| |
Po pierwsze: czym jest Troma? To wytwórnia filmowa zajmująca się nisko budżetowymi, zupełnie nieambitnymi i kosmicznie dziwacznymi filmami klasy C. Po drugie: za co kochają Tromę miliony widzów na całym świecie? Za zwariowane pomysły, których przesłanką są niemniej zwariowane tytuły takie jak "Zabójczy Kondom", "Surfujący Naziści Muszą Umrzeć", "Wieśniaki-Zombie", "Blondyny Mają Więcej Karabinów" czy "Kobieta-pterodaktyl z Beverly Hills". Podczas swojego prawie trzydziestoletniego stażu wytwórnia spłodziła sporo kultowych bohaterów. Do najważniejszych należą Toxic Avenger i Sgt. Kabukiman N.Y.P.D. (Sierżant Kabukiman z Nowojorskiej Policji), którzy są również głównymi bohaterami opisywanej tutaj gry. Nie dziwi bynajmniej fakt przeniesienia na ekran monitora kpiarskiego świata Tromy, wszak nadaje się do tego celu nie gorzej niż inne, dziwi jednak to, że grę stworzyli... Polacy.
| |
Nie tyle wszyscy Polacy, co ich drobna garstka, a ściślej rzecz biorąc dwa współpracujące ze sobą zespoły Nekrosoft (szacunek tym facetom!) i Zuxxez Entertainment. Każdy kto choć trochę śledzi dokonania krajowych producentów gier komputerowych, z pewnością słyszał już o Nekrosofcie, który swoim wielkim skandalizująco-bulwersującym przebojem o nazwie Rezerwowe Psy zadał gwałt poczuciu godności kasty rządzącej, ukłuł psychologów i stróżów moralności, sponiewierał przeciwników pornografii i dokonał sporego sabotażu na media. Pominę ocenę jak bardzo i czy w ogóle coś z tamtego szokowania wyszło, ale tylko dlatego, że opisywany tu The Troma Project to zaledwie starszy brat Psów, sprzeczałbym się nawet czy aby przypadkiem nie brat-bliźniak.
KŁOPOTY W TROMAVILLE
Więc tak... Akcję gry osadzono w fikcyjnym amerykańskim miasteczku o nazwie Tromaville. Pewnego dnia sielanka jego mieszkańców zostaje przerwana brutalnym atakiem Nazi-Surferów. A że Tromaville to mieścina z charakterem (a przede wszystkim jedyna na świecie stolica materiałów toksycznych) i nie da sobie w kaszę dmuchać, na ratunek momentalnie wyruszają lokalni bohaterowie. Początkowo jest ich "tylko" trzech: Toksyczny Mściciel i Sierż. Kabukiman N.Y.P.D., czyli największe gwiazdy wytwórni Troma oraz jedna postać nadprogramowa i wyraźnie nie z tej Ziemi - tajemniczy The Stranger. Ten ostatni to oczywiście weteran Rezerwowych Psów, niejaki Vincent "OK" Mega, w każdym razie panowie są do siebie podobni jak dwie krople wody, władają nawet tą samą łamaną polszczyzną. Zadanie gracza jako herosa nad herosami polega więc na pokierowaniu losami wszystkich gierojów, a później także i gierojki - apetycznej Trometty, która za jakiś czas dołącza do grupy, i przepędzeniu Surferów za pomocą różnorakich środków przymusu, czy to bezpośredniego czy dalekosiężnego. Oczywiście bez kilkuset trupów na pewno się nie obejdzie. Może stanowiłoby to jakiś problem dla wrażliwców, ale nie dla nas, prawda?
REZERWOWA TROMA
Jak na współprodukcję Nekrosoftu przystało, The Troma Project zawiera wszystkie najważniejsze cechy Rezerwowych Psów (poza jednym: nie jest spolszczony). Produkt ten jest strategiczną grą turową wzorowaną na sławetnym poprzedniku, zasady rozgrywki są zatem identyczne (później okazuje się, że nie tylko one): masz do dyspozycji kilku uzbrojonych po zęby gości, którzy mają wykonać konkretne zadanie (zwykle polegające na zlikwidowaniu jakiegoś szczególnie twardego upierdliwca). By zakończyć misję sukcesem należy rozplanować wszystkie dostępne podczas swojej rundy punkty akcji przyporządkowane poszczególnym postaciom w taki sposób, by: a) zastrzelić jak najwięcej złych chłopców, b) samemu nie zostać zastrzelonym, c) spenetrować przepastne kieszenie trupów w poszukiwaniu dóbr wszelakich, d) zachować garść punktów akcji, które umożliwią kontratak podczas tury przeciwnika, e) wykonać zadanie wieńczące dany etap. Oto cała tajemnica posłania Nazi-Surferów we wszystkie diabły.
Oczywiście sprawa tylko wydaje się sakramencko łatwa. Poziom trudności znacznie podnosi fakt, że wrogów w grze całe zatrzęsienie - ani się obejrzysz, a zaczynają nadciągać ze wszystkich stron, poza tym umiejętnie strzelają, co zbyt szybko daje się we znaki. Bohaterowie nie od razu są hiper wspaniali - jedną z pierwszych czynności, którą należy wykonać w następstwie zabicia przeciwnika stanowi przeszukanie jego zwłok. Stygnące truchło może bowiem kryć w zanadrzu potężniejsze giwery, kilogramy amunicji do niej oraz inne mniej lub bardziej pomocne środki typu wysokoprocentowa flaszka lecząca rany czy szpryca podnosząca właściwości postaci na kilka kolejnych tur. Warto w ten sposób wyekwipować plecak każdego bohatera - nigdy nie wiadomo, kiedy zajdzie konieczność sięgnięcia po ostatnią deskę ratunku.
Na szczęście wraz z rosnącym doświadczeniem herosów, ich statystyki również pęcznieją. Przyrost cech takich jak siła, wytrzymałość, zręczność czy szybkość gwałtownie zwiększa szansę przeżycia w niebezpiecznym świecie Tromy. Ma to olbrzymie znaczenie, zwłaszcza, że śmierć flagowego bohatera gry, czyli Toksycznego Mściciela definitywnie kończy rozgrywkę. Stąd trzeba o niego dbać w pierwszej linii, często nawet kosztem innych postaci.
: do góry : | |
CHAŁTURA, ALE ZAMIERZONA (CHYBA)
Grafika w grze nie powala. Wszystko dzieje się w drugim wymiarze, co mimo bogatej kolorystyki i momentami imponującego designu poziomów bardzo często daje wrażenie płaskości i sztuczności. Dla konstrukcji etapów można zarzucić przede wszystkim wtórność - wszystkie poza początkowym są wierną kalką poziomów z Rezerwowych Psów. W konsekwencji bohaterowie biorą udział w tych samych misjach co chłopaki od majora Sztosa i nabywcy Tromy, którzy mieli już do czynienia z poprzednimi dokonaniami Nekrosoftu, mogą poczuć się z deka oszukani. Tym bardziej, że większość przedmiotów, które można zdobyć w grze zachowała specyficzne nazewnictwo prekursora (np. Helmut kola). Szczęśliwie jednak kilka elementów zachowuje oryginalność - ot na przykład podczas misji rozgrywanych w blokowiskach ze ścian spozierają afisze reklamujące najnowszy film z Toxic'iem w roli głównej.
TROMATYCZNE BONUSY
Nic nie można zarzucić natomiast stronie multimedialnej produktu. Gra naszpikowana została zabawnymi fragmentami najsłynniejszych dzieł wytwórni Troma, co prawda nie popychają one fabuły do przodu, ale w zamian za to są śmieszne i niesmaczne (chociaż taki jeden facio wpierdzielający przed kamerą hamburgery ma na pewno całkiem odmienne zdanie), więc trudno, żeby się nie podobały. Ma się wrażenie, że wstawki filmowe mają za zadanie wyłącznie promować bohaterów wytwórni i z tego akurat wywiązują się znakomicie. Nie tylko znacznie przybliżają klimat zakręconych filmów Tromy, lecz dają pojęcie jak wielkim fenomenem są filmy-gnioty na rynku amerykańskim. Już dla całkowitego stromatyzowania gry, podczas kolejnych misji słyszymy dopingujący do działania głos samego Lloyd'a Kaufmana, współzałożyciela wytwórni Troma, a w tle lecą odlotowe piosenki z najsłynniejszych produkcji (polecam zwłaszcza kawałki zatytułowane "Toxic Avenger" oraz "Sgt. Kabukiman Song", dostępne na płycie jako pliki mp3), posiłkowane siarczystą muzą z Rezerwowych Psów i kilku innych gier. Do gry dołączono dodatkowe materiały w postaci tromatycznych komiksów, esejów i listów Lloyd'a, erotycznej galerii zdjęć pięknej Trometty, mnóstwo zdjęć z produkcji, itp. Choćby tylko dla nich warto nabyć grę.
TROMA NIE LUBI KOMERCJI
Nie ma wątpliwości, że The Troma Project to produkt nie komercyjny, który powstał pod wpływem specyficznej ideologii wytwórni, a także z zamiłowania twórców gry do tego co durne i niesmaczne. Przestarzała grafika, jak również zapożyczenie gotowych etapów z Rezerwowych Psów z całą pewnością nie podnoszą autorytetu programistów. Pod tym względem gra powinna zostać wyklęta po wszystkie czasy. Z drugiej jednak strony spełnia ona wszystkie warunki, by stać się nieodłącznym elementem uniwersum Tromy, które jest przecież uniwersum kiczu, niesmaku i braku pruderii. Dlatego należy ją polecić przede wszystkim miłośnikom tego typu radosnej twórczości - w tym względzie jest bezkonkurencyjna. Podczas gdy prawdziwi stratedzy powinni raczej zainteresować się Rezerwowymi Psami, które stanowiły znacznie większy poligon myśli taktycznej, grę z nazwą Troma w tytule polecić można wyłącznie największym luzakom. Ci jako jedyni będą nią zachwyceni.
| OCENA:
6
/ 10 [skala ocen] |
Rodzaj gry:
Producent:
Dystrybutor:
Cena:
Internet:
|
strategia turowa
Zuxxez Entertainment
Top Ware Interactive
29.95 zł
--
|
Wymagania:
- minimalne: Pentium II 400 Mhz, 64 MB Ram
|
|