:: k o m p u t e r ::   :: m u z y k a ::   :: f i l m ::   :: c z y t e l n i a ::  
  :: w w w . z a l o g a g . n e t ::  
 
NetArt - www.serwery.pl - reklama

 
  56  
M U Z Y K A
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona 
 


White Stripes "Elephant"
 
r e c e n z j a
 
Marilyn Manson śpiewał, że "Rock Is Dead". No i miał rację. Swoistym potwierdzeniem tej tezy jest najnowsza płyta White Stripes.
 


Zespół White Stripes tworzą dokładnie dwie osoby - Jack White i Meg White. Pozostawmy bez komentarza to czy są rodzeństwem czy małżeństwem. Przyjrzyjmy się muzyce.


Rock is dead?!

Nie da się ukryć, że muzyka rockowa w takiej postaci, w jakiej funkcjonowała trzydzieści lat temu, jest już martwa. Zaszło w tym gatunku tak wiele zmian, że w moim przekonaniu prawdziwym rockiem jest dziś Marilyn Manson, a przez pewien czas towarzyszyli mu Rage Against The Machine. White Stripes to zespół, dla którego upływ czasu nie ma najmniejszego znaczenia. Cały album został nagrany na analogowym sprzęcie, przy użyciu technik, jakie stosowano parędziesiąt lat temu. Dzięki temu zabiegowi uzyskano brzmienie jak na starych płytach Roling Stonesów czy The Animals. Większość muzycznego światka popadła w wielką rozkosz rozpisując się, że oto rock wcale nie umarł, bo są White Stripes. Tymczasem White Stripes to dowód na śmierć muzyki rockowej.
Seven Nation Army

Na płycie znajdziemy 14 naprawdę niezłych kompozycji, ale bardzo krótkich. Średnio ok. 3 minuty na utwór. Fantastycznie prezentuje się otwierający album "Seven Nation Army" z charakterystyczną sekcją rytmiczną (bas i perkusja) i kapitalną gitarą. W ogóle spora część utworów to bardzo nerwowe, emanujące czystą energią kompozycje. Warto tu wymienić "Black Math" z nośnym refrenem i świetnym wokalem Jacka, młodzieńczo dziki "Girl You Hale No Faith In Medicine", szalony, choć króciutki (1:48) "Hypnotize".


: do góry :
Największą część płyty stanowią jednak utwory utrzymane w średnich tempach z domieszką subtelnych dysonansów ("There’s No Home For You Here", "The Air Near My Fingers").

Wyjątkiem są trzy absolutne majstersztyki. "Ball And Biscuit" trwający ponad siedem minut, z przewrotnym tekstem w kółko i do znudzenia powtarzanym przy wtórze ślamazarnie toczącej się muzyki. "In The Cold, Cold Night" i "Well It’s True That We Love One Another" to z kolei utwory bardzo kameralne. Pierwszy śpiewany przez cudny kobiecy głos, Meg White, z kapitalnym akompaniamentem gitary i basu. Drugi to już kompozycja raczej humorystyczna, trzy głosy prowadzące ze sobą coś na kształt dialogu.
Podsumowanie

Muszę przyznać, że choć album nie powalił mnie na kolana, to słucha się go znakomicie. Utwory bardzo proste, bo mamy tu tylko gitarę, bas i perkusję, ale mimo to świetnie brzmiące. Może przeszkadzać lekkie rzężenie starego typu wzmacniaczy, jakich użyto. Niemniej ogólnie całość robi dobre wrażenie. Jest na płycie kilka perełek, a i pozostała część broni się.

Daleki jednak jestem od popadania w zachwyt. Muzycznie White Stripes nie wnoszą niczego nowego, nie ma tu absolutnie nic, czego kiedyś już w muzyce nie dokonano. Stawiam 5. Przestrzegam jednak, że jeśli nie lubicie starych płyt Animalsów czy w ogóle nie szanujecie klasyki rocka, to z trudem przełkniecie prostotę White Stripes. Niemniej wszystkim innym polecam. Amen!

Juliusz "Jules" Konczalski
jules@zalogag.net

OCENA: 5 /6
ROK WYDANIA:
2003
WYDAWCA: XL RECORDINGS

01. Seven Nation Amry
02. Black Math
03. There’s No Home For You Here
04. I Jucst Don’t Know What To Do With Myself
05. In The Cold, Cold Night
06. I Want To Be The Boy To Warm Your Mother’s Heart
07. You’ve Got Her In Your Pocket
08. Ball And Biscuit
09. The Hardest Button To Button
10. Little Acorns
11. Hypnotize
12. The Air Near My Fingers
13. Girl, You Have No Faith In Medicine
14. Well It’s True That We Love One Another
 
  
  
Copyright (c) 1998-2002 Załoga G
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona