| |
Rasowi RPGowcy pewnie mało co nie zakrztusili się, gdy wydane w 2002 r. Divine Divinity, belgijskiego Larian Studios, okazało się grą wybitną i na tyle nowatorską, by stać się największą niespodzianką roku. Pamiętam, nie szczędziliśmy Divine pochlebstw. Jest nadzieja, ba, nawet jest niemal pewne, że sequel gry również zbierze gromkie brawa. Niestety musimy na niego jeszcze trochę zaczekać, a jak na razie, na przystawkę, oferuje się nam Beyond Divinity. Ponoć tak samo dobre.
| |
Rzekłem o przystawce, gdyż tak naprawdę Beyond Divinity nie jest ani prawowitym sequelem Divine, ani tym bardziej formalnym dodatkiem. Jest to coś po środku, swoisty pomost, który złączy Divine i jego następcę. Gra rozwija więc wątek Divine Divinity oraz wprowadza sporej ilości zmiany w samej rozgrywce Świat ujrzany przez nas w Beyond Divinity nie jest bardzo odległy. Zmagania naszego bohatera w uniwersum Rivellonu ujrzymy dokładnie 20 lat po wydarzeniach mających miejsce w Divine Divinity.  Co działo się przez ten okres? Otóż Zakon Świętości, założony przez naszego herosa, dzielnie panował i dzielił wspomnianym Rivellonem. Jednak do czasu. Gra zaczyna swoją historię w momencie, gdy pech sprawia, że paladyn z Zakonu spotyka się na ubitej ziemi z pewnym nekromantą. Spotkanie to jest o tyle nieszczęsne w skutkach, że w efekcie bohater zostaje wchłonięty do piekielnego świata Nemesis. Tam spotyka Samuela, mrocznego demona, który ni stąd nie zowąd uznaje naszego paladyna za wybawcę wrogiej nacji, która nie zdołała pewnego czasu sprostać demonom. Zatem przeciwnika już mamy. Poza tym, co ważne, nasz bohater staje się połączony duchowo z pewnym Czarnym Rycerzem, który oczywiście nie pała do niego sympatią. Zaatakować go jednak nie może - maskarada polega na tym, że gdy nasz bohater umrze, zginie także Rycerz. Tak więc oboje są na siebie skazani, i mimo wszystko muszą się tolerować, lecz do czasu gdy... któryś z nich nie opanuje sztuki zwanej riftrunningiem, notabene jednego z najważniejszych celów w grze.
 Dzięki niemu bowiem, duchowe scalenie postaci minie oraz, ku uciesze naszego paladyna-pechowca, przetransportuje postać do innego wymiaru, w tym wypadku z Nemesis do Rivellonu. Sztuka ta nie będzie łatwa do opanowania. Na naszego bohatera czyhać będzie stado wrogich demonów i innych kreatur, napotykanych podczas przemierzania nie-odkrytego ogromnego świata gry. To, co urzekło graczy w Divine, zaaplikowano także w Beyond Divinity. Jest to ogromny, interaktywny świat.
: do góry : | |
Swoją drogą, właśnie wielka interaktywność była niezwykłym motorem napędowym gry. Zostaniemy oczarowani więc liczbą ponad 400 pobocznych postaci, czyli dwa razy więcej, niż to miało miejsce w Divine. Budowa świata to 5 odmiennych od siebie planów, takich jak labirynty czy też charakterystyczne roślinne lokacje. Co ważne - wszystkie questy, postaci czy przedmioty generowane będą w czasie rzeczywistym. Możliwe będzie, że spotkany przednio NPC postanowi opuścić dotychczasową lokację i więcej już go nie spotkamy. Największą zmianą poczynioną w stosunku do Divine jest mimo wszystko pozbycie się starego systemu rozwoju postaci. Znikną trzy klasy - mag, rycerz i złodziej. Tym razem poszczególne umiejętności kształtować będzie gracz, podejmując konkretne decyzje podczas gry. Dobrze znani staną się także nauczyciele konkretnych umiejętności. Do którego się wybierzemy i w jakim celu, to znów zależy od nas. Pewne jest, że nie odmówią nam usług, by wzbogacić naszą wiedzę w sferze walki, psychiki, magii i przetrwania. Identycznie sprawa ma się z czarami. Gracz sam wybierze jaką formę przybierze jego przyszłe zaklęcie. Czy będzie to ogień i wiatr, to już tylko i wyłącznie sprawa indywidualna. Naprawdę wszystko to zachwyca - słowem - główną rolę odgrywa nasza inwencja i wyobraźnia, co w RPG jest niezwykle ważne.
W Divine nie głowa a mięśnie bohatera świadczyły w dużym stopniu o wygranej. Tym razem hack&slash wspierany będzie poprzez elementy taktyki. Taktyka wdarła się także dlatego, że AI i umiejętności postaci ulegną znacznej poprawie. Walki nie będą już tylko sprawami formalnymi, a najbardziej wymagającym elementem gry. Gracz stanie się także dyplomatą. Wynik potyczki można będzie ustalić przy "stoliku", idąc na ugodę w rozmaitej formie. Fajki pokoju pójdą więc w ruch. A zapalimy je nieraz w grupie. Nasz zespół wzbogacą bowiem inne jednostki, jak rozmaite zombie czy zwykli ludzie. Jeśli mimo wszystko nie damy sobie rady z kolejnymi starciami, a nasza postać stanie się za słaba, z pomocą przyjdą Battlefieldsy, czyli poboczne światy, oferujące nam mnóstwo questów i innych możliwości rozwoju. Główna kampania stanie się zatem odciążona na rzecz pomniejszych. Wyobrażam sobie zatem, ile będzie gry.
Ekwipunek oddany do naszej dyspozycji zwiększy swoją pokaźność. Co ważne, więcej będzie nim handlowania i wymian. Znacznie okrojona sakiewka wpłynie na to, że nieraz staniemy przed dylematem w co zainwestować. Tarcza, a może flakonik mikstury leczniczej?
Wreszcie, Beyond Divinity korzysta z DirectX 9.0, przy okazji wykorzystując jednak silnik poprzednika. Tak więc 3D połączone zostanie z dwuwymiarowymi tłami. Możliwy będzie też zoom oraz zmiana rozdzielczości na wyższe. Graficznie gra idzie naprzód, lecz nie jest to jednak trójwymiarowy RPG, nawiązujący do np. Morrowinda. Benchmarków się nie spodziewajmy... Co do Audio... Kto zachwycał się muzyką w Divine, zachwyci się pewnikiem i raz drugi. Nazwisko Cyryl Pokrowski powinno miłośnikom muzyki co nieco mówić. Jeśli jednak nadal macie mgłę przed oczami, to uświadomię Was, że to ten Pan stworzył muzykę do pierwszego Divinity, za którą został wiele razy sowicie nagradzany...
Szczerze powiedziawszy Beyond Divinity to same "gwiazdy". Sprawdzony system, mnóstwo poprawek, jeszcze więcej nowości plus staranne wykonanie techniczne. Więcej rozjaśni kilka dni od wydania numeru, czyli gdzieś w czerwcu, kiedy to ma się ukazać gra. Graficznie będzie mimo wszystko nieco archaiczne, jednak myślę, że nie będzie to przeszkodą do fenomenalnej zabawy...
Damian "Ferrante" Wielgosik
NAPISZ!
Premiera: Czerwiec
Producent: Larian
Internet: www.beyond-divinity.com
|