| |
Elitarność nie popłaca. Gry skierowane swoją tematyką do wąskiego grona
odbiorców z zasady muszą mieć mały budżet i ograniczać się do ekonomiczniejszych
rozwiązań. Stąd wniosek, że dzieła elitarne z zasady przeczyć powinny
rozmachowi... | |
Są jednak różne pola na których dziedzinie można wykazać się czymś szczególnym.
Dla przykładu jedną z najlepszych opraw multimedialnych w historii gier na PC
zasłynęło Diablo II. Multimedia jednak kosztują i pozostają zawsze lwią częścią
kosztów produkcji gry. Horse Racing Manager to istna maluteńka perełka, jedna z
naprawdę niewielu gier poświęconych dziedzinie wyścigów konnych. Jednak od razu
ostrzegam, gra ta podobać może się tylko miłośnikom jednego z najpiękniejszych i
najbardziej majestatycznych zwierząt powszechnie znanych człowiekowi.

W Horse Racing Manager mamy możliwość grania trzema trybami. Pierwszym z nich są
najzwyklejsze wyścigi w których wcielamy się w rolę dżokeja. Wybieramy konia, po
uwzględnieniu całkiem licznych statystykach odzwierciedlających jego
wytrzymałość, siłę czy przyspieszenie. Kolejnym wyborem będzie wybór dżokeja,
którego charakteryzuje styl jazdy, opanowanie i doświadczenie. Uczestniczyć
będziemy mogli w mistrzostwach świata lub w pojedynczym biegu. Wybieramy także
klasę wyścigu: galop albo kłus. Podczas wyścigu określamy styl jazdy, pozycję
jaką ma przyjąć dżokej, prędkość jaką mamy wymóc na koniu lub ewentualne
uderzenie batem, co oczywiście ujemnie działa na wytrzymałość naszego pupila i
jego siły. Nadmierne sforsowanie konia może doprowadzić do szybkiej utraty sił,
a tym samym utratą prędkości przed metą. Nawet w przypadku grania na najniższym
poziomie trudności gra w roli dżokeja wymaga stosowania odpowiednio przemyślanej
taktyki.
Drugą formą rozgrywki jest wcielenie się w hazardzistę. Stawiając zakłady na
gonitwy możemy zdobyć fortunę. Kto kiedykolwiek bawił się w obstawianie „bloków”
w lokalnych domach hazardu, a do tego pozna logikę gry, ten zbije wirtualną
fortunę, jeśli ta mniej wirtualna będzie mu życzliwa...
Trzecim i najbardziej skomplikowanym trybem gry jest kampania, w której tworzymy
własną stadninę. Oprócz stworzenia własnej postaci, wyboru kolorów i znaków
stadniny zdecydować musimy się na jedno z dostępnych państw – każde cechuję się
innym klimatem, kosztami utrzymania i prestiżem. W każdym państwie do wyboru
będziemy mieli kilkanaście różnych lokacji, w których otworzyć będziemy mogli
własną stadninę, każde cechujące się innym mikroklimatem, odległością od miasta,
kosztem zaopatrzenia i już gotową zabudową. Na miejscu będziemy mieli możliwość
rozbudowy infrastruktury naszej stadniny, czyli budowy dodatkowych boksów,
budynków administracyjnych i tym podobnych. Stadnina nie może istnieć oczywiście
bez koni.

Na początku będziemy musieli jakieś kupić, czy to korzystając z aukcji, czy
to kupując w innych stadninach. Później będziemy mieli możliwość parowania koni
i hodowli prawdziwych championów. Każdemu z naszych podopiecznych będzie
należało w odpowiednim czasie przeprowadzać badanie lekarskie, zmieniać dietę
czy po prostu zmienić formę treningu. Zanim jednak cokolwiek będziemy w stanie
uczynić z naszymi zwierzętami konieczne będzie zatrudnienie personelu. Tutaj do
wyboru będziemy mieli różnie wykwalifikowaną kadrę, od administracyjnej po
trenerską. Od ilości zatrudnionych ludzi zależeć będą możliwości treningu i
rozdziału godzin pomiędzy nasze konie. Co ciekawe firma posiada własne morale
załogi, a co za tym idzie, możemy na niego wpływać zmianą stosunku do naszych
pracowników, od autorytarnego po familijny. Złe dobranie jakiegokolwiek czynnika
może doprowadzić do rozprzężenia i „rozłażenia” się firmy.
: do góry :
| |
HRM jest grą ekonomiczną w pełnym tego słowa znaczeniu. Po wydaniu poleceń
możemy przejść do następnego tygodnia, lub wybrać dłuższego odcinek czasu, nawet
do kilku miesięcy. Pieniądze zarabiamy oczywiście na sprzedaży koni, co jest
mało rentowne i gonitwach, co wymaga wytrenowania naprawdę zabójczych maszyn...
Nim do tego dojdzie każdy tydzień przynosić nam będzie nowe informacje ze świata
wyścigów konnych. Cała społeczność, statystyki koni, najlepszych trenerów i
dżokejów ulegać będą dynamicznym zmianom, a w miarę nowych osiągnięć nasza
stadnina zdobywać będzie renomę i sławę lub popadnie w ruinę i zbankrutuje.

Pod względem możliwości jakie stoją otworem przed nami jako właścicielami
stadniny są ogromne. Naturalnym jest, że gracz na początku pogubi się w opcjach
i nim osiągnie sprawność minie wiele godzin i zbankrutowanych firm...
Pod względem technicznym HRM jest kolejną niskobudżetową grą. Większość gry
managerskiej odbywa się na planszach przypominających schludny i przejrzysty
program do formatowania twardego dysku. Grafiki jest w nim tylko tyle ile jest
konieczne aby nie posądzić gry o rodowód „3.11”. Same wyścigi nie są też tak
wielce miłe dla oka. Grafika jest niskopoligonowa, a tekstury używane są z dużą
powściągliwością. Trawa wygląda okropnie, nie inaczej też prezentują się
trybuny. Co zaś w kwestii koni? Powiedzieć należy zdanie umiarkowane. Kto
oglądał obrazy Juliusza i Wojciecha Kossaków czy też Andrzeja
Nováka-Zemplińskiego ten wie jaki dynamizm kryje się w końskim galopie.
Przedstawienie go w prostej animacji jest niemal niemożliwe, a większość takich
prób skazuje na śmieszność. Konie w HRM zostały opracowane dość szczegółowo,
jednak o płynności i dynamizmie ich biegu trudno powiedzieć wiele ciepłych słów.
Choć w tle dotychczasowych osiągnięć grafików gier jest to już całkiem dużo.

Horse Racing Manager jest grą skierowaną do ściśle określonego grona, którym
są miłośnicy koni i tylko pod takim względem winna być oceniana. Większość
miłośników gier ekonomicznych zostanie zatrwożona komplikacjami wynikającymi z
prowadzenia stadniny i grę pozostawi na półce. Jest to tytuł elitarny, wyważony,
świetnie dopracowany, wręcz monumentalny pod względem merytorycznym. Nie można
go jednak polecić każdemu, a już na pewno nie osobom które chciałyby jedynie
pojeździć sobie na szybkim wierzchowcu. Jazda przypomina tu bardziej
skomplikowany symulator lotu, niż proste GTA3. HRM nie jest grą dla wszystkich,
jest jednak małą, unikatową perełką, która znaleźć powinna uznanie wąskiego
grona miłośników koni.
Bogusław „Fan Anf” Wójcik
|