:: g r y ::   :: m u z y k a ::   :: f i l m ::   :: c z y t e l n i a ::  
  :: w w w . z a l o g a g . n e t ::  
 

 
  18  
G R Y
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona 
 


BLITZKRIEG: BURNING HORIZONT

 
z a p o w i e d ź
 
Patrząc na większość gier, sięgających swoją fabułą w realia II Wojny Światowej można dojść do dwóch dosyć dziwnych konkluzji. Pierwsza, tylko Amerykańscy żołnierze walczyli w działaniach DWŚ oraz druga, podczas owej wojny odbyły się tylko dwie bitwy: Pearl Harbor, oraz inwazja w Normandii. Gros gier opiera się wyłącznie na głównych bitwach i pozwala graczowi stanąć jedynie po Alianckiej stronie konfliktu, tak jakby wirtualne wcielenie się rolę dowódcy Wermachtu było zbrodnią przeciw ludzkości.

 


Blitzkrieg nie jest typową strategią czasu rzeczywistego, nie zbieramy tutaj żadnych surowców, budowanie bazy także nie leży w naszych kompetencjach. Nie jest to przeciętny RTS gdzie taktyka sprowadza się do wirtualnego spłodzenia przeogromnej liczby jednostek i rzucenia ich na drugi koniec mapy w celu praktycznego zadeptania przeciwnika. Jako rasowy generał, gracz dostaje określona liczbę jednostek, z użyciem których musi wykonać powierzone mu zadanie Wszystko zależy wyłącznie od Ciebie generale, twoje zdolności przesądzą o tym, czy korzystając z mnogości jednostek stworzysz sprawnie współdziałającą, drapieżną wojenną bestię, która wgryzie się w pancerze przeciwnika stalowymi kłami rozdzierając jego metalowe wnętrzności na części.


Czy masywnymi łapami wsparcia zmiażdżysz doszczętnie wijącego się w agonalnych bólach wroga. Czy genialnie zaplanowanym natarciem, niczym muskularnymi szczękami wyrwiesz serce przeciwnika ociekające czerwienią. Ostatni takt wygasającego życia będzie dla ciebie pieśnią krwawego zwycięstwa.

Produkt finalny zawierać będzie 28 misji rzucających gracza, jego klawiaturę oraz myszkę (a być może i jego rodzinę) w teatr działań wojennych. Trzon gry stanowić będzie 18 misji będących wirtualizacją kampanii niejakiego pana Rommela. Ślady naszej myszki pozostawimy więc w północnej Afryce, Francji i lepiej zaopatrzcie się w długi kabel lub mysz bezprzewodową ponieważ przyjdzie wam toczyć jej kulkę po ziemiach Singapuru. Dodano nowe narody tj. Australię, Finlandię, Japonię oraz Polskę. Stopień ich zaangażowania w grze oraz ewentualna możliwość grania jednostkami z tych krajów pozostaje na chwilę obecną tajemnicą. Wachlarz misji jest kuszący, poczynając od zrzutów spadochronowych, misjach ratunkowych, tajnych akcjach na tyłach wroga, poprzez kontrataki, a na zabójstwach skończywszy.

AI przeciwników ma być dowodem iż ewolucja faktycznie działa. Według informacji producenta żołnierze dowodzeni przez komputer będą posiadać większą niż dotychczas inteligencję.


Dla przykładu, w poprzednich grach tej serii snajper mógł spokojnie bez pośpiechu, wylegując się w trawce ściągać całe zastępy piechoty. Teraz już po kilku strzałach komputerowy przeciwnik zlokalizuje pozycje snajpera i nieuchronnie wyeliminuje go z rozgrywki, niejednokrotnie szybciej niż zdołamy zareagować.




: do góry :
Poza tym jednostki przeciwnika zostały ulepszone pod względem taktycznym. Szybkie ataki, rozważne wykorzystywanie wsparcia z powietrza i lądu, oraz słabych punktów przeciwnika, to wszystko będzie na porządku dziennym (i nocnym, of course).

Do waszej dyspozycji drodzy generałowie zostanie oddane 50 nowych, do tej pory nie występujących w Blitzkriegach jednostek. Przyjdzie wam nosić między innymi mundury chłopaków z Africa Corps, lub piechoty Australijskiej. Lepiej żebyście mieli międzynarodowe prawo jazdy ponieważ czekają na was japońskie czołgi, myśliwce Zero, czołgi Panzer IV H oraz bombowce Blenheim.

Gra opiera się na silniku graficznym 2D. Wiem, wiem, w tym momencie połowa z was właśnie wstała z krzeseł i drze się przez okno, lub po prostu z wrażenia wkomponowała się w podłogę lotem koszącym, a wasze radeony dostały arytmii coolerów. Ale ilość detali oraz jakość grafiki jest powalająca i spokojnie można stwierdzić, iż przewyższa ów produkt gry wykorzystujące w pełni silniki 3D.


Animacja postaci oraz jednostek jest bardzo miła dla oka. Takie detale jak przeładowywanie broni przez naszych żołdaków naprawdę cieszy spojówkę gracza. Poza tym jest wiele osób w których tkwi duch taktyczno-strategiczny, natomiast w ich komputerach cichutko szumi wiatrak od GF2, i ta gra jest właśnie dla nich. Interakcja z otoczeniem jest tu wręcz przeogromna.

W zasadzie wszystko w tym wirtualnym świecie można wysadzić, jedynym ograniczeniem jest ilość materiałów. Domy, mosty, zabudowania, to wszystko każdy miłośnik dewastacji będzie mógł posłać do nieba dla budynków. Po przejeździe kolumny czołgów pole zostaje usłane poprzewracanymi drzewami, które łamią się pod naporem różnorodnych mutacji Rudego 102 niczym gwoździe w rękach Gustlika.


Na ziemi po ostrzale artyleryjskim w zasadzie można sadzić kartofle, tak koncertowo zostaje zorana. Aby uratować wioskę zajętą przez nieprzyjaciela można ją po prostu zrównać z ziemią grzebiąc oprawcę w gruzach.

Gra jest metaforycznym rzuceniem rękawicy w twarz typowym strategiom czasu rzeczywistego. Nie spodziewaj się drogi graczu tutaj standardowego postępowania typu "buduj ile wlezie, jak najszybciej i wyjazd z baru na wroga". Przyjdzie ci wysilić troszkę swój intelekt, więc jeżeli jesteś zainteresowany tą grą, być może powinieneś ograniczyć spożycie destylatów owocowo-wyskokowych, które nieuchronnie zmniejszają zasobność szarych komórek.

Paweł Konstanty
NAPISZ!


Premiera: II kwartał 2004
Rodzaj: RTS
Producent: CDV
Wydawca: Ubisoft
 
  
  
Copyright (c) 1998-2004 Załoga G
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona