:: k o m p u t e r ::   :: m u z y k a ::   :: f i l m ::   :: c z y t e l n i a ::  
  :: w w w . z a l o g a g . n e t ::  
 
NetArt - www.serwery.pl - reklama

 
  53  
M U Z Y K A
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona 
 


Satellite "A Street Between Sunrise And Sunset"
 
r e c e n z j a
 
Pomimo że nie jestem fanem art-rockowego grania, Satellite zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Gdybym, jak mówi przysłowie, "oceniał książkę po okładce", najnowszy album tego bandu w ogóle nie wylądowałby w moim odtwarzaczu. Na szczęście zawartość muzyczna jest o wiele lepsza niż graficzna oprawa albumu.
 


Jak już pewnie zdążyliście zorientować się po wstępie, okładka to najsłabszy punkt tego wydawnictwa. Jej autorem jest Mark Wilkinson, który mimo tego, że ma w swojej kolekcji kilka naprawdę niezłych coverów, to tym razem delikatnie dał ciała. Co tu dużo pisać, po prostu trąci kiczem i tyle. Autor chciał przedstawić za dużo rzeczy na raz i nijak niestety nie komponują się one ze sobą. Na szczęście stawiając płytę na półce widzę tylko jej boczną krawędź ;)


To co uderzyło mnie od samego początku słuchania "A Street Between...", to nieprawdopodobna dawka pozytywnej energii bijąca z każdego zakamarka albumu. Co prawda w dzisiejszych czasach jest to jak najbardziej pożądane, jednak momentami miałem wręcz wrażenie, że ta radość mnie atakuje i powinienem uciekać co sił w nogach. Tak jak Myslovitz oskarżano, że posiada same smutne i dołujące piosenki, tak Satellite znajduje się z pewnością na drugim muzycznym biegunie. Co ciekawe, nawet gdy Robert Amirian śpiewa o rzeczach niezbyt wesołych, jak samotność czy pożegnanie, to muzyki z całą pewnością nie możemy uznać za smutną czy przygnębiającą.




: do góry :
"A Street Between..." jest płytą znakomicie wyprodukowaną. Nie dość, że muzyka tworzy pewien rodzaj ochronnego płaszcza, to jeszcze jej brzmienie dodaje całości ogromnego ciepła i sprawia, że słuchając tej muzyki czujemy się bezpiecznie i swobodnie. Ponadto słychać tutaj duże techniczne umiejętności i ogrom włożonego serca i pracy w powstanie tej muzyki. Co ciekawe nad krążkiem tym pracowało aż trzech gitarzystów oraz dwóch klawiszowców, więc możecie sobie wyobrazić jaki charakter ma "A Street Between...". Wracając jeszcze do głosu Roberta Amiriana, trzeba zaznaczyć, że śpiewa on tak delikatnie, jakby chciał nas utulić do snu, złagodzić nasze zszarpane nerwy. I co tu dużo mówić, wychodzi mu to znakomicie.

Kompozycje na "A Street Between..." są bardzo rozbudowane, lecz w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że wieje od nich nudą. Owszem, jest wiele bardzo spokojnych, łagodnych momentów, do fanów których zdecydowanie nie należę, jednak muzycy Satellite byli w stanie zainteresować mnie nawet w tych wolniejszych partiach, co rzadko komu się udaje. Gdybym miał wyróżniać jakieś konkretne utwory z tego albumu, to miałbym naprawdę ciężki orzech do zgryzienia. Bez wątpienia płyta ta nabiera tęczowych kolorów gdy słucha się jej w całości i ciężko znaleźć na niej słabsze lub znacznie wybijające się momenty.

"A Street Between Sunrise And Sunset" jest z całą pewnością ciekawym albumem. Pomimo, iż nie leży on do końca w stylistyce, której bym kibicował, to jestem całym serduchem za panami z Satellite. Robią bardzo dobrą muzykę i polecam wszystkim zapoznanie się z ich najnowszym materiałem. Naprawdę warto!


OCENA: 4+ /6
ROK WYDANIA:
2003
WYDAWCA: Metal Mind Records

  • W sieci:
    http://www.satelliteprog.com

    01. The Evening Wind
    02. On The Run
    03. Midnight Snow
    04. No Disgrace
    05. Not Afraid
    06. Now
    07. Fight
    08. A Street Between Sunrise And Sunset
    09. Children
  •  
      
      
    Copyright (c) 1998-2002 Załoga G
      poprzednia strona : spis tresci : następna strona