:: k o m p u t e r ::   :: m u z y k a ::   :: f i l m ::   :: c z y t e l n i a ::  
  :: w w w . z a l o g a g . n e t ::  
 
NetArt - www.serwery.pl - reklama

 
  48  
M U Z Y K A
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona 
 


Marilyn Mason "The Golden Age Of Grotesque"
This is the new shit!
 
r e c e n z j a
 
This isn’t music and we’re not a band
We’re 5 middle fingers on a motherfucking hand

Marilyn Manson, Vodevil
 


No i stało się! Wreszcie światło dzienne ujrzała najnowsza płyta Mansona, "The Golden Age Of Grotesque". Premiera była już parokrotnie przekładana, a na okrągły miesiąc przed oficjalną datą wydania, w Internecie można było znaleźć w formacie mp3 prawie cały materiał z najnowszej płyty. Niemniej najwierniejsi fani czekali wytrwale aż album trafi na półki sklepowe.

Doll-Dagga Buzz-Buzz Ziggety-Zag

Powiem szczerze, że niezmiernie byłem ciekaw, co na najnowszej płycie zaprezentuje Herr Doktor. Jak album wpasuje się w dotychczasowy dorobek Mansona, zwłaszcza że od ukazania się "Antichrist Superstar" każda płyta wyznaczała coraz to wyższy próg artystyczny. Co więcej, na krótko przed wydaniem płyty z zespołu odszedł Twiggy Ramirez, bez dwóch zdań postać bardzo ważna dla Marilyn Manson. Z jednej więc strony moje oczekiwania były ogromne, a z drugiej nieustannie drążył je niepokój o nowe oblicze zespołu.
This Is The Golden Age Of Grotesque

Na szczęście wszystkie złe myśli zostały odegnane z chwilą, gdy płyta z wytłoczonymi na powierzchni dwoma MM trafiła do odtwarzacza. Album otwiera fenomenalne intro, którym zespół powoli wprowadza słuchacza do swojego zdziwaczałego teatru groteski i burleski.

Co tu dużo mówić, płyta rozpoczyna się fenomenalnie, choć już pierwszy utwór "This Is The New Shit", może starych fanów zaskoczyć. Zwłaszcza dość elektronicznym początkiem, po którym następuje jednak fenomenalne załamanie i zespół wchodzi na właściwy rytm pracy. Od razu zwraca uwagę doskonała produkcja i świetnie, subtelnie zarysowana linia basu. Drugim utworem, w którym w podobny sposób wykorzystano elektronikę, jest "Use Your Fist And Not Your Mouth". Zresztą w ogóle elektroniki tu więcej niż na poprzednich płytach Mansona.

Właściwie pierwsza część płyty, do "Slutgarden", atakuje słuchacza tak jak nigdy. Herr Doktor tym samym spełnił obietnicę, kiedyś stwierdził, że najpierw nas (słuchaczy) skopie, by potem kochać.

"(m)Obscene", do którego nakręcono wideoklip, nie jest z pewnością reprezentatywny dla całej płyty. Choć znakomita to kompozycja, to na płycie znajdziemy perły mieniące się blaskiem najwyższej próby. Jak dla mnie utworem numer jeden, bez dwóch zdań, pozostaje "Vodevil". Rozpoczyna się dziwacznym wstępem, po czym majestatycznie wchodzi bas. Dalej mamy dwa wyraźne wejścia. Jedno przenosi utwór na bardzo ostre brzmienie, a kolejne to już kompletna rozpusta muzyczna i atak na bębenki słuchaczy. Niesamowita energia i chaos. Dalej Manson znów zwalnia tempo i daje słuchaczowi odpocząć by za chwilę schemat się powtórzył.


: do góry :
Absolutnym majstersztykiem jest "Doll-Dagga Buzz-Buzz Ziggety-Zag". Utwór utrzymany w swingującym klimacie z fenomenalną gitarą Johna 5 imitującą rewelacyjnie partie dęte orkiestry Big-Bandowej z lat 30 XX wieku. Kompozycja przypomina nieśmiertelne dokonania Masona z poprzednich płyt, takie jak "Rock Is Dead", "Beautiful People" czy "Disposable Teens".

Dość sztampowo rozpoczyna się "Ka-boom Ka-boom", ale po chwili utwór nabiera rumieńców i w refrenie rozpościera skrzydła. Nieco mniej brutalne rozwinięcie koncepcji "Mr.Superstar" z płyty "Antichrist Superstar".

Nie wolno nie wspomnieć o doskonałych "(s)Aint" i "Slutgarden". Oba mają fantastycznie rozwiązane początki z doskonałymi pomysłami aranżacyjno-produkcyjnymi.
This is the new religion to me

Czytając wiele recenzji napisanych na temat tego albumu byłem zszokowany poziomem przygotowania recenzentów. Bardzo często padał zarzut, że Manson mimo szafowania klimatami kabaretowymi na płycie zastosował je tylko w utworze tytułowym. Jest to oczywiście wierutna bzdura. Praktycznie każda kompozycja, nawet jeśli nie jest zagrana w groteskowym stylu, to niesie w warstwie tekstowej taki właśnie klimat. Żałosna wręcz wydała mi się recenzja, jaką znalazłem w którymś numerze Newsweeka, autorstwa Michała Figurskiego, który na płycie nie znalazł żadnych godnych uwagi utworów, prócz "(m)Obscene" i "Tainted Love" (ten drugi dodany jako bonus, a nie utwór składający się na całość koncepcji artystycznej). Jego recenzencki bełkot ograniczył się także do żałosnego stwierdzenia, że płyta pozbawiona jest właśnie owego groteskowego klimatu.

Dlatego muszę wyraźnie powiedzieć, album Marilyn Manson jest znakomity. Płyta brzmi fenomenalnie. Tim Skold jako basista i współproducent sprawdził się doskonale. Bez dwóch zdań Antychryst po raz kolejny dowiódł, że nie tworzy z przymusu, ale z prawdziwej twórczej pasji. Polecam wszystkim, którzy lubią dobrą muzykę z pogranicza rocka/industrialu/metalu.

Warto jeszcze dodać, że płyta ukazała się także w wersji limitowanej, z dodatkową płytą DVD, na której znajdziemy film autorstwa Mansona. Dziwne to dzieło, ale do jego obejrzenia gorąco zachęcam. W ogóle gorąco zachęcam do zaopatrzenia się w najnowszą płytę Mansona i odrzucenia wszelkich uprzedzeń związanych z jego osobą. Artysta to nietuzinkowy i miejmy nadzieję, że takim pozostanie. Amen!

Juliusz "Jules" Konczalski
jules@zalogag.net

OCENA: 6 /6
ROK WYDANIA:
2003
WYDAWCA: Nothing/Interscope

  • W sieci:

    http://www.marilynmanson.com/
    1.Theater
    2.This Is The New Shit
    3.(m)Obscene
    4.Doll-Dagga Buzz-Buzz Ziggety-Zag
    5.Use Your Fist And Not Your Mouth
    6.The Golden Age Of Grotesque
    7.(s)Aint
    8.Ka-boom Ka-boom
    9.Slutgarden
    10.(znaczek pik ;-)
    11.Para-noir
    12.The Bright Young Things
    13.Better Of Two Evils
    14.Vodevil
    15.Obsequey (The Death Of Art)
    16.Tainted Love
  •  
      
      
    Copyright (c) 1998-2002 Załoga G
      poprzednia strona : spis tresci : następna strona