:: k o m p u t e r ::   :: m u z y k a ::   :: f i l m ::   :: c z y t e l n i a ::  
  :: w w w . z a l o g a g . n e t ::  
 
NetArt - www.serwery.pl - reklama

 
  81  
C Z Y T E L N I A
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona 
 


Przypadkowi zwycięzcy.
 
f e l i e t o n
    "Posiej czyn, a zbierzesz przyzwyczajenie; posiej przyzwyczajenie, a zbierzesz charakter; posiej charakter, a zbierzesz swój los."
    William James (1842-1910)
    
    
    Kto wie że Bolesław Chrobry po zdobyciu Kijowa wziął do swego łoża siostrę Jarosława Mądrego? Czy była tak piękna, że aż Bolesław nie mógł powstrzymać swej chrześcijańskiej chuci, czy też jego pogański umysł uznał te kilka zasapanych chwil, pełnych potu i przymusu, za akt polityczny? Bolesław - o czym mało się mówi - był wielki i tłusty. Nakreślcie sobie jego obraz, tłustą nalaną twarz, nieogolony pysk pachnący potem i miodem pitnym. Ukryte pod ociężałymi powiekami wyglądające żwawe, bystre oczka. Oj miał Bolesław fantazję, był wielki, był, bo tłusty. I chrobry był, bo nie wahał się utopić ludzkiego życia we krwi czy zgwałcić. Nawet w trudnych chwilach, gdy przynoszono złe, naglące wieści, dla niego pierwszorzędnym problemem było dokończenie uczty.
    Jak więc się czuła ona, gdy zwaliło się na nią to cielsko człowieka, które ledwo utrzymywało się na koniu, kryjące w sobie umysł pyszny, brutalny i bystry? Krzyk, płacz czy kaskada agresji? Wielka bestia z zachodu, inicjator kaźni swych braci, lacki książę, a potem król, dokonuje kolejnej niegodziwości - gwałci kobietę, książęcą siostrę, pośród bogatych tkanin. A przecież na swym sumieniu miał o wiele więcej grzechów. Trudno ich ilość sklasyfikować na podstawie samych kronik. Wiadomo za to, że to on oślepił swoich braci i ich wygnał, w ten sposób torując sobie drogę do władzy i zaszczytów. I nie słuchajmy tłumaczących nam, że to było powszechnie praktykowane w tamtych czasach. Za bez mała sto lat Gal Anonim będzie się rozwodził nad ideałem chrześcijańskiego władcy, zrealizowanego według niego właśnie w Bolesławie Chrobrym. A on, teraz, tutaj, tłamsi siłą opór kobiety - czyż nie ironiczne?
    Każdy czyn ma swoją wymowę moralną. A jakie prawo stało za nim!? Prawo siły? - odpowiecie? Ale czy spotka go za to kara?! Czy pożałuje tego na te trzy sekundy zanim legnie martwy? Czy odniesie się do tego co było okrutne w jego życiu?



: do góry :
    Narody i ich barbarzyńskie historie, ludzie którym zapach potęgi wystarcza do legitymizacji zbrodni. Wszystko to co złego jest teraz wyrasta z tego samego podłoża. Świat się nie zmienia, może się niedługo zdarzyć że kolejny Hitler uwiedzie nas swoją ideologią i znów zachodnia cywilizacja wyruszy zabijać. Na tym polega uwodzicielska wiara narodów w ich wyjątkowość i doskonałość. Każdy naród i jego Temudżyni... którzy zdziałali rzeczy wielkie i efektowne, ale przez nich, za nimi, za ich sprawą spływała hektolitrami ludzka krew!
    Uderzmy się w pierś. My również kolekcjonowaliśmy i oddawaliśmy cześć barbarzyńcom. Na przykład Bolesław Krzywousty zawdzięcza swoją wielką sławę zamiłowaniu do przelewania krwi i szczególnemu i regularnemu obyczajowi łamania danego słowa. Uwielbiał polowania i wyprawy wojenne - zorganizował ich wiele, a na nich mordować można było ludzi bez liku, łupy wojenne zagarniać, więc rycerze - ówczesna brudna zbieranina łajdaków - uwielbiali go, dawał im możliwość wzbogacenia się na nieszczęsnych wieśniakach i mieszczanach. Miał też brata Zbigniewa o którym w historii się mówi że był bękartem bez praw do tronu. Był to człowiek jak na tamte czasy światły, wyciągnięty z klasztoru - gdzie uczył się na mnicha - przez oligarchów, w interesie politycznym: oligarchowie nie chcieli pozwolić na wzmocnienie się roli księcia wspieranego przez pospolite rycerstwo. Zbigniew - cichy, spokojny i uczony, bez jakichś większych ambicji, nie potrafił sobie jak Krzywousty zaskarbić sympatii rycerstwa bo mordowanie zwierzyny wcale nie było jego ukochaną rozrywką. Zbigniew poddał się woli swego brata, który znów złamał dane mu słowo. Podczas wykonywania kaźni wypalenia oczu zmarł.
    Więc teraz gdy stoję tu i gdy mówisz mi: jesteś zły i okrutny - odpowiadam: nie jestem zły i okrutny bo nie czynię zła z pełną jego świadomością. Wszelka zaś nikczemność jaką za sobą zostawiam to jego dziecinna odmiana, żart niemowlaka z butelką mleka, przypadek chłopczyka który ściąga obrus ze stołu w efekcie tłukąc zastawę. To największe łajdactwo jakie mogę uczynić: efekt zbiegu okoliczności, który zamienia się w lawinę która pochłania także innych. Jedyne nad czym się zastanawiam, jedyna co mnie dręczy, to pytanie: czy inni także ściągają obrus ze stołu tłukąc jednocześnie zastawę stołową? Czy byli nieświadomi zła? Czy Chrobry i Krzywousty byli jak ja trybikami w machnie losu? A jeśli tak, to - na Boga - ile czasu już trwa ten obłęd, w którym nikt nie panuje nad tym, co się dookoła niego dzieje, i nad tym, jak go oceni czas? I czy to kogokolwiek tłumaczy z potrzaskanych salaterek?


 
  
  
Copyright (c) 1998-2003 Załoga G
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona