:: k o m p u t e r ::   :: m u z y k a ::   :: f i l m ::   :: c z y t e l n i a ::  
  :: w w w . z a l o g a g . n e t ::  
 
NetArt - www.serwery.pl - reklama

 
  57  
M U Z Y K A
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona 
 


Zwan "Mary Star Of The Sea"
 
r e c e n z j a
 
Zwan jest projektem kilku doświadczonych muzyków. Podejrzewam jednak, że nikt by się nim nie zainteresował gdyby nie nazwisko jednego z nich - Billy Corgan. Tak, ten ze Smashing Pumpkins...
 


Muzykę tego zespołu zna chyba każdy szanujący się miłośnik rocka. Nie każdy uwielbia "dynie", ale nikt nie pozostaje obojętny. Nie szanować ich po prostu nie sposób, znając płyty: "Siamese Dreams" czy słynną "Mellon Colie And The Infinite Sadness". Zachwycali oni krytykę, ale przez słuchaczy nigdy nie zostali należycie docenieni. Nie jest to dziwne, zważywszy na specyficzny, psychodeliczny klimat ich płyt. Zwan jest inny.


Z "Mary Star Of The Sea" po prostu bije spokojem ducha i optymizmem, który najwidoczniej Billy, znany z trudnego charakteru i wiecznego przygnębienia, odnalazł. Piosenki są raczej wesołe. Bez tej przestrzeni znanej z Mellon Colie... Nawet głos Corgana jest inny. Niby ta sama barwa, ale nie to samo. Śpiewa jakoś tak beztrosko. Widać jednak, że jest to autentyczne.

Pewnie powinienem się cieszyć ze szczęścia drugiego człowieka... Tak należy. Ja jednak wolałbym, aby na płycie panował ten sam ciężki klimat co w twórczości Smashing Pumpkins. Wiem, jestem egoistą.

Pewnie oczekujecie abym napisał wreszcie coś o muzyce na płycie. Trudno mi to zrobić. Niby wszystko jest na miejscu, niby wszystko ładnie brzmi, jednak wiem, że to nie to. Że nie będę do tej płyty zbyt często wracał. Jakaś nijaka jest. Bez tego błysku. Bez tego czego spodziewałbym się po Corganie.


: do góry :
Nie da się jednak ukryć na płycie ładnych melodii takich jak singlowy "Honestly". Słucha się tego przyjemnie, można nawet ponucić przez dwa dni, potem jednak się zapomina. Podoba mi się za to fajna nostalgiczna balladka "Of A Broken Heart". Miła dla ucha i wzruszająca. Miodzik. Warto jeszcze napomknąć o trwającym blisko 15 minut trzonie płyty jakim niewątpliwie jest "Jesus I/Mary Star Of The Sea". Średnio mi się podoba, ale klasy odmówić mu się nie da. I ma fajny tekst.

Na zakończenie podsumuję. "Mary Star Of The Sea" jest kawałkiem przyjemnej muzyki. Tylko, że nie tego spodziewaliśmy się po Billym Corganie, prawda? Maniacy Smashing Pumpkins i tak kupią, ale reszcie nie polecam. Nie jest to może zła płyta, ale jestem przekonany, że gdyby nie nazwisko głównego muzyka nawet byśmy o niej nie usłyszeli. Dajcie lepiej zarobić jakimś prawdziwym debiutantom. Niczego wielkiego nie stracicie.


OCENA: 3 /6
ROK WYDANIA:
2003
WYDAWNICTWO: Warner Music

01. Lyric
02. Settle Down
03. Declarations Of Faith
04. Honestly
05. El Sol
06. Of A Broken Heart
07. Ride A Black Swan
08. Heartsong
09. Endless Summer
10. Baby Let's Rock!
11. Yeah!
12. Desire
13. Jesus, I / Mary Star Of The Sea
14. Come With Me
 
  
  
Copyright (c) 1998-2002 Załoga G
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona