| |
Po doskonałej, acz krótkiej pierwszej części cyklu "Ukochani poddani Cesarza", wydawnictwo RUNA prezentuje drugą część. Jest ona równie krótka, ciekawi Was pewnie jak jest z jej doskonałością?
| |
Pierwszym tom cyklu wzbudził wśród Czytelników spore kontrowersje, większość z nich stwierdziła że Piątek przesadza z okrucieństwem i epatuje przemocą. Osobiście pozwoliłem sobie nie zgodzić się z tą opinią, o czym mogliście przeczytać w poprzednim numerze. Według mnie "Żmije i krety" wniosły pewien powiew świeżości w światek fantasy, którego utarte schematy nudzą mnie śmiertelnie. Zaś przemoc i brutalność nie były tylko chwytem mającym zwiększyć sprzedaż dzięki darmowej reklamie. Były naturalną konsekwencją świata, w którym dzieje się akcja, doskonale wpasowując się w klimat książki.
"Gdy człowiekowi ktoś pruje brzuszek...
Zdmuchuje z kwiatów prześliczny puszek"
Cóż, druga część nie dość że podtrzymuje brutalne tradycje pierwszej, to idzie nawet dalej. Z każdą kolejną stroną zagłębiamy się coraz głębiej, w świat, który jest bardziej chory, niż wydawałoby się, że może być. Jak się okazuje, pierwsza część i wyobraźnia autora nie powiedziały w tej kwestii ostatniego słowa. Piątek zdaje się stawiać przed sobą zadanie aby jeszcze bardziej zaszokować biednego czytelnika. Nic nie jest dla niego święte, żaden temat nie jest tabu. Dobry i troskliwy, wydawałoby się, tatuś, okazuje się nie całkiem dobry, a pluszowe zwierzątka o wdzięcznej nazwie "bumbon"... no cóż, przeczytajcie sami.
"Witaj, siostro myszko. Dasz mi się zjeść?"
Major Hengist, jak słusznie rzecze zapowiedź na okładce, rzeczywiście na własnej skórze przekonuje się o właściwościach elfiego mleka, skonsumowanego w dość perwersyjny sposób w części pierwszej. Właściwości te mają mu pomóc w wypełnieniu misji, jednak radość z nowych umiejętności burzy Hengistowi jeden drobniutki szczegół. Jaki? Cóż, nie zdradzając zbyt dużo, powiem tylko, że zaczyna on widzieć świat z zupełnie innej perspektywy...
Akcja toczy się w "Szczurach i rekinach" znacznie wolniej, po nawale wydarzeń i wiadomości, którymi zbombardowała nas część pierwsza, przychodzi czas na wyciszenie. Niestety, moim zdaniem za daleko idące. Skończona lektura "Żmij i kretów" pozostawiła we mnie niezaspokojoną żądzę wiedzy. Kim jest Cesarz, jakie były jego dalsze losy, jak skończą się perypetie Jongi? Drugi tom zdaje się prawie zupełnie pomijać te kwestie, obniżając napięcie i powodując, że odrobinę zapominamy, czym zachwyciła nas (lub nie) część pierwsza.
"Ja cię poślę do kaciska za sugerowanie, że aby pełnić służbę funkcjonariusza, funkcjonariusz musiałby być nieomylny. A jako funkcjonariusz, nieomylny być nie mogę. Nieomylny może być tylko Cesarz!"
Książka podzielona jest na kilka równolegle toczących się wątków. Nic to nowego w stosunku do poprzedniczki, ale "Szczury.." zostały wzbogacone o nowe motywy. Na szczególną uwagę zasługują stenogramy przesłuchań, które przeprowadzane są na Ukochanych Poddanych Cesarza, którzy w jakiś sposób narazili się jego sługom. Powiem szczerze, że jest to chyba najciekawszy i wywołujący najwięcej przyjemności element książki. Piątek bawi się skonstruowanym przez siebie światem, pławi się w jego absurdalnym okrucieństwie. Zaś my delektujemy się maestrią języka, która zamienia każde kolejne przesłuchanie w tragikomiczny kabaret, walkę małej muszki z okrutnym, choć zabawnym i bosko potężnym pająkiem.
: do góry : | |
"-Ja wykonuję już od dłuższego czasu tylko jedną egzekucję, w przestrzeni zamkniętej.
-Od jakiego czasu?
-Od jakichś trzydziestu lat.
-O! To długa egzekucja. Na ile ostatecznie jest obliczona?
-Na długo."
Przesłuchaniem, w którym indagowany osobnik nie zmienia się przez całą książkę, jest przesłuchanie pewnego kata, który w lakonicznych słowach odkrywa historię prowadzonej przez siebie egzekucji. Osoba, nad którą pracuje ów kat, ma jak sądzę, kolosalny wpływ na akcję książki, ale o tym przekonamy się na pewno dopiero w trzeciej części.
Wszystkie inne sprawy niezmiennie kończą się tym samym wyrokiem:
"Ale ponieważ kara absolutna, nieodwołalna i bezwzględnie najcięższa znosi pozostałe, to w tym przypadku Romb znosi te łagodne kary.",
poprzedzanym przez wielozdaniowe opisy tortur, które muszę przyznać, mimo swej drastyczności, zachwycającą swoją kreatywnością. Niejeden pisarz, piszący książki o okrutnych Hunach, mógłby się u Piątka sporo nauczyć.
Znani z pierwszej części Jonga i Generał Embroja powoli, acz konsekwentnie zbliżają się do realizacji swych własnych, małych planów, czyli zabicia Cesarza. Zaś wszyscy główni bohaterowie wreszcie spotykają się ze sobą na ostatnich stronicach książki.
Na pewno spodoba Wam się również fortel, który pozwala wyrzynać armię bez żadnych strat własnych. I kolejny, który pogrąża wyżynającą armię w zupełnie niespodziewanym momencie.
Poznacie również tajemnicę mlecznicy, która mimo swych dietetycznych zalet potrafi sprowadzić niemałe kłopoty na jej konsumentów.
Jednym słowem - sporo dobrego czytania.
Niestety, "Szczury i rekiny" prawdopodobnie nie zachwycą wszystkich, którym spodobały się "Żmije i krety". Znaczny spadek szybkości akcji, pozostawianie niemal wszystkich tajemnic z pierwszej części nieujawnionych, czy wreszcie zabawa słowem (nie dla wszystkich jednakowo atrakcyjna), sprawiają, że książka wydaje się słabsza.
Mimo tego, szczerze polecam "Szczury", gdyż zachowują klimat swej poprzedniczki, i pozwalają na ponowne zanurzenie się w okrutny świat Cesarza.
|