niezastąpiony jeśli chodzi o ogarnięcie tak rozległych i rozbudowanych lokacji, z jakich składa się "Tomb Raider: The Prohecy". Nie ma tu ograniczonych przestrzeni jak w większości gier platformowych na GBA - gracze otrzymali rozkoszną możliwość poruszania się w każdym dowolnie wybranym kierunku. Można biec przed siebie ile sił, aby za sekundę wdrapać się na kilka umiarkowanie wysokich platform umiejscowionych gdzieś z prawej czy lewej strony ekranu, a za momencik chwycić się wyżłobionej w skale szczeliny przed sobą i korzystając z samych dłoni bohaterki, ruszyć przez całą jej długość, aż do znajdującej się na końcu wysokiej drabiny. A tam na szczycie mogą czekać inne niespodzianki, na przykład zgłodniałe wilki, które z litości lub, jak kto woli, ze strachu, należy zastrzelić, a nieco dalej przycisk dezaktywujący pobliską ścianę ognia, przez którą trzeba będzie przebiec. Na tym polega cała rozgrywka w "The Prophecy" - to udana połączenie zręcznościówki dla spostrzegawczych (nie wszystkie przejścia widoczne są od razu) i gry akcji, w której palec cały czas spoczywa na spuście.
SALTO MORTALE I NIE TYLKO
Lara nie byłaby Larą, gdyby autorzy nie obdarzyli jej kilkoma niezwykle pożytecznymi ruchami. Poza takimi standardziakami jak skakanie, wspinanie się po linach, drabinach czy skalistych klockach, przesuwanie się na rękach czy wyciąganie broni (i oczywista jej użytkowanie), bohaterka posiadła zdolność do superszybkiego, choć krótkotrwałego biegu (latka już nie te, to i kondycja siada), a także robienia salt podczas walki. Wszystkie te umiejętności przydają się podczas zwiedzania olbrzymiego górskiego kompleksu, w którym roi się od pułapek oraz hord drapieżnych istot chcących dobrać się do gładkiego gardła naszej awanturniczki. Wobec tego faktu teren naszpikowano stosownymi wspomagaczami - apteczkami czy dodatkową bronią pomocną w przebijaniu się przez tabuny wroga. Rozgrywka polega tu dokładnie na tym samym, do czego przyzwyczaiły poprzednie części serii - biegnij, skacz, strzelaj, eksploruj - więc gracze mający wcześniej do czynienia z serią Tomb Raider poczują się jak u siebie w domu.
: do góry : | |
KLIMAT
Lokacje w grze są bardzo klimatyczne, powiem więcej - urządzono je z prawdziwie egzotycznym przepychem. Ozdabiają je tajemnicze ornamenty, płaskorzeźby na drzwiach, gęsto rozsiane pochodnie czy majestatyczne posągi pilnujące co ważniejszych przejść. Poza tym wędrówce nie rzadko towarzyszy świst wiatru i nieustannie padający śnieg. Warunki atmosferyczne wspaniale nasilają wrażenie niedostępności miejsca, które odwiedzamy razem z Larą. W dodatku heroina lubi od czasu do czasu zabłysnąć własną elokwencją i wypowiedzieć się na temat zauważonej właśnie przeszkody czy odkrytego przed sekundą przejścia - w takim wypadku na dole ekranu pojawia się pasek z komentarzem bohaterki i jej śliczną buzią. To całkiem fajny element, dzięki któremu widać, że Lara to kobitka z krwi i kości, a nie jakiś komputerowy terminator.
COŚ NA ZAKOŃCZENIE
Tomb Raider: The Prophecy to jedna z najładniejszych gier w jakie dane mi było zagrać na GBA. Grafika wprawdzie oscyluje między 3D a 2D (wiadomo, "zalety" rzutu izometrycznego), jednakże grę pozbawiono często spotykanego w takich sytuacjach problemu z planowaniem przestrzennym. Nie ma kłopotu z odróżnieniem od siebie poszczególnych elementów otoczenia i, na przykład, pomyleniem skalnej półki, na którą trzeba wskoczyć, z płaską teksturą ściany, na którą skok zafundowałby długi lot w dół, a w konsekwencji utratę cennego żywota. O ile skakanie może stanowić udrękę w wielu innych grach zręcznościowych, co doskonale widać na przykładzie Star Wars: Jedi Power Battles, o tyle nowe przygody Lary Croft, to najbardziej dopracowany pod tym względem tytuł na rynku. Do tego dochodzi jeszcze urokliwe otoczenie, któremu autorzy nie poskąpili szczegółów i klimatyczna ścieżka dźwiękowa fundująca niezłego kopniaka po zmysłach. Aż dziw bierze, że Tomb Raider w wersji na GBA dorównuje pod każdym względem innym grom z tej serii - jednak kochany "chłopczyk" ma jeszcze pazurki, którymi potrafi zadrapać.
| OCENA:
8
/ 10 [skala ocen] |
Rodzaj gry:
Producent:
Dystrybutor:
Cena:
Internet:
|
akcja/przygoda
Ubi Soft
Ubi Soft
--
--
|
Wymagania:
GBA
|
|