| |
28 dni później
r e c e n z j a
Muszę przyznać, że z początku oglądałam ten film z pewną dozą wstrzemięźliwości. Opis, którym był firmowany, nie brzmiał zbyt zachęcająco: po totalnym wirusowym katakliźmie grupka ludzi próbuje odbudować cywilizację. Brrr... kolejna pozycja z gatunku katastroficznych epidemii. Ale po kilkunastu minutach okazało się, że niepotrzebnie się bałam. "28 dni później" nie jest bowiem zwykłym filmem o odbudowie cywilizacji, bo posiada przesłanie dotyczące przyszłości i nautry ludzkiej.
Bardziej zainteresowałam się filmem kiedy zobaczyłam osoby jakie go stworzyły. Reżyserem jest słynny wyraziciel pokolenia Danny Boyle (autor takich obrazów jak "Trainspotting" czy "Niebiańska Plaża"), natomiast scenariusz popełnił (bo tak możnaby powiedziec) autor książki "Niebiańska Plaża", Alex Garland. Co jak co, ale duet całkiem nie z przypadku.
Historia przedstawiona w filmie jest z pozoru bardzo prosta: grupa bojowników o prawa zwierząt wbrew słowom przerażonego naukowca uwalnia z klatki kilka szympansów, które zamiast lgnąć do swych wybawicieli, zaczynają z ogromną agresją i gniewem rzucać się na nich, rozszarpując im gardła i wyrywając serca. Po kilku chwilach cała grupa już nie żyje. Następnie, tytułowe 28 dni później, w opustoszałym szpitalu budzi się młody chłopak, Jim. Zaskoczony i lekko przestraszony snuje się nie tylko po swoim oddziale, ale także po całym mieście i stwierdza, że jest sam jak palec, co więcej - na słupie w mieście odkrywa tysiące obwieszczeń o zaginięciach. W końcu udaje mu się odnaleźć grupę ludzi, jednak ci wykazują ogromną rządzę mordu. Jima ratuje dwójka odzianych w wojskowe stroje i kaski ludzi, którzy zdradzają mu historię: istnieje wirus, którym można zarazić się przez krew, a który sprawia ze ludzie chcą zabijać się nawzajem. Ta szokująca wiadomość sprawia, że Jim chce odszukać rodziców. Tak rozpoczyna się pełna niebezpieczeństw i porażek podróż, która doprowadzi do konfrontacji dwóch życiowych ideii.

Głównym tematem filmu nie jest jednak sama historia ratowania człowieczeństwa, gdyż tak naprawdę to główni bohaterowie nie zbawaiają świata, oni tylko próbują przetrwać w niepsrzyjających warunkach. Według mnie, ma on raczej pokazywać drogę, która prowadzi do zniszczenia świata, odsłaniać kawałek natury ludzkiej.
Z jednej strony mamy napadające na niezarażonych mieszkańców chmary zawirusowanych. Ale potem zbliżamy się od bardziej wyrazistego obrazu: bohaterowie filmu docieraja do dworku przebudowanego na wojskową bazę, w której mieszka dziewięciu żołnierzy wysyłajacych w świat sygnały o odpowiedzi na epidemię. Jednak to środowisko nie przypomina wcale ostoi spokoju. Żołnierze są chyba bardziej zwierzęcy i agresywni od chorych, gdyż ci napadają zarażeni chorobą, zaś wojskowi potrafią wycelować do siebie broń po głupiej sprzeczce i zmuszać kobiety do prostytucji. Niby oferują zbawienie, a tak naprawdę są jeszcze bardziej zwyrodniali od dotniętych chorobą. Ponadto, w filmie na plan pierwszy wysuwa się prawdziwe już od lat stwierdzenie, że agresja budzi jeszcze większą agresję. Oto nasi bohaterowie, aby przeżyć, muszą zabijać. Muszą, chociaż mogą nie chcieć, ale po kilku uderzeniach kijem bejsbolowym i do tego można przywyknąć. Staje się to naturalną częśca egzystencji, przetrwania. Ale nie tylko, bo autorzy pokazują, że człowiek który już raz zabije, będzie stawał się coraz bardziej brutalniejszy, nawet stając w obronie innych. To dlatego cichy i spokojny z początku Jim, który z ciężkim sercem zabił zagrażającego mu chłopca, przeistacza się pod koniec filmu w bestię i zabija niemal wszystkich meiszkańców bazy, aby uratować swoje towarzyszki podróży. Jest jednak coś, co usprawiedliwia bohatera: świat. Do takiego zachowania zmusiła go sytuacja, w jakiej się znalazł i aby przetrwać, musiał odnaleźć swoje najgłebsze instynkty i podążyć za nimi.
Owszem, jest tu też nawiązanie do powstania, czy może raczej zniszczenia świata, ale wiąże się ono z opisem przyzywczajeń i myśli człowieka. Twórcy zdają się przemawiać, że kiedy na świecie zostanie tylko garstka ludzi, gatunek ludzki nie przetrwa, bo według naszych potrzeb każdy będzie chciał dowodzić i to doprowadzi to wielkiej rzezi, takiej jak walka Jima z wojskiem. Wyrazem tego jest postać generała Henry'ego, który okazuje spokój podczas toczącej się wojny, gdyż uznaje siebie za prawowitego władcę którego wszyscy muszą słuchać, a co potwierdza że tak naprawdę zaraza jest wymysłem. Puentuje to także uwaga małej dziewczynki która pyta jednego z pilnującej jej żołnierzy, czy jeżeli dowódca zginął to on teraz nim zostanie.
: do góry :
|
|

Pod koniec, w filmie możemy także dostrzeć dwa różne światy i kilka różnych postaw wobec tragedii. Kontrastowo ukazane zostały zmagania naszych bohaterów każdego dnia, nieprzespane noce i nerwowe przechadzki przez ulice, oraz otoczona minami twierdza gdzie zabijanie chorych uznawane jwst za rozrywkę, a żołnierze liczą ilość trafionych przez siebie ciał. Każdy też inaczej radzi sobie z sytuacją: można utopić się w odrętwieniu i złapać myśli o przeżyciu tłumacząc sobie zabijanie jako coś, co trzeba wykonywać, można poświecić się tylko walce, ale można także mieć nadzieję, która pzowala przetrwać.
Ten zbitek wątków to swoiste nawiązanie do natury człowieka, ktore niestety nie rokuje nam dobrze na przyszłość.
Trzeba przyznać, że zamysł twórców był bardzo ciekawy. Film ma niesamowity, mroczny klimat i mimo, że nie pokazuje drabiny wbijającej się w oko leżącego chłopaka, potrafi przyspożyć widza o ciarki na plecach. Niewątpliwie na szczególne uznanie zasługuje muzyka, z pozoru tak niedobrana. Spokojny, niemal chóralny kobiecy głos zupełnie nie pasuje bowiem do sceny, gdzie grupa wyglądających jak zombie zarażonych ludzi goni bohaterów filmu. Jednak to właśnie sprawia, że jeszcze bardziej wczuwamy się w sytuację bohaterów, doznajemy ich strach i ból. Tak samo jest w przypadku scen walki z żołnierzami, gdzie zwykłego rytmu melodia narasta i narasta, aż wreszcie słyszymy jakby bębny i dzwonki. Taki zabieg dokładnie oddaje nam nie tylko kilmat wydarzeń, ale także ukazuje uczucia ich uczestników. Oprócz muzyki, kolejnym atutem filmu są doskonałe zdjecia. Ich prawdziwość aż poraża grozą i obrzydzeniem, kiedy z bliska można wpatrzeć się w zdeformowaną twarz człowieka zakażonego wirusem. Ale jednocześnie ich prawdziwość potrafi nas też uspokoić, kiedy widzimy bigające swobodnie stado koni, tak nieświadomych zagrożenia. Takie zmieszanie gatunku sprawia, że widz przeżywa zdarzenia z bohaterami i tak samo przejmuje się ich losem.
Jednocześnie zabieg ten posłużył czemuś innemu. Pokazał kontrast dwóch światów: zniszczonego zarazą i nietkniętego chorobą. Wyolbrzymiło to nazwajem te dwa obrazy: widok pastelowej łąki sprawił, że kilka scen dalej zburzone miasto jeszcze bardziej razi swą brzydotą. I odwrotnie: widok zgliszcz i trupów sprawia, że widz z ulgą odczuwa ideę, że w tamtym świecie istnieje jeszcze fragment nieskażonej przyrody, swoisty raj lub oaza spokoju. Co więcej - to przesłanie nie zniknęło, lecz na końcu zostało jeszcze bardzij spotęgowane: bohaterowie, przeżywszy koszmar, zaszyli się w osmatnionym, kamiennym domku na wybrzeżu Anglii, którego piękną, nizinną okolicę usłaną zieloną, niemal pachnącą trawą mamy okazję zobaczyć z lotu ptaka.
Ciekawym zabiegiem jest także ukazanie bohaterów. Nic o nich nie wiemy, ale to nie jest potrzebne abyz rozumieć wymowę filmu.
"28 dni później" nie jest może arcydziełem światowego kina. Mimo wymienionych przeze mnie plusów, film nie uniknął jednakże kilku niedociągnięć, na przykład: dlaczego zakażeni nie zabijają siebie nawzajem lub jak bohaterom udaje się przezyć podczas gdy na ich ciało tryska krew zarażonych i to im niczego nie robi (chociaż okazji do połnięcia byłow wiele), a kiedy kropelka dostaje się do oka, sprawa jest przesądzona. Ale na tle całości są to w gruncie rzeczy małe wpadki.
Na koniec chciałabym zwrócić uwagę na fakt, który najbardziej mną wstrząsnął. W pierwszej scenie (uwolnienia zwierząt) widzimy przykutego do łóżka szympansa, którego poddaje się swoistej terapii wyświetając wokół niego sceny walk i przemocy. Być może właśnie to, godzinne patrzenie na te sceny, spowodowało zmianę łagodnego charakteru zwierzaków. Jednak jeżeli na dzisiejszym swiecie znalazł się scenarzysta który potrafił wymyślić to dla potrzeb filmu, to co jeśli ktoś zechce wprowadzić takie badania w życie? Czy czeka nas taka sama walka jak Jima, Selenę i Hannah? Ja nie chcę w to wierzyć, ale seans wzbudził we mnie wiele watpliwości.
Kathy Lee
original_kath@tlen.pl
28 dni później (28 Days Later)
Ocena: 4 / 5
dramat / sci-fi USA 2002
Reżyseria: Danny Boyle
Scenariusz: Alex Garland
Zdjęcia: Anthony Dod Mantle
Obsada: Cillian Murphy, Naomie Harris, Megan Burns, Brendan Gleeson, Noah Huntley
|
| |