| |
Na Krzyśku Zalewskim ciążyła wielka odpowiedzialność. Wybrany przez lud na idola miał wnieść do popowych mediów trochę gitarowych brzmień. Po przesłuchaniu jego płyty ośmielam się wątpić w renesans rockowego grania, a tego że sprawcą odrodzenia nie będzie "Zalef", jestem bezgranicznie pewien.
| |
Szczerze mówiąc, nigdy za specjalnie nie wierzyłem, że wygrana Krzyśka zmieni coś w naszym małym muzycznym zaścianku. Co więcej, pomimo tego, że "Zalef" potrafi śpiewać w sensie dźwiękowej czystości, głos jego jakoś nigdy do mnie nie przemawiał. Zastanawiałem się jak to się stało, że chłopak ten wygrał tak popkulturowy program. Chyba bardziej od muzyki przez niego prezentowanej, ludziom podobała się jego postawa, podejście do życia i szczerość.
Na płytę zwycięzcy drugiej edycji Idola kazano nam czekać długo. Dlaczego? Tego nie wiem, ale że lubię sobie "pogdybać", mógłbym spróbować zgadnąć. Jak pewnie wiecie, Krzysiek gra w zespole o "potwornej" nazwie Loch Ness. Z tego co mi wiadomo, chłopaki mieli już kilka napisanych kawałków przed występem Krzyśka w programie. Znając jednak prawa rynkowe i zachowanie polskich "mejdżersów", Krzysiek musiał zaśpiewać na tym krążku (w Loch Ness gra na gitarze i podkłada tzw. back-up wokal), nazwa miała kojarzyć się z samym zwycięzcą i tak musiał powstać nowy materiał.
Część tekstów (konkretnie 3) napisała na ten album Kasia Nosowska, natomiast resztę sam "Zalef". Dosyć wyraźnie rysuje się różnica między lirykami napisanymi przez te dwie osoby, co chyba dla nikogo nie będzie zaskoczeniem. Kasia nie jeden tekst już w życiu napisała i ma ona dosyć charakterystyczny, rozpoznawalny sposób ujmowania spraw, natomiast Krzyśkowi do tego poziomu jeszcze sporo brakuje. Niemniej teksty oceniam ogólnie pozytywnie. Wszystkie, oprócz covera Edie Brickell "Who I Am", są po polsku, poruszają się dość sprawnie po narzuconych tematach.
: do góry : | |
Muzyka zawarta na "Pistolecie" (na marginesie bardzo podoba mi się ten tytuł, wyróżnia się spośród szarej masy pseudo-refleksyjnych wynurzeń zawartych w kilku prostych słowach; prosto i znacząco - to lubimy), jak już wcześniej nadmieniłem, z całą pewnością może zaskoczyć ludzi oglądających drugą edycję Idola. W międzyczasie Krzysiek posłuchał nieco Audioslave i Alice In Chains, inspiracje którymi to zespołami przesłoniły całkowicie heavy metal. Określając rodzaj muzyki powiem dwa słowa - jest rockowo. Niestety jak dla mnie jest to rock bez większego polotu. Tak naprawdę jedynie "Znikam", numer do którego być może mieliście okazję zobaczyć dosyć fajny teledysk, trafił do mnie w pełni. Reszta numerów jest dosyć nijaka, po prostu nudna. Niektórym nawet udało się wytworzyć grymas zniesmaczenia na mojej twarzy ("Prawo pięści"), lecz ogólnie podczas słuchania tej płyty towarzyszyła mi obojętność. Muzyka rockowa powinna porywać, zachęcać do wsłuchiwania się w nią, do zabawy, żadna z tych cech nie ujawniła się u mnie podczas słuchania "Pistoletu". Momentami wręcz miałem wrażenie, że po dwóch wysłuchaniach już niczym krążek ten mnie nie zaskoczy, a to na pewno nie świadczy o niczym dobrym.
Na nieszczęście miłośników gitarowej muzyki w tym kraju, Krzysiek Zalewski nagrał płytę, która nie ma szans na rozbudzenie w szerszej ludności ich rockowej duszy. Płyty nie polecę, bo uważam, że pieniążki w nią włożone można wydać w o wiele lepszy sposób, np. w nowe wydawnictwo IRY. Z drugiej strony, to przecież dopiero pierwsza płyta tego dziewiętnastoletniego artysty, ciężko żeby była idealna. Wierzę, że teraz może być tylko lepiej i zainwestuję w kolejny krążek Krzyśka, nawet jeżeli nie będzie najlepszy, ot tak, żeby wspierać młode polskie talenty...
Rok wydania: 2004
Wydawca: BMG Poland
1. What I Am
2. Cięte drzewa
3. Znikam
4. Prawo pięści
5. Wyrok
6. Krzyk
7. Nie pozwól im
8. Kiedy miasto śpi
9. Otwórz oczy
10. Pistolet
11. Zmęczony snem
|