:: g r y ::   :: m u z y k a ::   :: f i l m ::   :: c z y t e l n i a ::  
  :: w w w . z a l o g a g . n e t ::  
 

 
  29  
G R Y
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona 
 


THE BLACK MIRROR

 
z a p o w i e d ź
 
Bardzo zazdroszczę moim kolegom "po fachu" z prawie całego cywilizowanego świata. Chciałbym, tak jak oni zamiast tej zapowiedzi mieć już dawno na koncie recenzję zlokalizowanej wersji The Black Mirror. Niestety nie rozumiem opieszałości i zachowawczości polskich dystrybutorów, którzy sprawnie ignorują ten przygodowy tytuł. Co prawda krótka historia naszej "branżoliady" zna dziesiątki, jeżeli nie setki, podobnych przypadków (choćby The Longest Journey), niemniej w tym wypadku nie zapowiada się nawet na zmianę tego przykrego stanu rzeczy. Wróćmy jednak najpierw do roku 2000, kiedy to zaczyna się historia omawianej gry.
 


W styczniu tegoż roku zespół sześciu czechów (programiści Martin Preisler i Michael Gróf; graficy i animatorzy Michal i Pavel Lekarek oraz Jan Blin; a także muzyk i dźwiękowiec dźwiękowiec Zdenek Houb - wszyscy oni będący jednocześnie głównymi twórcami i projektantami gry) skupionych pod szyldem Unknown Identity postanowiło skorzystać z doświadczenia zebranego przy okazji ich poprzedniej produkcji, czyli mało znanej i niszowej produkcji pod tytułem The Messenger of the Gods, by opowiedzieć swoją wersję klasycznej, ponurej historii.

Przeszłość, czyli odwrócony obraz naszej rzeczywistości

W tej historii nie ma miejsca na gonienie za trendami. W roli głównej nie wystąpi piękna i powabna niewiasta, nikt nie zbawi świata, nie wykaże się altruizmem. Nie będzie też okazji do porównań i mówienia o wzorowaniu się na innych "growych" dziełach - choć należałoby wspomnieć o tzw. "klasycznym podejściu", o czym dalej.


Główną figurą w tej opowieści jest szlachetnie urodzony mąż o imieniu Samuel Gordon. Po wielu latach powraca on do swoich rodzinnej miejscowości w Anglii. Przez 12 długich lat wzbraniał się on przed powrotem w to budzące nieprzyjemne wspomnienia i niewygodne poczucie winy miejsce. Okazuje się jednak, że przeznaczenie ma własne plany wobec niego i raz jeszcze zmuszony będzie on wstąpić w progi rodzinnego dworu Black Mirror. Do Samuela dotarła, bowiem informacja o nagłej śmierci jego pradziadka Williama Gordona, który w dość tajemniczych okolicznościach po prostu "wypadł" z okna. Wszystkie ślady, jak np. Symptomy choroby psychicznej występujące już od dłuższego czasu u Williama wskazują na samobójstwo. Tymczasem Samuel udaje się do Anglii, by na pogrzebie opłakiwać i uczcić pamięć tak bliskiego mu praszczura. Wkrótce jednak nabiera naturalnych podejrzeń, co do szczegółów śmierci swojego krewniaka, wchodzi bowiem w posiadanie skomponowanego przez pradziadka listu a także należącego doń pamiętnika, które rzucają całkiem nowe światło na wydarzenia ostatnich tygodni. W tym samym czasie w Black Mirror rozpoczyna się seria tajemniczych zgonów i dziwnych wydarzeń. Samuel Gordon nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że te wszystkie wydarzenia obracają się wokół jego skromnej osoby.


Ta ponura i niepokojąca intryga opowiedziana jest na przestrzeni sześciu długich rozdziałów i obejmuje zasięgiem ponad 150 klimatycznych lokacji, w tym szpital dla obłąkanych, cmentarzysko, opuszczone posesje, średniowieczne zamki, gotyckie kościoły, podziemne świątynie i laboratoria oraz wiele innych przyprawiających o dreszcze miejsc. Tylko tyle dane Wam będzie poznać gdyż, jak słusznie zauważyli czescy twórcy fascynujące i przerażające historie są fascynujące tym bardziej, im mniej szczegółów na ich temat znamy, a skomplikowane zawiłości i niuanse intrygi lepiej odkrywać samemu. Oczywiście teraz, gdy w internecie i prasie zagranicznej przeczytać już można kilkadziesiąt różnych recenzji nietrudno byłoby poznać więcej szczegółów fabuły, ale mam nadzieję, ze powyższe informacje brzmią dla Was wystarczająco zachęcająco.

Podróż w mrok

Wydatnie pomocne przy tworzeniu mrocznej atmosfery są tu też inne elementy. Do tej pory w internecie ukazały się dwie wersje demonstracyjne The Black Mirror (szczególnie polecam obszerniejszą, zawierającą cztery oddzielne fragmenty gry, wersję v.1.2). Pozwalają one na własne oczy i uszy przekonać się o tej prawdzie, gdyż screeny naturalnie nie oddają sprawiedliwości nawet warstwie video, a dostępne na internetowej stronie Balck Mirror próbki muzyki są wyrwane z "nastrojowego" kontekstu tworzonego przez wszystkie składowe gry.


: do góry :
Technologicznie gra nie oszałamia, jak współczesne gry 3D, estetycznie i plastycznie może odbiega nieznacznie od Syberii. Odmówić za to nie można jej bardzo sugestywnej, gęstej atmosfery, jaką roztacza wokół siebie sama tylko warstwa audio-video. Większa część gry toczy się w mrocznych, spowitych mgłą, bądź zraszanych strugami deszczu sceneriach. Zmurszałe mury i pokryte pajęczynami ściany dawno opuszczonych miejsc straszą, tak jak straszyć powinny, a błyski piorunów rozświetlają na chwilę tą mroczną scenerię. Stare to, co prawda chwyty, ale podane w świeższej oprawie, ze smakiem i wyczuciem, a przez to odkryte jakby na nowo. Świetnie w oprawę wkomponowuje się muzyka, która niepokojącymi tonami wydatnie pomaga nakreślić i wzmocnić atmosferę. Jest to też ten rodzaj warstwy muzycznej, który nie jest ani tak nachalny, jak orkiestra dęta, który w niektórych tytułach potrafi dudnić fanfary przy byle okazji, ani tak znacząco subtelny, jak ambientowe świsty i szumy Fallouta (które to "świsty i szumy" gwoli ścisłości bardzo mi się podobały). To po prostu droga środka pomiędzy wyraźnymi, a jednocześnie podległymi mrocznej historii kompozycjami. Z miłą chęcią usłyszałbym więcej motywów z tej gry.


Rzemiosło klasyczne

The Black Mirror jest klasyczną przygodówką. Posługuje się ona prostym i intuicyjnym interfejsem point n'click, świat gry przedstawia w klasycznym już dwuwymiarowym, prerenderowanym rzucie z trzeciej osoby, również zagadki oparte są głównie na tradycyjnym używaniu przedmiotów oraz sporadycznie na rozmowach z postaciami. Czesi postanowili nie szokować rewolucyjnymi koncepcjami. I dobrze. Trudno zresztą tego oczekiwać po grupie zaledwie sześciu ludzi, dla których dana produkcja jest prawdziwym debiutem na rynku profesjonalnym, ludzi nieposiadających ogromnego budżetu i wparcia giganta wydawniczego. Zamiast tego uzbroili się w oryginalny pomysł oraz konkretną wizję jego stosunkowo efektownej, a przede wszystkim efektywnej realizacji. Skupiając na tym zadaniu swoje wysiłki i talenty mieli pewność, że choć skromne, to ich zamiary ziszczą się w pełni.


W porównaniu z ostatnimi tego typu produkcjami, jak Syberia, czy Najdłuższa Podróż, The Black Mirror wydaje się być produkcją na pewno nie tak "przełomową" czy wybitną. Niemniej już na pierwszy rzut oka i po obcowaniu z zaledwie jej demem mogę uczciwie stwierdzić, że jest to gra równie oryginalna, co wymienione wcześniej tytuły, a przy tym wykonana z równie duża atencją i przywiązaniem do szczegółów. Jest to dzieło zdecydowanie godne uwagi graczy, którym podobały się dwie wyżej wymienione gry przygodowe.

Postulat do dystrybutorów

Wracając do wstępu tego artykułu, tym bardziej szkoda, więc że The Black Mirror na chwilę obecną nie znalazła w Polsce dystrybutora gotowego zaprezentować ją szerszemu gronu odbiorców. Myślę, że na taki krok - w przypadku tej ciekawej produkcji bynajmniej niewymagający, czy szczególnie ryzykowny (a wręcz przeciwnie) - zasługuje zarówno sama gra, jak i polscy gracze. Moim skromnym zdaniem jedyne, czego ta gra potrzebowałaby do sukcesu w naszym kraju to dobre tłumaczenie (ekhm... ach czegóż to człowiek nie zrobi dla podpisania korzystnej umowy z dystrybutorem), znany głos i nazwisko - dajmy na to popularnego i lubianego Rafała Królikowskiego, który moim skromnym zdaniem swoją charyzmą i głosem idealnie pasuje do odegrania roli Samuela Gordona, oraz doprawdy skromnego nakładu środków na reklamę. No... chyba, że nasi dystrybutorzy nie potrafią zareklamować i sprzedać niczego z obrębu gatunku przygodówek, co nie prezentuje na okładce urodziwej niewiasty.

V'ayoosh
NAPISZ!



Premiera: Już jest
Premiera PL: ?!
Rodzaj: Przygodówka
Producent: Unknown Identity
Internet: www.futuregames.cz/poselsmrti/
 
  
  
Copyright (c) 1998-2004 Załoga G
  poprzednia strona : spis tresci : następna strona