"Z Wilżyńskiej Doliny wszędzie było daleko"
Babunia Jagódka to stara, powykręcana podagrą czarownica, żyjąca w odludnej chatce niedaleko wioski w Wilżyńskiej Dolinie. Chatka, zupełnie zresztą jak Babunia, jest zaniedbana i powykręcana ze starości. Wiedźma, jak to wiedźma, wzbudza strach i nie jest przez pobliskich wieśniaków darzona sympatią, z wzajemnością zresztą. Nie zmienia to jednak faktu, że wszyscy wiedzą, iż babunia potrafi pomóc (bynajmniej nie na zasadzie wolontariatu) w niemal każdej sprawie, o czym przekonało się zarówno chłopstwo, żona władyki, jak i proboszcz, który w zasadzie powinien zajmować się tępieniem wiedźmy, miast żyć z nią w niemal serdecznych stosunkach. Czego się jednak nie robi dla czopków na hemoroidy...
Zbiorek otwiera uhonorowane niegdyś (jeśli mnie pamięć nie myli) nagrodą im. Janusza A. Zajdla opowiadanie "A kochał ją, że strach". Jest to sympatyczny, obdarzony niesamowitym klimatem i pozytywnym nastrojem tekst, opowiadający o Szymku, świniopasie który pragnie poślubić najbogatszą dziewczynę w wiosce i gotów jest za to oddać się na służbie babuni Jagódce. Przewrotne, pełne humoru opowiadanie kończy się zupełnie inaczej, niż można by przypuszczać, wprowadzając jednocześnie Czytelnika w doskonały nastrój i zachęcając do dalszej lektury.
"A tyś chłopcze może niezdrów? - przerwała trzeźwo Babunia, która przypomniała sobie dawniejsze wyczyny Jarosławny z wędrownymi parobkami. - Jakie z dala wielbienie? Jaki na kolanach podziw? Jak nie masz do bab śmiałości to ci ziółek trza zaparzyć gołąbeczku, i tyle ceremonii."
Śpieszę jednak zamknąć usta malkontentom, którzy w tym momencie chcą zakwalifikować zbiorek jako lekki, prosty i przyjemny, a zarazem nie niosący ze sobą żadnych poważnych treści. Zbiorek jest właściwie powieścią, opowiadającą losy babuni Jagódki, wiedźmy jakiej do tej pory jeszcze nie znaliście. Otóż nie wszystkie teksty pełne są optymizmu, zgryźliwego humoru i przyjemnego klimatu który pozostaje w nas długo po lekturze.
Są w zbiorku teksty, których lektura nie pozostawia w nas złudzeń, że życie bywa okrutne, szczególnie dla maluczkich, tych, którzy nie mają na swoją obronę mamony, zbrojnych, czy wujka będącego starostą. Już drugie opowiadanie zbiorku, "Córka grabarza" serwuje nam właśnie ciężką, brutalną opowieść o losach córek grabarza, które po jego śmierci na własnej skórze przekonują się, że życie najbardziej okrutne jest dla maluczkich. Nawet pomoc babuni Jagódki zdaje się być zawarciem paktu z diabłem.
Babunia Jagódka jest bowiem osobniczką wysoce antyspołeczną. Lata które przeżyła na tym ziemskim padole uczyniły ją oschłą, złośliwą i wyjątkowo interesowną postacią. Historia jej życia, której na początku możemy się tylko domyślać, a która staje się coraz bardziej jasna wraz z kolejnymi opowiadaniami, jest dramatyczna i pełna zarówno szczęścia, jak tragizmu i cierpienia. Nie jest przeto babunia, jak zdawało by się po lekturze pierwszego opowiadania, postacią czysto pozytywną.
"Babunia Jagódka zazwyczaj odpoczywała w tradycyjny sposób. Do pełnej satysfakcji był jej potrzebny spory bukłak miodu, ze trzy pieczone półgęski i dorodny parobczak."
Owszem, lubi dobrze zjeść, popić, pofiglować z jurnym parobkiem czy grasantem, bezinteresownie pomóc w potrzebie, ale potrafi także być okrutna i interesowna. A, no i słowo wyjaśnienia dla zdziwionych poprzednim zdaniem - jednym z przywilejów wiedźmy o umiejętnościach Jagódki jest mistrzowskie opanowanie zaklęcia "młoda i piękna". W zależności od kaprysu (i okoliczności) babunia jawi się postronnym jako zgrzybiała staruszka, lub kruczoczarna hurysa, nie pozwalająca przejść obok siebie obojętnie żadnemu z przedstawicieli męskiego rodu. I jako taka właśnie piękność lubi sobie zdrowo pofiglować, kusząc swymi wdziękami co jurniejszych przedstawicieli brzydszej płci.
Biada jednak tym, którzy zlekceważą potęgę i gniew babuni. Przekonać się mogli o tym grasanci, którzy postanowili złupić wioskę. Babunia, która do aktywnych członków lokalnej społeczności może nie należała, wzięła atak na Wilżyńską Dolinę, jako wypowiedzenie wojny jej dominium. Zbójcy którzy w swej głupocie nie docenili mocy wiedźmy skończyli tragicznie, przekonując się na własnej skórze, jak potężna i okrutna (choć trzeba rzec że sprawiedliwa) potrafi być Babunia.
: do góry : | |
Jednym słowem - jeśli liczycie na to, że "Opowieści z Wilżyńskiej Doliny" będą przesłodzone i optymistyczne do granic przyzwoitości - srodze się zawiedziecie. Pierwsza Dama Polskiej fantasy, Anna Brzezińska pokazuje w tej książce, że nie dostała tytułu niezasłużenie i potrafi mistrzowsko posługiwać się piórem. Zbiorek nie jest napisanym na jedno kopyto powtarzaniem jednego motywu, poprzez zmienianie bohaterów poszczególnych opowieści. Myślę że każdy znajdzie w książce coś dla siebie. Miłośnicy kotów na ten przykład będą moim zdaniem zachwyceni "Kotem wiedźmy", opowiadaniem nominowanym zresztą do tegorocznej nagrody im. Janusza Zajdla. Bardzo słusznie według mnie, tekst bowiem jest naprawdę doskonały, klimatyczny i nastrojowy. Opowiada o, jak się pewnie domyślacie, Kocie Wiedźmy, wypasionym kocisku, który po latach spędzonych wraz z Babunią też potrafi to i owo magicznie załatwić, oraz o nowym kapłanie. O ich poznawaniu się, przyjaźni, o tym, że kapłan nie zawsze jest tylko hipokrytą, ale bywa i zacnym człowiekiem. I opowiada również o prawdziwym poświęceniu, na jakie potrafi zdobyć się kot tylko dla wybranych przez siebie ludzi. Jeden z moich ulubionych tekstów w zbiorze.
Na tylniej stronie okładki napisano "Fantasy dla dorosłych" i naprawdę dorośli będą mieli co czytać. Zresztą książkę z wielką przyjemnością przeczyta także młodzież, która szuka w literaturze dwuznaczności, przyjemnego, choć czasem gorzkiego humoru, i opowieści pełnych metafor każących nam przystanąć i poświęcić chwilę na refleksje. Zbiorek jest jedną z najlepszych książek które miałem okazję ostatnio czytać, a i w ogólnych rankingu zajmuje bardzo wysoką pozycję. Przyznam szczerze że spodziewałem się czegoś ciut słabszego i przeżyłem bardzo miłe zaskoczenie in plus. Oby więcej takich książek na księgarskich i naszych prywatnych półkach.
Polecam wszystkim - starym, młodym i wszystkim pomiędzy. Gwarantuje że pieniędzy wydanych na "Opowieści.." nie będziecie żałować. A mówi to zawzięty przeciwnik fantasy. Fantasy zagranicznego, nudnego, sztampowego, nie niosącego ze sobą ni treści, ni klimatu. Nie urzekającego językiem, niebanalnymi postaciami, które bywają boleśnie podobne do otaczającej nas rzeczywistości. Naprawdę, daleko wszystkim zachodnim przedstawicielom gatunku do Brzezińskiej, Pacyńskiego czy znanego wszystkim Sapkowskiego. Niechaj od dzisiaj będzie wiadomo iż Polacy nie gęsi i swoje fantasy mają. I to fantasy, z którego można być tylko dumnym. Do księgarń marsz!
"Wszędzie jest tak samo, a tutaj.. - Podeszła do zbója i pochyliła się nad nim, tak że z bliska widział płomienistą magię w jej oczach. - Słyszę płatki śniegu opadające na drzewa, szum wichru wokół grani Mnicha, oddech misia w gawrze i nocny okrzyk sowy, gdy spada z nieba na zajęcze grzbiety. Słyszę przekleństwa kupca, prowadzącego konie poprzez śniegowe zaspy, sny posługaczki z gospody, gdy śpi, kuląc się z zmina pod przetartym kocem, i popiskiwania szczuraków, przyczajonych w bruździe, którzy zagryzą kupca, zanim dojedzie do karczmy."
|